Śląsk Wrocław wygrał z Paide. Ale to raczej nie czas na pochwały

Śląsk Wrocław nie najlepiej rozpoczął pucharowe zmagania. WKS miał jednak sporo szczęścia – o zwycięstwie 2:1 zespołu z estońskim Paidezdecydował gol Marka Tamasa w 89. minucie.

Paide Linnameeskond to zespół, który dopiero po raz drugi w historii ma okazję sprawdzić się w europejskich pucharach. Jego debiut w kontynentalnych rozgrywkach miał miejsce w zeszłym sezonie, aczkolwiek wówczas estoński zespół odpadł z Żalgirisem po porażce 0:2. Poza tym, Estonia aktualnie zajmuje trzecie od końca w pucharowym rankingu UEFA. Wszystkie znaki mogły więc wskazywać na zwycięstwo Śląska Wrocław.

Męczarnie i szczęśliwy gol w końcówce

Zespół prowadzony dziś przez Tomasza Łuczywka miał jednak więcej problemów niż mogło się wydawać przed meczem. Chociaż w pierwszej połowie WKS był stroną wyraźnie dominującą, nie potrafili postraszyć niżej notowanych rywali. Jedyną groźną sytuację przed przerwą miał w 39. minucie Waldemar Sobota, aczkolwiek wówczas z jego strzałem poradził sobie golkiper rywali Mikhel Aksalu. Nie da się ukryć, że ostoją defensywy estońskiego zespołu okazał się Ragnar Klavan, który niedawno trafił do zespołu z Cagliari.

Wynik otworzył się po przerwie, jednak trzeba było dość długo czekać na bramki. Kluczowa okazała się jednak zmiana napastnika – za Sebastiana Bergiera w 60. minucie wszedł Fabian Piasecki, który już siedem minut później cieszył się z bramki. Śląsk nie utrzymał jednak prowadzenia na długo – po zamieszaniu w polu karnym, do własnej bramki piłkę bowiem skierował Wojciech Golla (78’).

Szczęśliwe wyrównanie sprawiło, że Estończycy zaczęli szukać swoich szans. Żadnej z nich jednak nie wykorzystali, chociaż Śląsk również nieszczególnie kwapił się do ataku. Koniec końców, w 89. minucie honor wrocławian uratował Mark Tamas, który pokonał bramkarza po tym, jak otrzymał wrzutkę w pole karne.

Gra Śląska nie porwała

Śląsk Wrocław wygrał 2:1, jednak po tym meczu można mieć do zespołu sporo zastrzeżeń. Głównie w kontekście budowania akcji – wydawało się, że WKS nie potrafi wykorzystać miejsce, które na boisku zostawiali ich rywale. Owszem, “Estońska Barcelona” jest w rytmie meczowym, gdyż sezon ligowy w kraju wciąż trwa, w przeciwieństwie do Polski. To jednak nie powinno usprawiedliwiać problemów z wyprowadzaniem akcji czwartej drużyny ekstraklasy ubiegłego sezonu.

W każdym razie, Śląsk przed meczem u siebie ma na koncie zaliczkę 2:1. Przed meczem, który się odbędzie za tydzień, zespół nie może jednak czuć się pewny łatwego awansu i powinien postarać się naprawić kilka mankamentów. W końcu nieprzypadkowo to zwycięstwo można określić jako szczęśliwe.

Paide – Śląsk Wrocław 1:2

1:0 Piasecki 67’
1:1 Golla 78’ sam.
1:2 Tamas 89’

Fot. screen TVP Sport

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO