Czesław Michniewicz nie daje pretekstu do zwolnienia
29.08.2021

Legia Warszawa zanotowała już drugą porażkę w tym sezonie Ekstraklasy. Jedynym usprawiedliwieniem dla trenera Czesława Michniewicza jest wynik na europejskiej arenie i to na pewno jest głównym czynnikiem tego, że Dariusz Mioduski do tej pory nie zwolnił byłego selekcjonera Reprezentacji Polski U21. Temat zwolnienia Michniewicza po meczu ze Slavią ucichł, ale może on wrócić szybciej, niż nam się wydaje.

Mioduski nie przywiązuje się do nazwisk

Oczywiście, powyższą tezę mogliby obalić bliscy Prezesa i nie zamierzamy się z nimi kłócić. Ale myślimy, że żaden z byłych trenerów Legii w czasach jego samodzielnego panowania nie może powiedzieć tego samego. Jacek Magiera, Romeo Jozak, Dean Klafurić, Ricardo Sa Pinto, Aco Vuković – tylko ten ostatni mógł prowadzić zespół ponad rok. Widać, że jeżeli chodzi o ławkę trenerską to Dariusz Mioduski podejmuje decyzje zgodnie z zasadą, że “jedyną stałą w życiu powinna być zmiana”. Czesław Michniewicz najprawdopodobniej będzie trenerem, legitymującym się najdłuższym stażem spośród wyżej wymienionych szkoleniowców. 21 września minie rok od czasu objęcia przez niego nowego stanowiska. W czym tkwi zatem sekret Czesława Michniewicza? Czym przekonuje do siebie Prezesa Legii?

Wyniki w Europie

Czesław Michniewicz mimo słabego początku w Ekstraklasie ma dobrą prasę. Legia Warszawa w końcu wróciła do Ligi Europy i wiele osób ten wyczyn przypisuje warsztatowi obecnego trenera Wojskowych. Oczywiście, Michniewicz może stać się “ofiarą swojego sukcesu”, ponieważ Legia wylosowała ciężką grupę i przy braku wzmocnień w środku pola (co dobrze było widać w ostatnim meczu z Wisłą Kraków) oraz na prawym wahadle (Jędrzejczyk nie będzie wiecznie grać na tej pozycji) może bardzo szybko pożegnać się z nadziejami na awans do kolejnej fazy rozgrywek. Należy też pamiętać o tym, że Ekstraklasa nie będzie wiecznie przekładać spotkań Legionistów, więc granie co 3 dni może bardzo szybko odbić się czkawką nie tylko na europejskiej arenie, ale też i na krajowych rozgrywkach.

Do tej pory Radosław Kucharski z błogosławieństwem Dariusza Mioduskiego sprowadza Michniewiczowi piłkarzy na pozycje, które są już obsadzone. Trener nie ukrywa tego, że nie bierze udziału w transferowym procesie. Tłumaczy to brakiem czasu, ale to nie musi być głównym czynnikiem. Mioduski najprawdopodobniej nie bierze pod uwagę zdania Michniewicza i bardziej ufa swoim doradcom. Być może bierze się to z tego, że trener Legii – w przeciwieństwie do wspomnianych doradców – nie ma problemu z tym, żeby być szczerym. To może boleć jeszcze bardziej, kiedy wspomnianą szczerość wyraża się przez media, a nie za zamkniętymi drzwiami.

Szczerość nie popłaca

Czesław Michniewicz na początku czerwca przekonał się, że nie warto być szczerym. Trener Legii w wywiadzie dla Legia.net pozwolił sobie ocenić stan kadry warszawskiego zespołu. Oto kilka z wypowiedzi, które nie mogły nie przypaść do gustu Dariuszowi Mioduskiemu.

Trzeba powiedzieć wprost, że sytuacja kadrowa na dziś wygląda bardzo słabo. Gdy porównam sytuację do tej, gdy trafiałem do Legii to na prawą stronę mieliśmy wtedy Pawła Stolarskiego, którego dziś nie ma, podobnie jak Domagoja Antolicia czy Waleriana Gwilii. Byli Luis Rocha, Michał Karbownik, którego dziś byśmy chętnie dali na wahadło, był Jose Kante

 

Jeśli mamy grać na trzech frontach, to kadra musi być szersza, musimy mieć więcej ludzi do gry. W lipcu i sierpniu zagramy 15-16 meczów i tym stanem osobowym, jaki mamy, będzie to trudno pociągnąć

 

Martwi to, że dziś jesteśmy bez prawego obrońcy – Juranović na reprezentacji, a Wszołek i Vesović już pożegnali się z klubem. Nie wiadomo co z Mladenoviciem, bo jak wróci z urlopu, będzie potrzebował chwili na wprowadzenie do treningu. A nie mamy nikogo na jego miejsce, nawet wśród młodzieży za bardzo nie ma ludzi na jego pozycję

 

Prawda jest taka, że było z nami kilku młodych chłopców. Nie są to jednak młodzi ludzie gotowi do gry na poziomie ekstraklasy czy europejskich pucharów, potrzebują czasu na naukę. Wyróżniają się w swoich rocznikach, ale nie traktujemy ich jako pełnoprawnych zawodników pierwszego zespołu czy kogoś do rywalizacji dla graczy, którzy są z nami dłużej

Nie dość, że Michniewicz publicznie pozwolił sobie powiedzieć, że coś mu się nie podoba w klubie, to jeszcze rykoszetem dostała akademia warszawskiego zespołu, czyli oczko w głowie Prezesa. Mioduski nie kazał długo czekać na odpowiedź. Prezes Legii za pośrednictwem tego samego portalu, Legia.net postanowił odpowiedzieć trenerowi. I trzeba przyznać, że zrobił to z grubej rury.

Poirytowany słowami trenera

Dariusz Mioduski nie krył zdziwienia i irytacji. Zapewnił, że już rozmawiał osobiście z trenerem i wyjaśnił z nim parę kwestii. I nic nie byłoby w sumie ciekawego w tym mini-wywiadzie, gdyby nie słowa Prezesa, uderzające w doświadczenie trenera:

Trener Michniewicz ma duże doświadczenie i wiedzę, ale do pucharów europejskich przygotowuje się po raz pierwszy. Jako klub przekazaliśmy mu wytyczne, że treningi powinny zacząć się miedzy 2 a 4 czerwca, aby mieć 5 tygodni na przygotowania. Trener przesunął jednak termin na 7 czerwca, a na koniec przedłużył jeszcze urlop kilku kluczowym zawodnikom, wiedząc, że kilku innych przebywa na kadrach i nie będą z nami trenowali od początku. To jego decyzje i bierze za nie odpowiedzialność. Ale nie powinien potem być zaskoczony sytuacją, do której sam tymi decyzjami doprowadził.

Mocne słowa padły też na końcu wywiadu:

Wszyscy mamy przed sobą jeszcze bardzo ciężką pracę, ale nie mam wątpliwości, że jako klub dostarczamy trenerowi narzędzia i elementy niezbędne do awansu do europejskich pucharów. Drużyna nie została osłabiona, a podstawowej kadrze jest stabilizacja. Oprócz Pawła nikt nie odszedł. Wzmocniliśmy się na dwóch kluczowych pozycjach, a następne wzmocnienia są w drodze. Trener musi jednak zrozumieć, że jego konserwatywne podejście do zarządzania kadrą musi ulec zmianie. Jego rolą jest również wprowadzanie do drużyny młodych zawodników i rozwój indywidualny każdego zawodnika z naszego zespołu. W tym roku mamy i będziemy mieć wystarczająco silną kadrę, aby awansować do pucharów. Rozumiem, że presja związana z oczekiwaniami sportowymi jest dużym obciążeniem, szczególnie dla kogoś, kto debiutuje w roli trenera Legii walczącej o puchary europejskie, ale ta presja dotyczy wszystkich w Legii. Budowanie sobie alibi na przyszłość w niczym nikomu nie pomoże. Myślę, że po naszej rozmowie trener Michniewicz też tak na to patrzy.

Zwłaszcza słowa o alibi mogły zwrócić uwagę. Dariusz Mioduski dał tym samym sygnał, że niezadawalający wynik w europejskich pucharach będzie sprawą  niewybaczalną i skutkującą zwolnieniem trenera. A pragniemy przy tym przypomnieć, że wszystkie te wypowiedzi pochodzą z okresu przed meczem z norweskim Bodo/Glimt. Wówczas nikt nie był pewny w 100% awansu Legii, a warto nadmienić, że jeśli Wojskowi by wtedy odpadli, to nie mogliby liczyć na to, co mają teraz.

Michniewicz z norweskim testem poradził sobie nader dobrze, więc nie zdziwilibyśmy się, gdyby Prezes po tym meczu nie zniszczył gotowego wypowiedzenia dla Michniewicza. Trener też nie zamierzał milczeć i na konferencji prasowej po dwumeczu z Bodo/Glimt wypalił:

Mam doświadczenie z rozgrywek europejskich – chociaż niektórzy twierdzą, że nie mam, haha – z pracy w kadrze do lat 21. Graliśmy na wynik zarówno w Norwegii, jak i tutaj. Zagraliśmy mądrze, poświęciliśmy mnóstwo czasu na analizę. Cały sztab, zawodnicy, wspólnie z nami, przeanalizowaliśmy dokładnie, jak chcemy grać, co przeciwnik ma dobre, a co nie

Nie ma tematu?

Od tamtej pory dużo się zmieniło. Legia zdołała awansować do fazy grupowej Ligi Europy i to mogło budzić podziw, biorąc pod uwagę braki kadrowe warszawskiego klubu. Dariusz Mioduski mimo kolejnej porażki w Ekstraklasie nie może obecnie pozwolić sobie na zwolnienie Michniewicza, bo to byłby wizerunkowy strzał w stopę. Wątpimy jednak, żeby nagle przekonał się do “doświadczenia” trenera.

A czy mogło się coś zmienić w poglądach Michniewicza? Otóż nie. Od wydarzeń z poprzedniego akapitu minął prawie kwartał, a trener nadal brzmi, jak stara zdarta płyta. Oto co powiedział na koniec konferencji prasowej po ostatniej porażce z Wisłą Kraków.

Mamy świadomość, że przed nami jesienią jeszcze 15 spotkań w Ekstraklasie, 6 w grupie LE i Puchar Polski. A to wszystko w ciągu czterech miesięcy. Musimy jednak pamiętać, że aby za rok mieć szansę być w tym samym miejscu, to musimy zdobyć mistrzostwo Polski. A jeśli będziemy przegrywali co drugie spotkanie, to tak nie będzie. Cieszymy się, ze zagramy z Leicester czy Napoli, ale za rok też chcemy mieć taką możliwości, jednak przez takie porażki jak z Wisłą czy Radomiakiem, to wszystko się oddala. Do tego jeszcze 12 zawodników jedzie teraz na reprezentację. Musimy to wszystko mądrze rozegrać. Idealnie byłoby wymieniać “11”… Zostało jeszcze kilka dni na przeprowadzanie transferów i mam nadzieję, że je wykorzystamy

(za sport.interia.pl)

Z Czesławem Michniewiczem zgadza się lwia część opinii publicznej (np. ostatnio potwierdził to Michał Listkiewicz w rozmowie z nami). Jesteśmy pewni, że te głosy trafiają do Radosława Kucharskiego i Dariusza Mioduskiego. Jednak czy to przekona ich do Michniewicza i jego zdania na temat sytuacji kadrowej jego zespołu?

 

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO