Jak trwoga, to do Lewandowskiego!
23.06.2021

Po pierwszym meczu ze Słowacją było mnóstwo pretensji do Roberta Lewandowskiego za grę ofensywną naszego zespołu. Drugi mecz mu pomógł, ale w trzecim pokazał klasę i udowodnił, że bez niego nie istniejemy w ofensywie!

To nie jest tak, że tutaj wybielimy Lewego ze wszystkich sytuacji w tym turnieju. W pierwszej połowie z Hiszpanią i Szwecją powinien strzelić po jednym golu. W dziewięciu na dziesięć takich sytuacji, jakie miał w Sewilli i Petersburgu trafiłby do bramki. A tak strzelił w Unaia Simona w pierwszym przypadku i w poprzeczkę – razy dwa – dzisiaj.

Ponadto nie ma wątpliwości, że taki występ, jak przeciwko Słowacji także nie powinien mu się przydarzyć. To jednak można było usprawiedliwić – w jakimś stopniu – strategią na mecz. Zabrakło mu wsparcia w postaci Karola Świderskiego lub jakiegokolwiek napastnika. Ot kogoś, kto również będzie ważny dla obrońców rywala.

Drugi gol

To najlepiej pokazała sytuacja przy drugim golu ze Szwecją. Dośrodkowanie Przemysława Frankowskiego nie było najwyższych lotów i wcale nie chodzi o wysokość, na której leciała piłka. Prawdopodobnie przecięliby je nasi rywale. Ale wtedy wbiegł w drugie tempo Świderski i… obrońcy zgłupieli! Totalnie odpuścili Lewandowskiego, który był już kilka metrów za nimi, sami się zderzyli i sprezentowali gola Lewemu.

Potrafił się znaleźć? Owszem. Wykończył z wielkim spokojem? Jak na najlepszego napastnika świata przystało. A mimo tego nie mamy wątpliwości, że bez udziału drugiego napastnika – Świderskiego – tej sytuacji prawdopodobnie by nie było.

Zejście do boku

To właśnie znak rozpoznawczy gry Roberta Lewandowskiego kadencji Paulo Sousy. Ileż było narzekań po meczu z Andorą, że Lewy schodzi nisko, że idzie do boku. Wtedy obok niego w ataku grali Milik i Piątek. Teraz były z tym znacznie większe kłopoty. Przeciwko Słowacji nie miał takiego wsparcia i był kompletnie niewidoczny. Mecz z Hiszpanią to kompletnie inna bajka, wszak tam tych kontaktów z piłką i możliwości gry było znacznie mniej. A mimo tego doszedł dwukrotnie do sytuacji bramkowych. W lepszej spudłował, w trudniejszej strzelił.

Ze Szwecją podobnie. Najpierw zmarnował tą najłatwiejszą, by potem w sytuacji 1 na 2 strzelić genialnego gola. Później trafić na 2:2 i dawać coraz więcej drużynie… poza polem karnym. Na boisku był Karol Świderski, potem Jakub Świerczok, więc Lewandowski próbował być w innych miejscach. Przecież jego centrostrzał był bardzo bliski efektu bramkowego pod koniec meczu.

Potrzebni wspólnicy

Robert Lewandowski trochę nasłuchał się i nasłucha krytyki. Mimo wszystko pokazał, że bez niego nie będzie w ofensywie niczego. Tym bardziej gdy brakuje Arkadiusza Milika czy Krzysztofa Piątka. Wydaje się, że ich obecność mogłaby zdecydowanie być na wagę złota, zwłaszcza w pierwszym meczu.

Trzeba jednak nadal dmuchać i chuchać na RL9, żeby przypadkiem nie zechciał zakończyć reprezentacyjnej kariery. Wtedy możemy o dużych turniejach pomarzyć!

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO