Miała być odbudowa, a jest katastrofa. Wisła Kraków na złej drodze
11.03.2022

Wydawało się, że największe kłopoty Wisła Kraków ma za sobą. Gorzej, jak za kadencji Małgorzaty Sarapaty i ekipy spod znaku Wisła Sharks nie będzie. Tymczasem odradzająca się Biała Gwiazda lada moment może… spaść z ligi. Dwie osoby odpowiedzialne za ten stan rzeczy już pracę straciło.

Jako pierwszy Adrian Gula, a po chwili Tomasz Pasieczny. Kibice krakowskiego klubu zawsze są aktywni w social mediach. Dość łatwo można zatem wybadać nastroje wśród fanów Białej Gwiazdy. Po rozstaniach z oboma panami raczej nie było ostrej “jazdy” z tym duetem. Dominowała raczej spokojna, wyważona krytyka. W końcu trudno nie krytykować, gdyż klub znajduje się niemal na ligowym dnie.

Wokół słowackiego trenera nie została utworzona otoczka, jak przy poprzedniku. Petr Hyballa krzyczał naokoło “gegenpressing” i wszyscy uwierzyli, że z tym słowem na ustach Wisła Kraków będzie wielka. Niemiecki trener znalazł się ze swoim hasłem na koszulkach wydanych przez klub. Warsztat czysto szkoleniowy miał i ma nadal na poziomie, o czym wszyscy dookoła mówią. Niestety, relacje międzyludzkie leżały, leżą i będą leżeć, co pokazała jego dość dziwna przygoda w Danii.

Po furiacie, miała być normalność i była. Adrian Gula wielokrotnie był przymierzany do polskich klubów. W końcu ściągnął go Tomasz Pasieczny. Były dyrektor sportowy słowacki rynek zna bardzo dobrze. W końcu to był jeden z obszarów jego poszukiwań z czasów pracy jako skaut Arsenalu.

Dwa plusy

Znajomość rynku mogła zdecydowanie pomóc Pasiecznemu w pozyskaniu Aschrafa El Mahdiuoiego. 25-letni defensywny pomocnik nie był zawodnikiem, który cieszył oko kibiców. Nie ma wątpliwości, że to gracz, którego doceniają bardziej trenerzy. Kibice zaczynają zazwyczaj doceniać takich piłkarzy, gdy… ich zabraknie. Marokańczyk z holenderskim paszportem wypromował się błyskawicznie. Wystarczyło pół roku i trafił do Arabii Saudyjskiej. Niemal 2,5 miliona euro trafiło na konto krakowian. Mało kto w Polsce potrafi tak szybko spieniężyć inwestycje.

Drugim plusem sprzedaży był Yaw Yeboah. Ghańczyk umiejętności posiada, ale jego kłopotem była stabilizacja formy. Jego gol w Łęcznej zachwycił internautów nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Co z tego, skoro na kolejne trafienie czekał 2,5 miesiąca… Mimo tego ofensywny zawodnik trafił za niemal 2 miliony euro do amerykańskiego Columbus Crew.

Katastrofa w ataku

Wspomnian Yeboah to nadal najlepszy strzelec drużyny. Jego 5 goli to jeden z najgorszych wyników w lidze pod kątem najskuteczniejszego gracza klubowego. Drugi w klasyfikacji jest Michal Frydrych. Cztery gole środkowego obrońcy robią wrażenie, ale tego samego nie można powiedzieć o kolejnych nazwiskach. Brown Forbes, Michal Skvarka i Jan Kliment po dwa trafienia, a jedno padło łupem Luisa Fernandeza oraz Mateusza Młyńskiego. Ataku w Wiśle Kraków jako tako… nie ma. Obecni piłkarze Białej Gwiazdy strzelili 18 goli. Połowa z nich to zasługa ofensywy. Podobnie spisują się pod tym kątem defensywni piłkarze. Frydrych(4), Gruszkowski(2), Sadlok i Szota po jednym. Można więc powiedzieć, że to takie same formacje do strzelania goli.

Nadzieja na przyszłość

Często patrzy się na kluby pod kątem tego czy potrafią zapewnić sobie przyszłość. Jednym z takich aspektów jest młodzież. Jeśli masz perspektywicznych graczy, to dobrze. Albo dadzą ci jakość na boisku, albo zapewnią spokojne finanse. Wisła Kraków może nie dysponuje nazwiskami pokroju Jakuba Kamińskiego czy Kacpra Kozłowskiego. Narzekać jednak też nie można.

Dzisiaj dużo nie trzeba do zagranicznego transferu. Kilka dobrych występów, młody wiek, udana przygoda z młodzieżówką i już klub może zainkasować milion lub nieco więcej w europejskiej walucie. Przede wszystkim Mikołaj Biegański oraz Konrad Gruszkowski. Pierwszy zdecydowanie wygrał rywalizacje z Pawłem Kieszkiem. Jego atutem jest fakt, że lada moment skończy 20 lat, a na jego koncie już niemal 100 seniorskich występów! Drugi od poprzedniego sezonu zadomowił się na prawej obronie. Jesienią najpierw powołanie do kadry U20, potem U21, w której będzie także na najbliższym zgrupowaniu. Regularnie szansę otrzymuje Piotr Starzyński. 18-latek nie jest podstawowym piłkarzem, ale wśród graczy z rocznika 2004 rozegrał najwięcej minut w Ekstraklasie w tym momencie. Lada moment przeskoczy go Miłosz Matysik z Jagiellonii, co nie zmienia faktu, że Starzyński to nadal czołówka w swoim roczniku.

Wieża babel po obu stron Błoń

Wielokrotnie kibice Wisły Kraków drwili z kadry Cracovii. Za czasów Michała Probierza zbudowano tam prawdziwą wieżę babel. Wielokrotnie krytykowaliśmy Pasy za zbyt międzynarodową ekipę w cyklu “Polska vs Reszta Świata”. Tyle że w Krakowie jakby doszło do rywalizacji, kto będzie bardziej międzynarodowy. Przy Kałuży dzisiaj 19. obcokrajowców zgłoszonych do wiosennego grania. Na Reymonta nieco mniej, ale różnica jest minimalna – 17.

Kłopot w tym, że Wisła Kraków nie ma zbyt wielu jakościowych obcokrajowców. Oczywiście można się bronić tym, że nie wszyscy odpalili. Jednak wyniki są po prostu fatalne. Jeśli powiedzieć, że dobrze spisywało się trzech, czterech graczy na siedemnastu, to mamy zatrważający rezultat. Nic, poza wydanymi pieniędzmi, nie zostanie w klubie po 3/4 z nich. Tak jak szybko przyszli, tak szybko prawdopodobnie odejdą. Kłopot – dla miejscowych – że mogą odchodzić jako spadkowicze do I ligi…

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO