Ekstraklasa i gorące krzesła. Czy największym problemem polskiej piłki nie jest brak stabilizacji?
21.10.2021

Ekstraklasa to wciąż liga gorących krzeseł. Trenerska karuzela nazwisk kręci się u nas niemal bez przerwy. W ostatnich dniach głośno jest o zmianie na stanowisku trenera w Legii Warszawa, gdzie zagrożona ma być posada Czesława Michniewicza, który prowadzi stołeczny klub trochę od ponad roku.

Roczny staż na stanowisku trenera Ekstraklasy to jednak jak się okazuje wcale nie najgorszy wynik. Pytamy więc, czy przypadkiem jednym z większych, o ile nie największym problemem polskiej piłki nie jest brak w nie stabilizacji?

Staż pracy trenerów drużyn z Ekstraklasy

Jak długo pracują w swoich klubach trenerzy zespołów występujących aktualnie w Ekstraklasie? Postanowiliśmy to sprawdzić. Sytuacja przedstawia się następująco (stan na 21.10.2021):

  • Lech Poznań: Maciej Skorża, w klubie od kwietnia 2021, 18 spotkań
  • Lechia Gdańsk: Tomasz Kaczmarek, w klubie od września 2021, 6 spotkań
  • Raków Częstochowa: Marek Papszun, w klubie od kwietnia 2016, 213 spotkań
  • Pogoń Szczecin: Kosta Runjaic, w klubie od listopada 2017, 146 spotkań
  • Śląsk Wrocław: Jacek Magiera, w klubie od marca 2021, 26 spotkań
  • Cracovia: Michał Probierz, w klubie od czerwca 2017, 172 spotkania
  • Jagiellonia Białystok: Ireneusz Mamrot, w klubie od czerwca 2021, 12 spotkań
  • Stal Mielec: Adam Majewski, w klubie od lipca 2021, 12 spotkań
  • Zagłębie Lubin: Dariusz Żuraw, w klubie od lipca 2021, 11 spotkań
  • Piast Gliwice: Waldemar Fornalik, w klubie od września 2017, 164 spotkania
  • Wisła Kraków: Adrian Gula, w klubie od czerwca 2021, 12 spotkań
  • Wisła Płock: Maciej Bartoszek, w klubie od kwietnia 2021, 18 spotkań
  • Radomiak Radom: Dariusz Banasik, w klubie od lipca 2018, 122 spotkania
  • Górnik Zabrze: Jan Urban, w klubie od lipca 2021, 11 spotkań
  • Legia Warszawa: Czesław Michniewicz, w klubie od września 2020, 53 spotkania
  • Termalica Bruk-Bet Nieciecza: Mariusz Lewandowski, w klubie od stycznia 2020, 62 spotkania
  • Warta Poznań: Piotr Tworek, w klubie od lipca 2019, 82 spotkania
  • Górnik Łęczna: Kamil Kiereś, w klubie od lipca 2019, 88 spotkań

Wnioski szybko nasuwają się same – połowa trenerów jest w swoich klubach od tego roku. Dwie osoby zaczęły pracę w roku 2020, dwie w roku 2019. Stażem pracy dłuższym niż 2 lata pochwalić może się więc tylko pięciu szkoleniowców w całym 18-osobowym zestawieniu.

Najdłużej na swoim stanowisku pozostaje Marek Papszun, trener Rakowa Częstochowa, który poprowadził ekipę z Częstochowy w 213 meczach. Wynik ten robi duże wrażenie, gdy zestawi się go z raptem kilkunastoma występami wielu trenerów z naszego zestawienia.

Na uwagę zasługuje ponadto fakt, że Marek Papszun jest jednym z zaledwie pięciu szkoleniowców, obok Kosty Runjaicia, Michała Probierza, Waldemara Fornalika i Dariusza Banasika, którzy swój zespół poprowadzili w przynajmniej stu meczach.

Karuzela ciągle w ruchu

Cześć nazwisk w naszym zestawieniu jest oczywiście dobrze znana kibicom Ekstraklasy, ponieważ należą do trenerów ze wspomnianej już wcześniej karuzeli. Ich ligowe doświadczenie, gdy analizuje się je dokładniej, okaże się więc o wiele większe.

W parze z długością stażu pracy niekoniecznie muszą iść jednak wyniki. Doświadczenie to w praktyce zdecydowanie nie wszystko, gdy trenerzy nie potrafią dogadać się z piłkarzami lub uparcie tkwią przy swojej wizji futbolu ignorując fakt, że piłka ewoluuje. Licząc na sukcesy trzeba robić o wiele więcej niż tylko „dawać z wątroby”. Należy chcieć się rozwijać, a nie tylko mówić o wyciąganiu wniosków. Takie myślenie również wciąż często pokutuje w polskim środowisku piłkarskim.

Na giełdzie nazwisk szkoleniowców Ekstraklasy od lat dzieje się bardzo wiele, ale włodarze polskich klubów często są od tej giełdy uzależnieni. Nie wyszło mi z trenerem X? Wezmę pana Y, bo prowadził już kluby A, B i C. Takie roszady nie sprzyjają rzecz jasna spokojnemu rozwojowi i realizacji długofalowych planów. Dużo się mówi o takich celach, ale czyny często przeczą szumnym zapowiedziom. Co więc zawodzi?

Do błędów dochodzi czasem już na etapie selekcji. Spójrzmy przykładowo na Legię i jej ruchy na ławce trenerskiej w ostatnich latach. Sportowe losy klubu prezes Dariusz Mioduski powierzał m.in. w ręce Deana Klafuricia i Romeo Jozaka, dla których praca w Legii była pierwszym poważnym angażem w seniorskiej piłce. Szansę w Warszawie otrzymał też Ricardo Sa Pinto, znany już wówczas ze swojej wybuchowej oraz konfliktowej natury. Jak skończyła cała ta trójka – dobrze wiemy.

Gorące głowy i nowe miotły

Teraz o Legii znów jest głośno w kontekście ewentualnych zmian na stanowisku trenera. Czesław Michniewicz pełni tymczasem swoja funkcję zaledwie trochę od ponad roku i obecne kłopoty to tak naprawdę pierwszy poważny kryzys Legii pod jego wodzą. Czy Dariusz Mioduski weźmie to pod uwagę podejmując decyzję na temat przyszłości obecnego trener Legii? Czas pokaże.

W przeszłości, wśród innych właścicieli oraz działaczy w klubach Ekstraklasy bywało z tym różnie. Często chłodna analiza i rzeczowa kalkulacja przegrywały z gorącymi głowami, a dyskusja nierzadko sprowadzała się do dobrze znanej karuzeli, wizyty na giełdzie nazwisk oraz mitycznego efektu nowej miotły.

Jak to rzeczywiście wygląda z tą miotłą? Spójrzmy na nią przez pryzmat liczb. Czasem faktycznie debiutujący trener zacznie swoją przygodę z nowym klubem od wygranej, ale weźmy pod uwagę fakt, że już przed spotkaniem ma na to trochę ponad 33% szans. Jeżeli za dobry rezultat przyjmiemy też remis, szansę wzrastają już do przeszło 66%. Legendarną ekstraklasową miotłę warto więc chyba odstawić do kąta.

Potrzeba stabilizacji

Czasem zmiany są nieuniknione. Za taką uznać można np. decyzję Wisły Kraków, która zdecydowała się rozstać z Peterem Hyballą. Późniejsze „dokonania” Niemca w duńskim Esbjergu pokazały, że była ona jak najbardziej słuszna. Jak jednak doszło do tego, że Hyballa otrzymał w ogóle pracę pod Wawelem?

Tutaj wracamy już do wspomnianej wcześniej kwestii selekcji. Być może Niemiec ma jakiś nieodparty urok, któremu poddają się jego przyszli pracodawcy, wszak po „przygodzie” w Danii długo nie pozostał on bez pracy. Pomyłki są też rzecz jasna wpisane w specyfikę prowadzenia drużyny piłkarskiej, więc polskiego futbolu na pewno nie uzdrowi również pomstowanie na działaczy.

Nie zmienia to jednak faktu, że punktem wyjścia do zmian na lepsze powinna stać się stabilizacja. Trenerzy powinni mieć większy komfort pracy i nie powinni się bać, że gdy przegrają kilka spotkań pod rząd ich posada szybko zaczyna wisieć na włosku. Jak wiadomo praca w stresie nigdy nie przynosi na dłuższą metę dobrych rezultatów.

W napiętej atmosferze łatwo też popsuć relację na linii szkoleniowiec-zawodnik, a gdy trener straci zaufanie i wsparcie szatni do poważnego, głębokiego kryzysu jest już tylko krok. Kolejnym jest zazwyczaj zwolnienie. To dysfunkcyjne dla polskiej piłki błędne koło nie powinno się już dłużej toczyć.

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO