Miał być pewnym punktem, a dwa razy zawiódł. Nieudane Euro Krychowiaka

Jak już dobrze wiemy, przygoda Polaków na Euro 2020 dobiegła końca. Kto najbardziej zawiódł? Można wymieniać i wymieniać, ale w tym gronie niewątpliwie powinno znaleźć się miejsce dla Grzegorza Krychowiaka. Zarówno przeciwko Słowacji, jak i w starciu ze Szwecją był jednym z najsłabszych zawodników na placu gry. Szkoda, bo przynajmniej w drugim meczu jego pewność mogłaby wnieść wiele.

Najpierw czerwona kartka…

Nie jest tajemnicą, że Grzegorz Krychowiak od lat jest ważnym elementem składu reprezentacji Polski. Paulo Sousa o tym wiedział i jak widać, trochę w ciemno mu zaufał. Od spotkania z Węgrami do starcia ze Słowacją piłkarz Lokomotiwu grał regularnie. Zdarzały mu się wzloty i upadki, chociaż nie da się ukryć, że z większym naciskiem na to drugie. Jego postawa w meczach towarzyskich przed Euro 2020 nie wróżyła nic dobrego. Ale Sousa, podobnie jak większość z nas wierzył, że na doświadczenie piłkarza będzie można liczyć. Można było mieć podstawy, że w ważnych momentach 31-latek nie zawiedzie.

I wtedy przyszedł feralny mecz ze Słowacją. Powiedzmy sobie szczerze, to nie porażka ze Szwecją w ostatniej kolejce, a przegrana z naszymi południowymi sąsiadami, którzy zostali dobitnie wyjaśnieni przez Hiszpanię, okazała się kluczowa w kontekście braku awansu Polaków do kolejnej fazy. Przeciwko Słowakom Grzegorz Krychowiak zagrał tragicznie, a czerwona kartka przelała czarę goryczy. Bo piłkarz Lokomotiwu nie tylko nie pomógł drużynie, ale ją osłabił w momencie, gdy go potrzebowała najbardziej. Karol Linetty i Mateusz Klich od momentu gry w dziesiątkę nie mieli miejsca na rozegranie piłki, dlatego że zabrakło głównego łącznika linii defensywnej ze środkiem.

Potem słaby występ przeciwko Szwecji

W starciu z Hiszpanią 31-latka ani trochę nie brakowało w zespole “Biało-Czerwonych”. Przed meczem ze Szwecją Grzegorz Krychowiak jednak wrócił do składu. Trochę z przymusu, ze względu na kontuzję kolana Jakuba Modera. Było jednak prawdopodobieństwo, że nawet przy braku absencji piłkarz Lokomotiwu jednak zagra. Jak sami widzieliśmy, przeciwko Słowacji doświadczony reprezentant także nie pociągnął za sobą zespołu do przodu. Owszem, oddał jeden strzał, ale to wszystko, czym był w stanie postraszyć Szwedów.

Gdyby wybrać najsłabszy punkt szwedzkiej kadry, jest nim środek pola. O ile duet Ekdal-Olsson skutecznie powstrzymywał ataki Hiszpanów, już przeciwko Słowacji zagrał słabe zawody. Jeden i drugi piłkarz rzadko prowadzili piłkę do przodu, bazując głównie na obrębie linii środkowej boiska. Olsson nie wygrał ze Słowakami ani jednego pojedynku. Z kolei Ekdal przerwał kilka akcji i nie tracił piłki zbyt często, ale jego domeną nie były mądre dogrania do kolegów z zespołu. Przed meczem wydawało się, że przy zgranej linii defensywnej oraz Forsbergu i Isaku, którzy są w stanie budować okazje i wykorzystać błędy, to właśnie środek będzie miejscem, gdzie Polacy będą w stanie coś ugrać.

Wiele mógł tutaj zrobić Grzegorz Krychowiak, który powinien uniemożliwiać rozprowadzanie piłki przez powyższych zawodników. Tak się jednak nie stało. Według statystyk portalu “SofaScore”, piłkarz miał 60 kontaktów z piłką, ale z niemal połowy z nich nie wyniknęło dosłownie nic. Nawet procent celnych podań w jego przypadku okazał się marny (77%). Żółta kartka i chęć ryzyka ze strony Sousy przesądziły o tym, żeby zmienić 31-latka.

Nie można oczywiście zapominać, że również Mateusz Klich po tym meczu powinien mieć powody do niezadowolenia. Piłkarz Leeds nie wygrał bowiem ani jednego pojedynku, a do gry ofensywnej nie wniósł nic. Nie miał jednak tylu kontaktów z piłką, co 82-krotny reprezentant. Poza tym, patrząc na mapę zawodnika Lokomotiwu z tego meczu, można zauważyć, że w sumie był wszędzie, ale w środku zostawiał wiele miejsca.

Krychowiak nie jest już pewniakiem reprezentacji

Występ Polaków na Euro można traktować w kategorii kompromitacji? To pytanie na długą rozprawę, o której można dyskutować i dyskutować. Patrząc jednak na to, z którzy z piłkarzy najbardziej zawiedli, należy wymienić Grzegorza Krychowiaka. Dwa mecze i dwa występy zdecydowanie poniżej normy, bo trudno powiedzieć, że “poniżej oczekiwań”. Można bowiem odnieść wrażenie, że wobec 31-latka tak naprawdę nie ma oczekiwań w kadrze. Na miejsce w zespole niezaprzeczalnie zasługuje – wciąż jest jednym z czołowych polskich zawodników na pozycji środkowego pomocnika. W trakcie meczów trudno jednak po nim się spodziewać czegokolwiek.

Grzegorz Krychowiak w reprezentacji jest bowiem bardzo nierówny. Czasami zbiera liczby, które wskazywałyby na to, że rozgrywa dobre spotkanie, ale na tym pochwały wobec jego postawy się kończą. Od defensywnego pomocnika nie oczekuje się spektakularnej gry. Wydaje się jednak, że właśnie dzięki pewnej siebie osobie na tej pozycji można zdobywać punkty z rywalami, które są na teoretycznie podobnym poziomie. Krychowiak w formie zawsze jest wartością dodatnią dla polskiej kadry, ale w sumie… trudno powiedzieć, kiedy jest w formie, a kiedy nie. Podczas Euro 2020 nagle jednak okazało się, że nie jest. I nawet żadne liczby go nie bronią.

Fot. screen TVP Sport

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO