Euro 2020: Hit pierwszego dnia 1/4 finału [zapowiedź]
02.07.2021

Miały być dwa hit i… będą. Skoro Szwajcaria wyeliminowała Francje, to sama urosła w oczach kibiców i ekspertów. Ich spotkanie z Hiszpanią będzie jednak “tylko” przystawką przed daniem głównym. W Monachium mecz dwóch faworytów turnieju, czyli Belgia-Włochy. Dla wielu to nawet przedwczesny finał. Oby tylko nie zawiódł!

Trzeba przyznać, że turniejowa drabinka nie wynagrodziła Belgów za komplet zwycięstw grupie. Najpierw Portugalia z grupy śmierci, teraz Włosi, a w dalszej kolejności – jeśli awansują – może Hiszpania i Anglia. Nie ma lekko drużyna Roberto Martineza, ale skoro chcą wygrywać, muszą pokonać wszystkich najlepszych. Do tej pory się to udaje, ale… zaczynają się zdrowotne kłopoty.

Pamiętacie brutalny atak Joao Palhinhii na Kevina De Bruyne? Na szczęście obyło się bez konsekwencji, jak w przypadku pary Danielsson – Biesedin. Jednak nadal nie ma pewności, że zawodnicy Manchesteru City i Realu Madryt będą gotowi od pierwszej minuty na 1/4 finału. Już kilka dni temu byli w treningu, ale ostateczna decyzja zapadnie zapewne tuż przed meczem. Włoskie media przewidują jednak, że większe szansę na grę ma Eden Hazard. Jak się okazało bardziej znany z braci, był w cieniu Thorgana, który zapewnił awans do ćwierćfinału swoim potężnym strzałem w Sewilli.

Faworyci z zimnym prysznicem

Włosi po kapitalnej fazie grupowej przez niektórych byli już dekorowani medalem. Najwięksi optymiści dawali złoto, inni pewny finał i srebro. Jednak po bezbłędnych meczach z Turcją, Szwajcarią i Walią trafili – wydawało się – na ekipę o podobnym potencjale piłkarskim. Tymczasem po dogrywce ledwo ograli drużynę Franko Fody. To mocno ostudziło nastroje wśród kibiców i ekspertów.

Być może wpływ na to miało miejsce rozgrywania meczu. Wcześniej komplet spotkań w Rzymie, teraz przenieśli się do Londynu i już nie mieli za sobą całego stadionu. Do Monachium teoretycznie znacznie bliżej, ale podobnie sprawa ma się z fanami Czerwonych Diabłów.

Nieoczywisty joker

Trudno o jakimkolwiek jokerze mówić, że jest to spodziewana rola. Są pojedyncze przypadki jak Ole Gunnar Solskjaer w Manchesterze United, ale to ułamek procenta. Jednak na taką postać zaczyna wyrastać u Roberto Manciniego pewien gracz Atalanty – Mateo Pessina.

Ofensywny pomocnik La Dei strzelał gole w ostatnich dwóch meczach. Jednak to ten przeciwko Austrii był zdecydowanie bardziej ważniejszy. Podwyższył prowadzenie na 2:0 w dogrywce i, jak się później okazało, to było decydujące trafienie. Jego ogromnym atutem jest to, że można go wpasować w wiele systemów, w różnych miejscach na boisku. W klubie idealnie pasuje do 3-4-1-2, gdy gra na “10”, za napastnikami. Występował także nieco niżej, jako jedna z dwóch “8”. Tutaj musi się dostosować do tercetu pomocników w 4-3-3, jako ten prawy. Nie jest bocznym pomocnikiem, gdyż nadal głównie operuje bliżej osi boiska. Ale jako wchodzący zawodnik z drugiej linii tworzy mnóstwo zagrożenia pod bramką rywala.

Zdrowie po dogrywkach

Trzy z czterech ekip, które dzisiaj wybiegną na boiska w Petersburgu i Monachium mają za sobą 120 minut gry. W najlepszej sytuacji Włosi, którzy mecz 1/8 finału rozgrywali w minioną sobotę. Od tamtej pory mieli sześć dni na regeneracje. Grający dzień później Belgowie, co prawda potrzebowali 90 minut, ale już krócej odpoczywali. To jednak sytuacje mniej ekstremalne.

Co innego w przypadku Hiszpanii, a zwłaszcza Szwajcarii. La Furia Roja grała w poniedziałkowe popołudnie. Szalone 5:3 z Chorwacją również kosztowało ich występ 120-minutowy. To jednak jeszcze nie wszystko przy Helwetach. Drużyna Vladimira Petkovicia grała po nich w Bukareszcie. Także 120 minut oraz dodatkowe nerwy i zmęczenie psychiczne podczas serii rzutów karnych. Wszystko zakończone grubo po północy lokalnego czasu (w Bukareszcie jest godzina do przodu względem Polski). Szwajcarzy obok reprezentacji Polski już w grupie trochę godzin spędzili w powietrzu. Baku – Rzym – Baku tak wyglądała ich początkowa droga. Najpierw południe, a wraz z rozwojem turnieju, sukcesywnie na północ. W 1/8 finału Bukareszt, teraz Petersburg. Czy po tym będą musieli wykonać ostatnią podróż, w kierunku Londynu? Niewykluczone!

Szwajcaria była skazywana na pożarcie w meczu z Francją, a pokazała kilka twarzy. Najpierw to lepsze. Prowadzenie 1:0, szansa na podwyższenie i… feralny karny Ricardo Rodrigueza. Potem trzy stracone gole i znowu powrót do gry. Remo Freuler powiedział, że to zasługa fatalnego meczu z Włochami! Zespół miał powiedzieć sobie, że więcej tak się nie chcą ośmieszyć i słowa dotrzymali. Jednocześnie 1/8 finału i rzuty karne na Euro oraz Francja nie będą już im się źle kojarzyć.

Biorą rozpęd

Trudno oglądało się Hiszpanów w meczach ze Szwecją i Polską. W tym drugim przypadku mieliśmy sporo szczęścia. Już nie tylko chodzi o niewykorzystane sytuacje przez drużynę Luisa Enrique. Bardziej o ich rozpęd. Pierwsze dwa mecze turnieju to ledwie jeden gol, a teraz przez kolejne 210 minut zdobyli 10 bramek. To nie jest tak, że wszystko wygląda idealnie. Przecież Alvaro Morata już trochę namarnował sytuacji i mocno – zdecydowanie za mocno! – dostało mu się w mediach i internecie od dziennikarzy i “kibiców”. Mimo tego Morata ma dwa gole na swoim koncie, podobnie jak Ferran Torres czy Pablo Sarabia. A przecież były niewykorzystane rzuty karne – Morata i Gerard Moreno, był katastrofalny błąd Unaia Simona.

Widać jednak, że siła ofensywna Hiszpanii obudziła się już na dobre. Zresztą symptomatyczna była wypowiedź “Lucho” na konferencji prasowej przed 1/4 finału.

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO