Powtórzyć cud z jesieni. Reprezentacja Polski U21 gra z Niemcami o baraże
07.06.2022

W marcu dorosła kadra wygrała swoje baraże i awansowała na mundial. Reprezentacja Polski U21 o swoje baraże musi jeszcze powalczyć. Jak to zrobić? Zadanie jest proste w teorii i trudne do wykonania. Trzeba pokonać Niemców. Doświadczenie jest i należy z niego skorzystać!

Dzień po święcie niepodległości, swój ważny dzień miał mieć Matty Cash. Po długim czasie oczekiwania dostał paszport, potem powołanie i w piątkowy wieczór czekał na debiut z Andorą. Mecz z jednym z outsiderów grupy odbywał się dopiero o 20:45. Wcześniej, bo o 18:00 na boisko wyszła reprezentacja Polski U21. W Aspach trzeba było stawić czoła Niemcom. Sytuacja już nie była łatwa. Wygrane z Łotwą i San Marino były obowiązkiem, a na pierwszych przeszkodach wszystko się wyłożyliśmy.

Najpierw w Lublinie porażka z Izraelem 1:2. Wtedy to była sensacja. To był dziwny mecz. Najpierw golkiper gości trafił w nabiegającego Kacpra Smolińskiego, który strzelił najdziwniejszego gola w swojej karierze. Potem swoje “show” rozpoczął Marcel Lotka. Jeden pusty przelot nie zakończył się golem, ale już błąd przy rzucie wolnym tak. Porażka źle wróżyła, a potem doszedł jeszcze remis z Węgrami. W Segedynie było 1:0 dla gospodarzy, a potem 2:1 dla Polaków. Niestety, w 95. minucie Andras Nemeth zabrał nam dwa punkty i skończyło się 2:2. W minorowych nastrojach odbywała się wyprawa do zachodnich sąsiadów. W zwycięstwo nikt nie wierzył, a porażka tak naprawdę mogła przekreślać szansę na cokolwiek.

Cud we mgle

Takiego obrotu spraw nikt się nie spodziewał. Nieopodal Stuttgartu, w Aspach, kadra Macieja Stolarczyka miała powalczyć o punkty eliminacyjne. Mecz toczył się w gęstej mgle, która z każdą minutą nabierała na sile. Polacy jednak nie czekali na pogorszenie się warunków, tylko od razu ruszyli z atakami. Szybkie kontry dały szybkie efekty. Jakub Kamiński i Adrian Benedyczak współpracowali tego wieczora bardzo dobrze. Dwa podania piłkarza Lecha i dwa gole napastnika Parmy. Po chwili Michał Skóraś trafia z ostrego kąta i było 3:0 po… kwadransie gry! Mogło być wyżej, ale w 19. minucie Jean-Manuel Mbom sfaulował naszego zawodnika wychodzącego na czystą pozycję. Przewinienie miało miejsce jeszcze na naszej połowie, ale arbiter wyrzucił gracza Werderu z boiska.

Trzy bramki przewagi, gra 11 na 10 oraz 70 minut do końca. Scenariusz idealny, którego nie można było zepsuć. I nie zepsuli. Mecz toczył się swoim tempem, chociaż trzeba dodać, że Niemcy wcale nie poddali się. Mieli trochę okazji do strzelenia gola. Tego dnia jednak Cezary Miszta nie miał kłopotów z obroną jakiegokolwiek strzału. W drugiej połowie Polacy mieli dodatkowo sporo kontr, którymi powinni podwyższyć wynik. Ostatecznie strzelili czwartego gola. Kacper Kozłowski wszedł z ławki i dobił rywala.

Grają w kratkę

To był zdecydowanie najlepszy mecz Polaków w tych eliminacjach. Dość powiedzieć, że to była jedyna wygrana biało-czerwonych w meczach, gdy rywalem nie była Łotwa lub San Marino. To właśnie największy grzech naszej kadry. Gdy rywalami były dużo słabsze zespoły, wówczas z wygranymi nie było problemów. Łotysze ograni 2:0 i 5:0, San Marino 3:0 i 5:0 oraz bonusowa wygrana 4:0 z Niemcami. Na tym jednak koniec pozytywów. Węgrzy zdobyli ledwie 11pkt – dwie porażki z Izraelem i Niemcami – ale na nas dwukrotnie zapunktowali. 2:2 w Segedynie, 1:1 w Zabrzu. Raz oni wyrównali w doliczonym czasie gry, raz my.

Z Izraelem także nie udało się wygrać. O meczu w Lublinie już pisaliśmy. W Petah-Tikvie nie było wiele lepiej. Nie przegraliśmy, ale tam już nasza sytuacja została mocno skomplikowana. A przecież patrząc na pojedyncze nazwiska, wcale gorzej nie powinniśmy wyglądać. Owszem, izraelscy zawodnicy regularnie grają, ale głównie w swoich klubach. Na ich pokładzie pojedyncze nazwiska poza ligą izraelską. W oczy rzucił się głównie Liel Abada, napastnik Celtiku, który w tym sezonie strzelił 10 goli dla The Bhoys. Niestety jednak kultura gry w obu meczach, była po stronie naszych rywali.

Musimy wygrać

Tutaj sprawa jest jasna. Wygrana daje nam 100% pewność udziału w barażach. Co prawda najlepsza drużyna z drugich miejsc awansuje bezpośrednio, to jednak zbyt wiele punktów straciliśmy na Węgrach i Izraelu, by myśleć o pozycji, którą zajmuje obecnie Holandia.

Co jeśli przegramy/zremisujemy? Na 99,99% czeka nas spadek na trzecie miejsce. Izrael gra u siebie z San Marino i raczej nie możemy oczekiwać jakiejkolwiek straty punktów. Już porażka na Łotwie była sensacją, a potknięcie z San Marino byłoby sensacją kilkukrotnie większą. Dodajmy jeszcze, że w przypadku wygranej Izraela i naszego remisu, będzie remis punktowy – po 19 “oczek”. Tutaj jednak liczą się mecze bezpośrednie. Remis w Petah-Tikvie i wygrana w Lublinie będą zwycięskie dla rywali z Bliskiego Wschodu.

Warto także pamiętać, że awans do baraży to także podtrzymanie szans – niewielkich, ale jednak – na kwalifikacje do Igrzysk Olimpijskich 2024 w Paryżu. Żeby jednak tam kadra U23 pojechała, trzeba byłoby awansować na turniej, a w nim dojść do półfinału.

***

Nie chcemy być przesądni, ale własny teren tutaj wcale nie musi być pomocny. Reprezentacja Polski U21 w tych eliminacjach u siebie zdobyła 7 punktów, zaś na wyjazdach aż 11. Dodajmy do tego fakt, że gramy na stadionie ŁKS-u, który trzy mecze na pełnym obiekcie, po zakończonej budowie, przegrał. Może to czas na odczarowanie tego stadionu dla gospodarzy. Tym bardziej że Niemcy przyjeżdżają już z zapewnionym awansem do turnieju finałowego w Gruzji i Rumunii za rok.

Początek spotkania o godzinie 18:00. Transmisja w TVP Sport.

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO