Naprawić Legię. O co Wojskowi mogą jeszcze walczyć w tym sezonie?
04.11.2021

Legia Warszawa stoi w obliczu większego od przeszło sześćdziesięciu lat kryzysu. Serię ligowych porażek posadą przypłacił Czesław Michniewicz, a drużynę powierzono w ręce dotychczasowego trenera rezerw Wojskowych – Marka Gołębiewskiego. Nowy szkoleniowiec rozpoczął swoją przygodę z pierwszą drużyną od skromnego zwycięstwa nad III-ligowym Świtem Skolwin, a następnie jego podopieczni ulegli 0:2 Pogoni Szczecin. Teraz Gołębiewski stoi przed o wiele trudniejszym wyzwaniem, bowiem już w czwartek Legia zmierzy się przed własną publicznością z Napoli.

Pomimo fantastycznego początku tegorocznej przygody w europejskich rozgrywkach i wciąż sporych szans na awans do kolejnej rundy Ligi Europy wydaje się, że czwartkowy mecz z Napoli ma dla kibiców w Warszawie drugorzędne znaczenie. Oczywiście ewentualne zwycięstwo lub remis uzyskany z włoskim zespołem zostałby niezwykle ciepło przyjęty, jednak patrząc w szerszym kontekście, a konkretnie kontekście kryzysu w jakim znalazła się Legia, rezultat osiągnięty z Napoli nie wydaje się aż tak istotny. O wiele ważniejsze jest obecnie, by Legia zaczęła w końcu regularnie punktować w lidze i stopniowo zaczęła wychodzić z dołka.

Kolejny pocałunek śmierci?

Słowa Michała Probierza o tym, że europejskie puchary są dla polskich klubów pocałunkiem śmierci ponownie wracają jak bumerang. Czy rzeczywiście możemy mówić, że Czesław Michniewicz rzeczywiście padł ofiarą własnego sukcesu? Przede wszystkim problemów Legii nie można sprowadzać tylko i wyłącznie do osoby szkoleniowca, bowiem wydaje się, że mają one znacznie więcej źródeł i nie jest tak, że były trener Legii nagle zapomniał swojego fachu. Podobnie, trudno mówić, że kłopoty Legii wiążą się z udziałem w europejskich pucharach. Jeśli któryś z polskich klubów miałby sobie radzić z grą na kilku frontach, to jest to właśnie klub ze stolicy i wydaje się, że można było nawet tego od Legii oczekiwać. W przypadku warszawian mówienie o zbyt wąskiej kadrze nie są racjonalną wymówką, ale bardziej strzałem w kolana osób, które odpowiadają za transfery.

Coś jednak się w Legii popsuło. Być może jest to problem mentalny, być może czysto piłkarski. Na ten moment można o tym jedynie dywagować. Jeśli chodzi wyłącznie o sprawy boiskowe to istnieje szansa, że Markowi Gołębiewskiemu uda się szybko ewentualne dziury załatać. Jeśli jednak problemem jest mentalność i atmosfera w drużynie to proces ten może potrwać nieco dłużej. – Nie da się wskazać na jeden aspekt. Często jest tak, że coś wynika z czegoś i podobnie jest w przypadku graczy Legii. Jeśli ktoś się spóźni, będzie źle ustawiony, nie doskoczy do pressingu, to dalsze efekty także nie będą skuteczne. Mistrz Polski ma przynajmniej kilka kłopotów, które przekładają się na wyniki – mówi nam dziennikarz TVPSport.pl – Piotr Kamieniecki.

Na wszystkich piłkarzach Legii, co wydaje się dość naturalne, ciąży spora presja. Przekonać mogliśmy się o tym chociażby przy okazji meczu z Pogonią, kiedy to trybuny, w dość bezpośredni i prosty sposób, starały się zmotywować zawodników do lepszej gry. Atmosfera wokół klubu nie należy do najlepszych i trudno się temu dziwić. Przed meczem z Napoli, o problemach trapiących drużynę mistrza Polski stosunkowo niefortunnie wypowiedział się Filip Mladenović: – Nie widzę problemów fizycznych u siebie. Moje statystyki są fajne albo bardzo fajne, jedne z lepszych w drużynie. Cała Legia nie jest w formie, nie tylko ja. Nie gram sam, zależę też od zespołu – co zostało bardzo szybko odebrane jako próba uchylania się od odpowiedzialności.

Wydaje się, że Marek Gołębiewski zabrał się już za naprawę kwestii mentalnych. Po porażce z Pogonią, szkoleniowiec odbył w szatni długą rozmowę z zawodnikami. – W szatni odbyła się męska rozmowa. Lubię stawiać sprawy jasno. Każdy wypowiedział swoje myśli. Od tego trzeba zacząć. Moją rolą jest wyprowadzenie zawodników z dołka. Opieram optymizm na swojej osobowości. Jestem gościem, który nigdy się nie poddaje. Też jestem fanem tego klubu i zdaję sobie sprawę z tego, gdzie jestem i jaka jest sytuacja w lidze. Optymizm musi być, bo negatywne myśli nie pomogą: nawet psycholog miałby wtedy problem z wyciągnięciem nas z dołka. Mam apel do kibiców, o wsparcie. Legia powinna być razem – powiedział trener Wojskowych.

Jak rozliczać Gołębiewskiego?

W obliczu zatrudnienia nowego szkoleniowca warto się również zastanowić nad tym z czego rozliczany miałby być Marek Gołębiewski. Z ogólników, takich jak – wyjście z kryzysu? Jaki cel mogły postawić przed trenerem władze Legii? Czy wyniki w Lidze Europy będą w tym kontekście jakkolwiek istotne? Czy istotny jest rezultat meczu z Napoli? Piotr Kamieniecki uważa, że znacznie istotniejsze od wyniku, który Legioniści osiągną z neapolitańczykami, będzie styl: – Jeśli Legia wygra, trudno będzie nie docenić rezultatu. Mistrzom Polski będzie jednak daleko do roli faworytów, więc nawet potencjalny remis będzie zasługiwał na szacunek. To jednak Włosi przylecieli do Warszawy w roli faworytów i mają zdecydowanie większe szanse na zwycięstwo. Porażka Wojskowych? Życie, nic się nie stanie, choć ważniejszy od rezultatu będzie styl gospodarzy. To mecz, który może pokazać pewien kierunek Legii i drogę, którą podążają stołeczni piłkarze – mówi dziennikarz TVPSport.pl.

Nie da się jednak ukryć, że zdecydowanie większy wpływ na ocenę pracy Marka Gołębiewskiego w Legii będą miały rezultaty osiągane przez niego w lidze. Rozpoczął nie najlepiej, ale skoro szkoleniowcowi powierzono pieczę nad drużyną mistrzów Polski, to tym samym powinien otrzymać kredyt zaufania i choć trochę czasu na wprowadzenie swoich porządków. Abstrahując jednak na chwilę od osoby Marka Gołębiewskiego, jaki powinien być cel Legii na resztę tego sezonu? Czy mówienie o walce o utrzymanie to w kontekście warszawskiej drużyny wciąż abstrakcja?

Zdaniem Piotra Kamienieckiego nie powinniśmy także zapominać o Pucharze Polski, który może być najkrótszą drogą Legii do europejskich pucharów. – Podstawowym celem będzie dostanie się do europejskich pucharów. Siłą rzeczy kluczowym celem stał się Puchar Polski. To najkrótsza droga do międzynarodowych rozgrywek. Jednocześnie wiadomo, że Legia ma po prostu walczyć o jak najwyższą pozycję w lidze. Nie da się inaczej spoglądać na mistrza Polski, choć nikt nie będzie na razie mówił o obronie tytułu, bo droga do tego stała się bardzo daleka i wręcz ledwie widoczna z Łazienkowskiej.

 

 

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO