Premier League: Mistrz zweryfikuje plany Kogutów
28.10.2018
kurs 1.70
Premier League
Tottenham H. Londyn - Manchester City
2

Przez ostatnich kilkanaście sezonów kibice Tottenhamu ciągle czekali na wykonanie trzech kroków. Pierwszy to przeskoczenie Arsenalu w tabeli. Udało się. Drugi wskoczenie na podium i to też po kilku latach dobijania się też uczynili. Na ostatni, realną walkę o mistrzostwo, doczekać się nie mogą, a biorąc pod uwagę jak spisują się w tym sezonie, to w tej kwestii uczynili chyba krok, ale wstecz. Nie chodzi może o same wyniki, ale raczej o poziom i styl gry „Kogutów”.

 

Może wpływ na ten stan ma fakt, że Tottenham swoje „domowe” mecze musi rozgrywać na Wembley. Jeżeli ma to tak duży wpływ na drużynę, to z pewnością nie ucieszy ich fakt, że grać tak będą co najmniej do końca roku. A tak na sportowo, to z pewnością niepokoją kluczowe wyniki. OK, „Koguty” wygrały z Manchesterem United, ale już goszcząc Liverpool skończyli na tarczy, a w Lidze Mistrzów punkt zdobyli tylko w Eindhoven. Wątpliwości dotyczą zwłaszcza ostatnich występów Hugo Llorisa, który jednak dostał ostatnio wsparcie Mauricio Pochettino, który powiedział krótko „to nasz kapitan i nasz bramkarz. Jest zawiedziony, jak my wszyscy”.

 

W ekipie City też są spore problemy i komentarze trenera. Po powrocie Kevina de Bruyne’a (na zdjęciu w mundialowych bojach) do zdrowia, pewne jest bowiem, że ktoś musi mu zrobić miejsce w składzie, co wywołuje niezadowolenie. – To profesjonaliści. Jeżeli będą się krzywić, mieć humory albo pokazywać jak są niezadowoleni, to mają problem, bo nie będą grać – powiedział Josep Guardiola.  Szkoleniowiec chce szybko zabliźnić niesnaski, bo konkurencja w Premier League nie śpi. Liverpool, Chelsea czy Arsenal nie wybaczą błędu.

 

Jednak Guardiola chyba już nie może się doczekać meczu z Tottenhamem. „Citizens” wygrali 3 ostatnie starcia z „Kogutami” i nie przegrali od 2,5 roku, w sumie wygrywając 10 z 15 ostatecznych potyczek. Do tego w sześciu ostatnich wizytach City w Londynie stracili raptem 2 „oczka”. Jakby tego było mało Guardiola przegrał raptem dwa mecze z Mauricio Pochhettino. Ten z kolei od przejęcia Spurs nie przepada meczów pomiędzy ekipami „wielkiej szóstki”. Tylko Arsenal był w tym czasie gorszy. Naszym zdaniem ten fakt się nie zmieni. Naszym zdaniem granie „dwójki” za 1.70, bo na tyle wycenił ją Totolotek jest przyzwoitym wyborem. City po średnim starcie coraz bardziej się rozpędza (od 1 września bramki stracił tylko w LM), a Tottenham nie bez powodu wygrał  zaledwie 4 z ostatnich 9 meczów i tylko jedno więcej niż jednym golem.

Komentarze