Festiwal strat w derbach Dolnego Śląska. Bez goli we Wrocławiu

Drugie derby Dolnego Śląska w tym sezonie już za nami. Chociaż starcia pomiędzy Śląskiem a Zagłębiem zazwyczaj budzą emocje, tym razem obie drużyny raziły stratami i bezbramkowy remis okazał się jak najbardziej zasłużony.

Potrójna motywacja nie pomogła

W rozmowie z “FutbolNews.pl” bramkarz Zagłębie Lubin Dominik Hładun przyznał, że piątkowy mecz będzie starciem “o dziewięć punktów”. Emocje podkręcał fakt, iż oba zespoły wciąż są w grze o awans do europejskich pucharów. Oczywiście wszystko zależy od tego, czy po Puchar Polski ostatecznie sięgnie Raków, aczkolwiek zwycięstwo częstochowian dałoby miejsce w pucharach czwartej drużynie. Chociaż w tym spotkaniu wydawało się, że obie strony zrobią wszystko, bo motywacja była potrójna, możemy czuć się rozczerowani.

Festiwal strat i niecelności

Kto był głównym bohaterem tego starcia? Ironicznie mówiąc, strata. Zarówno Śląsk, jak i Zagłębie mieli swoje sytuacje do tego, żeby stworzyć akcję, która zaskoczy rywali. Zamiast tego obejrzeliśmy jednak festiwal niecelnych zagrań. Oczywiście, więcej celnych podań było po stronie “Miedziowych”, ale brakowało im wykończenia albo właśnie tego ostatniego zagrania, które mogłoby rozstrzygnąć wynik meczu. Można powiedzieć, że taką szansę miał jedynie w 55. minucie Dejan Drazić, któremu Patryk Szysz zagrał niezłą piłkę w pole karne. Tyle tylko, że Słoweniec… nie trafił w piłkę.

Spójrzmy na statystyki strzałów – piętnaście po stronie Śląska i osiem po stronie Zagłębia. Wydawałoby się, że to całkiem niezły wynik. Gdy jednak zobaczymy, że oba zespołu zanotowały w tym spotkaniu tylko po jednym celnym strzale, można złapać się za głowę. Owszem, “Miedziowi” czasem stawiają na minimalizm i skuteczność w wykonaniu stałych fragmentów gry. Tyle tylko, że tym razem nawet wrzutki Filipa Starzyńskiego nie mogły postraszyć Michała Szromnika

Frustracja i czerwona kartka Balicia

Najwyraźniej całego tego widowiska nie mógł już znieść Mariusz Złotek. Sędzia zakończył mecz punktualnie po upłynięciu drugiej minuty doliczonego czasu, choć Zagłębie miało aut bliski poziomu pola karnego przeciwnika. Reakcja Sasy Balicia była wymowna – Czarnogórzec ze wściekłości odbił z całej siły piłkę o murawę, przez co arbiter go ukarał czerwoną kartką.

Lechia uciekła dolnośląskim zespołom

Po tym spotkaniu minimalnie wyżej są piłkarze Zagłębia. Podopieczni Martina Seveli zajmują obecnie piąte miejsce, z 40 punktami na koncie. Z kolei Śląsk po tym pojedynku wciąż znajduje się na siódmej pozycji, z jednym punktem mniej.

Obie drużyny po tym spotkaniu nie mogą być zadowolone – nie tylko z gry oraz całego jego przebiegu. Na czwarte miejsce wskoczyła bowiem nieco ponad dwie godziny wcześniej Lechia Gdańsk, która pokonała 2:1 Wisłę Płock.

W następnej kolejce “Miedziowi” zagrają u siebie z Pogonią Szczecin. Śląsk Wrocław tymczasem zmierzy się na wyjeździe z Wartą Poznań.

Śląsk Wrocław – Zagłębie Lubin 0:0

Fot. PKO Ekstraklasa

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO