Newcastle trzy tygodnie po przejęciu przez szejków. Co zmieniło się w klubie?
28.10.2021

O przejęciu Newcastle przez szejków napisano już chyba wszystko. Prześwietlono dokładnie sylwetkę szejka Mohammada bin Salmana, rzucono nieco światła na sieć jego kontaktów, a także sposób w jaki zdobył swój majątek. Spróbowano również przewidzieć jak będzie wyglądała przyszłość klubu znad rzeki Tyne. Czy Newcastle wkrótce zdominuje rozgrywki Premier League? Czy do zespołu dołączy Kylian Mbappe? Odłóżmy jednak na chwilę na bok spekulacje i przyjrzyjmy się temu co tak naprawdę zmieniło się w klubie z St James’ Park przez ostatnie trzy tygodnie. 

7 października 2021 roku Newcastle stało się przedmiotem jednej z największych transakcji w dziejach futbolu. Wydarzenie to nie było ogromną niespodzianką, gdyż o zainteresowaniu szejków udziałami w klubie znad rzeki Tyne donoszono już od jakiegoś czasu. Większość fanów podchodziła jednak do tego z chłodną głową. Przede wszystkim, kibice chcieli, by klub nie znajdował się już dłużej w rękach Mike’a Ashleya, który zraził do siebie chyba wszystkich sympatyków Newcastle.

Sam Ashley próbował sprzedać klub już kilkukrotnie, jednak za każdym razem transakcje kończyły się fiaskiem. Gdy w końcu procedura sprzedaży doszła do skutku to usłyszała o niej nie tylko cała Anglia, ale i cały piłkarski świat. Bardzo nierozważnie byłoby stawiać tezy, że kibice z Newcastle w końcu będą mieli właściciela, z którego mogą być dumni. Interesy szejka bin Salmana wciąż bowiem owiane są pewną dozą tajemnicy. Jedno jednak jest pewne. Na St James’ Park idą zmiany. Spore zmiany.

Pożegnany bez żalu

W momencie, w którym  szejkowie postawili w Newcastle pierwsze kroki dla wielu jasne stało się, że dni Steve’a Bruce’a w klubie z Premier League są raczej policzone. Prawdopodobnie zakończenie współpracy z angielskim szkoleniowcem miałoby również miejsce  gdyby właścicielem klubu pozostał Mike Ashley. Newcastle bowiem w tej kampanii zawodzi i Sroki wciąż pozostają drużyną, która w tym sezonie nie wygrała w Premier League ani razu.

Posada Bruce’a wisiała na włosku już od jakiegoś czasu, a całe zamieszanie wywołane przez zmiany właścicielskie z pewnością nie ułatwiło mu pracy. Porażka z Tottenhamem i remis z Crystal Palace przelały czarę goryczy i z 60-latkiem bardzo szybko się pożegnano. Wydaje się zresztą, że dwa ostatnie mecze wiele ułatwiły. Jak bowiem nowi właściciele mieliby zareagować jeśli Bruce zacząłby nagle wygrywać mecze?

Jeśli rzeczywiście saudyjscy szejkowie mają w planach zbudować w Newcastle drużynę marzeń to pewne było, że misji tej nie powierzą Bruce’owi. Wielu uważa jego zwolnienie za przejaw bezdusznego, nowoczesnego, wypełnionego po brzegi pieniędzmi z bliskiego wschodu, futbolu. Jeśli spojrzymy w tabelę, w której Newcastle zajmuje obecnie przedostatnie miejsce, to jasne staje się, że nie wygrywając meczów Steve Bruce zwolniony zostałby prędzej czy później, niezależnie od tego kto wówczas zarządzałby klubem.

Poszukiwania następcy Bruce’a wciąż trwają. Póki co obowiązki pierwszego trenera pełni dotychczasowy asystent 60-letniego szkoleniowca – Graeme Jones. To jak będzie brzmiało nazwisko nowego sternika klubu z St James’ Park będzie pierwszą poważną konsekwencją przejęcia przez szejków. Steve’a Bruce’a bowiem zwolniłoby 90% właścicieli, a na zatrudnienie Erika ten Haga czy, co bardziej prawdopodobne, Paulo Fonseci pozwolić sobie może niewielu.

Kibice podzieleni

Oprócz zwolnienia dotychczasowego szkoleniowca, kolejną namacalną i możliwą do zaobserwowania zmianą jest podział, który nastąpił wśród kibiców w Anglii. Jedni nie mogą się doczekać, aż kolejne wielkie nazwiska zawitają do Premier League, a w angielskiej ekstraklasie pojawi się nowa siła. Inni uważnie przyglądają się pieniądzom, które wkrótce mają spłynąć nad rzekę Tyne. W meczu Newcastle z Crystal Palace fani orłów zaprezentowali zresztą wymowny transparent.

Sprawie przejęcia Newcastle bardzo długo przeglądała się także Premier League, jednak finalnie liga nie zgłosiła żadnych obiekcji co do transakcji. O nowych właścicielach Newcastle mówić i słyszeć będziemy jeszcze bardzo długo. Na pierwsze wyraźne efekty ich działalności prawdopodobnie przyjdzie jednak nam poczekać kilka lat. Póki co trzeba odłożyć na bok plany podboju piłkarskiej Europy i postarać się, by kolejnego sezonu Sroki nie zaczynały w Championship.

 

 

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO