Poradnik bukmachera: Nasz antydekalog gracza
16.09.2018

Trudno prowadzić poradnik bukmachera bez zestawu zasad. Dlatego skoro już znacie podstawy i nie tylko. Pora na to, by przygotować się do typowania na dłuższą metę. Przygotowaliśmy zestaw 10 zasad. Nasz dekalog gracza, a raczej antydekalog, bo piszemy w nim raczej czego NIE WOLNO nigdy robić.

 

  1. Graj gdzie popadnie.
    Co prawda czasy mafijnych punktów bukmacherskich i podejrzanych melin możemy oglądać już tylko w Peaky Blinders, ale to nie znaczy, że można korzystać z każdej witryny z napisem bukmacher. Pamiętaj, że w Polsce są przepisy dość ściśle określające gdzie można legalnie grać. Wszyscy bukmacherzy, których polecamy na naszej stronie są legalni i wypłacalni, więc wystarczy, że klikniesz w nasz link.

 

  1. Zastaw się a postaw se.
    Co tam pusta lodówka? Miałem kupić rower dla dziecka? Przecież dzisiaj zagram za wszystko, a jutro będę milionerem. To się zdarza tylko w bajkach. Kiedy zaczynasz granie ustal swój budżet. Może to być budżet całościowy albo miesięczny. Nie ma znaczenia. Ważne żebyś się go trzymał. Jeżeli się skończy to trudno. Nie zasilaj go ze środków na inne cele. Nie dorzucaj też do niego wygranych. To twój zysk.

 

  1. Raz się żyje, graj na całego.
    Nigdy przenigdy nie graj całego budżetu na jeden kupon czy mecz. Przeznaczenie 5 procent budżetu na jeden zakład to już dużo, a 10 powinno być absolutnym maksimum. Jeżeli zagrałbyś wszystko na jeden mecz i przegrał to kończysz zabawę. Czy to ma sens? Zawsze się może zdarzyć pomyłka w analizie i twój typ nie wejdzie. Pewniaków nie ma o czym za chwilę.

 

  1. Zawsze typuj w tym samym miejscu.
    Niektórzy sądzą, że najlepiej korzystać ze sprawdzonego bukmachera. W końcu on ma zawsze najlepsze typy, a do tego jest pewny i „Pani Kasia” w okienku taka miła. Rozumiemy, że jeżeli grasz tylko w punktach naziemnych, to szukanie najlepszego kursu na mecz, który chcesz zagrać jest trudne. Chociaż czasem są obok siebie. Do tego jest Internet, w którym kurs u różnych bukmacherów może różnić się nawet o kilka procent, a to często spora różnica w wygranej. Zawsze warto sprawdzić kto wystawia najwyższy kurs na nasz typ.

 

  1. Zawsze gram na Real/Barcelonę/Bayern/Juventus/….
    Zapamiętajcie na zawsze. To najważniejsze co musicie zapamiętać. NIE MA PEWNIAKÓW. To najczęstszy błąd początkujących graczy. Zagranie na topowe drużyny to przecież standard. A gdyby skalkulować ryzyko z kursem, to się nie opłaca. Przecież zawsze jest ryzyko, że coś się nie uda. Samobój, ulewa, czerwona kartka, kontuzje, dziesiątki czynników mogą spowodować jego porażkę i nasze pieniądze znikają. Do wygrania zaś mieliśmy naprawdę niewiele. Jeżeli już chcecie grać faworytów, to korzystajcie z kombinacji czy handicapów.

 

  1. Zagram same pewniaczki i się uzbiera.
    Co do pewniaków to patrz punkt 5. Jest jednak coś gorszego od jednego pewniaka, to ich kilkanaście. Jeżeli choć raz byliście w punkcie bukmacherskim, to nie raz widzieliście stałych bywalców, którzy odbierali kupony długie jak papier do d… I w to samo miejsce mogą je sobie schować. Oczywiście są legendy na temat „kolegi znajomego szwagra”, który trafił 20 na raz i zgarnął fortunę. Tylko nikt go jakoś nie widział. Jeżeli chcecie grać na poważnie, to zdecydujcie się na single. Jeżeli już AKO, to 3-5 meczów nigdy więcej. Ryzyko jednego pudła jest zawsze spore, a przemnożone przez wielokrotność powoduje, że trafienie większej liczby typów graniczy z cudem.

 

  1. Dobra podbitka nie jest zła.
    Wracamy do punktu 5, a dokładniej jego częstego wykorzystania. Wielu graczy bierze takiego pewniaka na kilka kuponów, bo na pewno wejdzie i poprawi wygraną wszędzie. Nigdy nie dublujcie spotkań. Niezależnie czy to wasz „pewniak” czy wyższy kurs. Zagranie go raz wystarczy. Przecież może się coś zdarzyć i zamiast jednego kuponu przepadnie ich kilka.

 

  1. Na mojego nosa to moi nie przegrają.
    Wkraczamy w strefę ezoteryczną. Legendarny nos, który niejednemu pomógł wywąchać fuksa za grube siano. Niestety musimy was zmartwić. Jedyne organy potrzebne do typowania to oczy, uszy i mózg. Nos czy serce się do tego kompletnie nie nadają. Stawianie na nosa, to po prostu loteria. A co do serca, to jeżeli nie potraficie obiektywnie spojrzeć na swoją ukochaną ekipę, to nie typujcie jej meczów.

 

  1. Po co mam tracić czas, są wyżej w tabeli.
    Oj ten cenny czas. Przecież trzeba szybko zagrać kupon żeby szybko go… przegrać. „Czas to pieniądz” mówi przysłowie i w przypadku typowania ma to jak największy sens. Czas, który poświęcimy na analizę ostatnich spotkań drużyn czy ewentualne doniesienia z szatni jest bezcenny. Może nam bowiem dać niezbędną podpowiedź. Kontuzje, zawieszenia za kartki czy newsy transferowe są równie ważne jak analiza formy. To wszystko składa się na wybranie idealnego typu.

 

  1. Tutaj wystawili fajny kursik, więc gramy.
    To chyba najgłupsza rzecz jaką można zrobić typując mecze. Wybierać je po kursie. Nasza analiza musi odbywać się przed zerknięciem na tabele kursowe. Te sprawdzamy dopiero wybierając bukmachera (patrz przykazanie 4.). Przecież kurs to wykładnik wielu czynników: kursu początkowego, zagranych zakładów, wieści z klubu. Ciekawy kurs nie oznacza, że wejdzie. O typie musi decydować nasza analiza, a nie kurs.

 

Mamy nadzieję, że te błędy były dla Was tylko dla przypomnienia i nie są Waszym udziałem.

 

Przypominamy o wcześniejszych częściach poradnika i czekamy na sugestie co do kolejnych.

Poradnik bukmacherski: Handicap handicapowi nierówny

Poradnik bukmacherski: Typowanie od zera

Poradnik bukmacherski: Combo, system, singiel, ako?

Poradnik bukmacherski: Typujemy w stylu azjatyckim

Komentarze