13.06.2021

Kolejne miasto nad Dunajem będzie gospodarzem Euro, na którym polscy kibice mogą poczuć się jak u siebie w domu. Arena National to stadion niemal kropka w kropkę podobny do warszawskiego Narodowego. Jednak to tylko namiastka tego, co możemy znaleźć w stolicy Rumunii, która nadal jest nieodkrytym i ciekawym miejscem na mapie Europy.

Żywa historia

Rumunia i historia daje oczywiste skojarzenie. Nicolae Ceausescu do dzisiaj uchodzi za jednego z najważniejszych przywódców komunistycznych w Europie. Rządził Rumunią przez 22 lata, aż do upadku żelaznej kurtyny. Znalazł się w wąskim gronie tych polityków, którzy nie przeżyli nadejścia nowych czasów. W zdecydowanej większości państw Europy środkowo-wschodniej udało się pokojowo zmienić władze. Tutaj Ceausescu został obalony przez wojsko, a później stracony. Dokładnie miesiąc przed 72. urodzinami.

“Słońce Karpat”, bo taki miał jeden z kilkudziesięciu przydomków Ceausescu, chciał być mocno niezależnym od Moskwy. Mimo obecności Rumunii w bloku wschodnim i Układzie Warszawskim, bliżej mu było do samodzielności pokroju Josipa Broz Tito czy Envera Hodży niż pozostałych państw, w których realna władza spoczywała w stolicy ZSRR.

Paryż północy

Jak wszyscy dyktatorzy, również Ceausescu, miał zapędy do budowania imperium. Po trzęsieniu ziemi z 1977 zapragnął odbudowy stolicy na wzór… Paryża. Centrum miasta według niektórych może przypominać nieco Pola Elizejskie. Zwłaszcza w miejscu, gdzie mieści się gmach parlamentu. Gdy w telewizji pokazywany jest Bukareszt, ów gmach niemal zawsze służy jako tło przebitki do materiałów o stolicy Rumunii.

Poza tym jednak widać, że dominował i dominuje socrealizm w architekturze, który w połączeniu z nieco bardziej nowoczesną zabudową daje dość groteskowe, ale ciekawe, połączenie.

Połamane palce

Jeszcze w trakcie rządów dyktatora doszło do kilku ważnych wydarzeń na skraju polityki oraz futbolu. W 1986 roku Steaua Bukareszt doszła do finału Pucharu Europy, gdzie zmierzyła się z Barceloną. Co ciekawe decydujący mecz odbywał się w Hiszpanii, a gospodarzem była Sevilla. Notabene jeden z gospodarzy Euro 2020.

Według relacji świadków, nie było to porywające spotkanie. Doszło do rzutów karnych, a tam wydarzenia, które zapisały się w historii piłki nożnej. Helmuth Duckadam golkiper Steauy, obronił cztery jedenastki! Wielki finał, jak się okazało, był ostatnim meczem Duckadama w barwach wojskowego klubu. Później, według wielu legend, miał paść ofiarą gniewu syna dyktatora – Nicu. Do akcji miały wkroczyć miejscowe służby – Securitate – i połamać palce lub ręce. Powodów, które przytaczano było wiele. W jednej wersji mówiło się o tym, że Nicu chciał od Duckadama Mercedesa, który był nagrodą dla najlepszego zawodnika finału. W innej, że chciał rękawice z tamtego spotkania.

Po latach Duckadam wszystko zdementował, ale wpisując w wyszukiwarkę hasło “Duckadam securitate”, znadzjecie mnóstwo opisów tej historii. Do dzisiaj nie ma pewności, ile było prawdy w tych rewelacjach.

Droga pomyłka

Do historii przeszła już pomyłka kibiców Athletiku Bilbao. W 2012 roku Baskowie grali w finale Ligi Europy, który odbywał się w Bukareszcie. Szkopuł w tym, że dla niektórych kibiców Bukareszt i Budapeszt okazał się… tym samym. Czarter zamiast do stolicy Rumunii, poleciał do stolicy Węgier!

Kłopoty kibiców i petarda w Lewandowskiego

Swoje przygody związane z Bukaresztem mieli także Polacy. W 2011 roku Legia Warszawa grała z Rapidem Bukareszt w ramach fazy grupowej Ligi Europy. Do Rumunii wybrało się ponad dwa tysiące kibiców warszawskiego zespołu, którzy mieli ogromne kłopoty na miejscu.

Nasi kibice zachowywali się spokojnie, ale już w czasie przemarszu po ulicach Bukaresztu bez powodu zostaliśmy potraktowani gazem. Potem zapakowali nas na więźniarki, stłoczeni jak bydło w ciężarówkach ludzie zostali przewiezieni pod stadion, gdzie przeżyli jeszcze większy dramat. Staliśmy tam 2,5 godziny, tłok był taki, że to cud, że nikt nie został stratowany. Ludzie mdleli, widziałem starsze małżeństwo bezskutecznie proszące ochroniarzy o pomoc – opisywał sytuacje dziennikarz radiowy Marek Sierocki na łamach Super Expressu. Według innych relacji kibice nie mieli możliwości skorzystania z depozytu, a żeby wejść na stadion musieli zostawić przy bramie klucze do domu, pieniądze, a “skrupulatni” ochroniarze zaglądali nawet do butów.

Wszystko skończyło się interwencjami posłów naszego Sejmu do polskiego konsula w Bukareszcie. A także skargą Legii do UEFA.

Kilka lat później miejscowa ochrona i policja nie była już tak dokładna, gdy lokalni kibice rzucali petardą w Roberta Lewandowskiego w trakcie eliminacyjnego meczu Rumunia-Polska. Mocno ogłuszony nasz reprezentant potrzebował kilku ładnych minut na dojście do siebie.

Derby w 1/4 finału

W Polsce cieszymy się z każdego awansu do fazy grupowej, tymczasem rumuńska piłka jeszcze kilka, kilkanaście lat temu była przynajmniej o półkę albo dwie wyżej. Z rozrzewnieniem wspominamy występy Wisły Kraków w 1/8 finału Pucharu UEFA na początku XX wieku. Tyle że to była jedna ekipa. Wyobraźcie sobie, co by się u nas działo, gdyby doszło np. do derbów Krakowa na takim etapie rozgrywek.

Rumuni nie muszą sobie wyobrażać, gdyż w 2006 roku coś takiego przeżyli. Dwa stołeczne kluby – Rapid i Steaua – trafiły na siebie w ćwierćfinale Pucharu UEFA! Z dzisiejszej perspektywy bardzo odległe czasy. W końcu Steaua dzisiaj funkcjonuje jako FCSB po utracie praw do nazwy i przejęciu ich przez wojsko. Rapid po ogromnych kłopotach finansowych i grze nawet w piątej lidze(!), dopiero od kolejnego sezonu wróci do rumuńskiej ekstraklasy.

Warto jednak podkreślić, że w Rumunii przez wiele lat było bardzo dużo dobrych występów klubów na arenie międzynarodowej. Nawet tak małe klubiki, jak Otelul Galati, Unirea Urziceni potrafiły wchodzić do Ligi Mistrzów, nie wspominając o FCSB czy CFR Cluj. Krótko mówiąc trochę tego było, czego mogliśmy zazdrościć, skoro w XXI wieku cieszyliśmy się z Ligi Mistrzów tylko raz, w 2016 roku.

Arena Nationala

Bliźniak Narodowego w Warszawie został otwarty kilka miesięcy wcześniej, bo jeszcze w 2011 roku. Inauguracyjnym meczem było spotkanie Rumunii z Francją w ramach eliminacji do polsko-ukraińskiego Euro. Kilka miesięcy później obiekt gościł wspomniany finał Ligi Europy pomiędzy dwiema hiszpańskimi ekipami. Teraz czas na Euro 2020, ale na tym nie koniec! Za dwa lata odbędą się kolejne Mistrzostwa Europy, choć tym razem chodzi o turniej do lat 21. Rumunia zorganizuje go z Gruzją, a na terenie naszego byłego sąsiada gospodarzami będą cztery stadiony w dwóch miasta. Dwa obiekty w Bukareszcie – Arena Nationala oraz nowy stadion Steauy – a także dwa w Klużu-Napoce.

Co ciekawe ze nowoczesnym stadionem już wiązał się pewien skandal. W 2015 roku obiekt został zamknięty na pół roku! Wszystko przez… pożar w jednym z klubów w Bukareszcie. Po nim na jaw wyszła informacja, że stadion nigdy nie uzyskał zgody na użytkowanie ze strony straży pożarnej. Ta interweniowała w sprawie materiałów PCV używanych przy budowie poszycia dachu. Według straży istniało duże zagrożenie pożarowe, a dodatkowo obiekt nie miał wybudowanych schodów ewakuacyjnych do parkingu podziemnego. Jedyną drogą ucieczki miały być windy!

Mimo tego na rumuńskim narodowym odbyło się od inauguracji ponad 100 meczów i różnych imprez. Obiekt ostatecznie wrócił “do gry” na wiosnę 2016 roku, ale wcześniej dość symptomatyczne zdanie wypowiedział mer Bukaresztu Razvan Sava. – Wiem, że były odstępstwa od stosowania prawa, ale za Ceausescu. W państwie prawa nie słyszałem o koncepcji, że można ignorować przepisy i robić wyjątki – pisał o tym kilka lat temu serwis Stadiony.net.

Polacy grali kilkukrotnie

Polskie drużyny kilka razy miały okazje już odwiedzić Arena Nationala. Raz reprezentacja Polski, o czym było nieco wyżej. Wówczas mecz zdominował skandal z petardą obok Roberta Lewandowskiego. Jednak nasza kadra rozbiła gospodarzy aż 3:0. Tyle szczęścia nie miała Legia Warszawa, która w Bukareszcie grała dwukrotnie. W 2011 roku pokonała Rapid 1:0 w ramach fazy grupowej Ligi Europy, a dwa lata później zremisowała z FCSB 1:1. Tamto spotkanie było pierwszym w play-offach o Ligę Mistrzów. Wydawało się, że niezły wynik przed rewanżem, ale przy Łazienkowskiej Rumuni uzyskali korzystne dla siebie 2:2 i marzenia o LM trzeba było znowu odkładać.

Mecze Euro 2020 w Bukareszcie:

13 czerwca: Austria – Macedonia Północna
17 czerwca: Ukraina – Macedonia Północna
21 czerwca: Ukraina – Austria
28 czerwca: 1/8 finału

Nie ma najmniejszych szans na mecz reprezentacji Polski podczas Euro w stolicy Rumunii. Bukareszt przyjmie grupę C, a później jeszcze mecz 1/8 finału. W nim zagra zwycięzca bardzo mocnej grupy F(Niemcy, Francja, Portugalia) z trzecią drużyną z grup A, B i C

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO