Nieudane wejście w sezon Lecha Poznań. Jak wygląda sytuacja mistrza Polski po klęsce z Karabachem?
13.07.2022

Lech Poznań doznał sromotnej porażki z Karabachem Agdam i odpadł z rywalizacji o awans do Ligi Mistrzów. Przed Kolejorzem zamknęły się także bramy do Ligi Europy i jedyną nadzieją na występ w pucharach pozostaje Liga Konferencji. Co wiemy po klęsce z Karabachem? Jaka będzie najbliższa przyszłość drużyny Johna van den Broma?

Słabszy zespół

Na finiszu poprzedniego sezonu można było zastawiać się czy Lech Poznań będzie w stanie zbudować podobnie mocny zespół na kolejne rozgrywki. Śmiało możemy powiedzieć, że ta sztuka klubowi z Bułgarskiej zupełnie się nie udała. Na dzisiaj Kolejorz wygląda na drużynę o wiele słabszą od tej, która dwa miesiące temu wznosiła trofeum za mistrzostwo Polski.

Przede wszystkim nie sposób wspomnieć o odejściu trenera Macieja Skorży. Przypomnijmy, że najbardziej utytułowany szkoleniowiec w kraju w XXI wieku odszedł z klubu z przyczyn osobistych. Oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że pod wodzą “MaeStro” Lech zdołałby wywalczyć awans w dwumeczu z Karabachem, ale jego niespodziewane odejście z pewnością mogło rozregulować zespół. John van den Brom miał bardzo mało czasu, aby wdrożyć swój pomysł, a na dodatek – w przeciwieństwie do Skorży – nie uczestniczył bezpośrednio w przeprowadzeniu transferów.

Dwumecz z Karabachem, a w zasadzie rewanżowe spotkanie w Baku, pokazało, że klub ponownie pomylił się co do osoby bramkarza. Artur Rudko nie sprawił wrażenia lepszego golkipera od Mickey’a van der Harta oraz Filipa Bednarka pod żadnym względem. Ukrainiec zawinił przy co najmniej dwóch trafieniach i na teraz trudno wyobrazić sobie co musiałby wyczyniać w kolejnych spotkaniach aby odzyskać zaufanie kibiców i się podnieść.

Przypomnijmy, że Lech wybrał sprowadzenie Rudki na zasadzie wypożyczenia, zamiast transferu Frantiska Placha z Piasta Gliwice, a więc jednego z najlepszych bramkarzy podczas ostatnich sezonów Ekstraklasy. W martwym punkcie stanęło także sprowadzenie innego zawodnika z gliwickiego klubu, Damiana Kądziora. Według informacji Tomasza Włodarczyka z portalu Meczyki, Kolejorz proponował Piastowi 150 tysięcy euro + Dani Ramirez. Taka oferta oczywiście została wyśmiana.

John van den Brom zapewniał, że w kadrze Lecha posiada dwie równorzędne jedenastki. O ile można było tak powiedzieć jeszcze w poprzednim sezonie, tak na starcie nowego jest to zwyczajnie zakłamywanie rzeczywistości. W porównaniu z ubiegłą kampanią w klubie brakuje przecież Tomasza Kędziory, Pedro Tiby, Jakuba Kamińskiego, Dawida Kownackiego a wciąż kontuzjowany pozostaje Bartosz Salamon.

Kolejorz do dziś nie zdążył porozumieć się z Fortuną Dusseldorf w sprawie transferu Dawida Kownackiego, a także przeciągał transfer środkowego defensora. Poprzez to, obecnie jedyną alternatywą dla Antonio Milicia i Lubomira Satki jest 19-letni Maksymilian Pingot oraz… Nika Kwekweskiri, który niespodziewanie zagrał na tej pozycji w Superpucharze Polski. Biorąc pod uwagę to, że przy Bułgarskiej nie brakuje pieniędzy, naprawdę trudno zrozumieć, że Lech nie wykonał tych ruchów, które wydawały się oczywiste a mogły znacząco pomóc w rywalizacji z Karabachem.

Co dalej czeka Lecha Poznań?

Trudno powiedzieć w jaki sposób Kolejorz zareaguje na brak wyeliminowania Karabachu Agdam. Przed Lechem nadal pozostaje szansa awansu do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy, ale to zadanie również będzie bardzo trudne – aby wywalczyć promocje do tych rozgrywek mistrzowie Polski będą musieli przebrnąć aż przez trzy rundy kwalifikacji.

Do końca lipca Lech rozegra aż pięć spotkań. Będą to dwa spotkania w ramach II rundy kwalifikacji do Ligi Konferencji przeciwko Slovanowi Bratysława lub Dinamo Batumi oraz trzy starcia w PKO Ekstraklasie, gdzie Kolejorz zmierzy się ze Stalą Mielec, Miedzią Legnica i Wisłą Płock. Trudno oprzeć się wrażeniu, że żadne zwycięstwo nie będzie w stanie zamazać fatalnego wrażenia jakie Lech pozostawił po rewanżu z Karabachem. Za to każda porażka może okazać się niezwykle bolesna i potęgować negatywny odbiór początku sezonu.

Przed Lechem bardzo trudny moment, chociaż to dopiero początek rozgrywek 2022/23. John van den Brom musi jak najszybciej podnieść zespół, który w Baku wyglądał na totalnie rozbity. Holender z pewnością mógł wyobrazić sobie znacznie lepszy początek swojej przygody z mistrzem Polski.

CZYTAJ TAKŻE: Kto będzie rywalem Lecha w II rundzie kwalifikacji do Ligi Konferencji?

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO