Równi i równiejsi? Jak będzie wyglądać podział pieniędzy w Superlidze

Superliga w tej chwili wydaje się formalnością. Dużo mówi się o tym, że o powstaniu nowych rozgrywek zadecydowały względy finansowe. W jaki sposób rozłoży się kwota przeznaczona na rozgrywki? Całą sytuację przeanalizował brytyjski dziennikarz James Corbett.

Podział pieniędzy budzi kontrowersje

Według dotychczasowych informacji łączna pula pieniędzy, którą miałyby otrzymać kluby Superligi wynosi 1,85 mld euro. Rozdzielona kwota miałaby trafić jednorazowo do uczestników rozgrywek. Całość ma być podzielona na 20 uczestników, co jednak nie oznacza, że wszyscy dostaną tyle samo.

350 milionów euro – tyle miałby otrzymać każdy z piętnastu współzałożycieli. Jak informuje James Corbett, nie wszystkie kluby otrzymają te pieniądze od razu. Tylko sześć klubów miałoby otrzymać pełną kwotę. Co więcej pięciu współzałożycieli miałoby otrzymać trzy razy mniej aniżeli pieniądze wyznaczone wstępnie na każdy zespół.

Z analizy Jamesa Corbetta wynika także, że pula nie przewiduje pięciu innych klubów, które miałyby dołączyć do 15 współzałożycieli. Giganci zapewniają, że będą się dzielić z “mniejszymi” graczami pieniędzmi z praw telewizyjnych. Na ile się to sprawdzi? Musielibyśmy sprawdzić w praktyce.

Wiele pieniędzy za fazę grupową, mniej za końcowy triumf?

James Corbett dodał także, że za sam udział uczestnicy mogą zarobić sporo, ale za same zwycięstwo – stosunkowo niewiele. Przykładowo, za triumf w Lidze Mistrzów kluby mogą otrzymać 120 milionów euro, z kolei zwycięstwo w Superlidze będzie premiowane kwotą cztery razy niższą.

Równe szanse zespołów to tylko slogan?

Oczywiście, założyciele twierdzą że szanse pod względem sportowym i finansowym Superligi będą wyrównane. Na razie jednak wydaje się, że część klubów będzie faworyzowana kosztem innych. Jakie zastosowania znajdą miejsce w rzeczywistości? O tym dowiemy się zapewne w najbliższych tygodniach, o ile rozgrywki faktycznie dojdą do skutku.

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO