Lech nie zachwycił, ale przypieczętował awans
28.07.2022

Lech Poznań bez większych problemów zapewnił sobie awans do kolejnej rundy eliminacji Ligi Konferencji. Poznaniacy co prawda nie zachwycili, ale ostatecznie zdołali zremisować z Dinamo Batumi 1:1. Jedyną bramkę dla “Kolejorza” zdobył w czwartek Alan Czerwiński.

Bez goli i bez emocji

Lech Poznań rozpoczął rewanżowe spotkanie z Dinamem Batumi tak, jak gdyby starał się po prostu przetrwać 90 minut i przypieczętować swój awans do kolejnej rundy eliminacji Ligi Konferencji. Trener John van den Brom dał odpocząć Mikaelowi Ishakowi, który usiadł na ławce rezerwowych, a spotkanie na “dziewiątce” rozpoczął od pierwszej minuty Filip Szymczak.

Poskutkowało to tym, że ze strony Lecha oglądaliśmy w pierwszych fragmentach gry niewiele konkretów, ale wydawało się, że specjalnego pomysłu na ten mecz nie mają także piłkarze Dinamo. Po upływie 20 minut “Kolejorz” zanotował lepszy fragment, ale nie udało się zagrozić bramce Dinama. Nieco lepsze sytuacje stworzyli sobie za to gospodarze, ale w kryzysowych sytuacjach poznaniaków ratował Artur Rudko.

Gruzini stworzyli sobie w pierwszej części nieco więcej sytuacji niż Lech, który nie zdołał oddać nawet jednego celnego strzału, niemniej jednak trudno powiedzieć, by Dinamo zupełnie dominowało w tym spotkaniu. Podopieczni Johna van den Broma mieli komfort pięciobramkowej zaliczki z pierwszego meczu i pomimo tego, że więcej gry mieli rywale, “Kolejorz” raczej trzymał rękę na pulsie.

Poznaniacy starali się nieco ożywić grę pojedynczymi kontratakami z wykorzystaniem prostopadłych podań jednak najczęściej kończyły się one jeszcze z dala od bramki rywala. Pierwsza połowa zakończyła się więc rezultatem bezbramkowym. Lech nie miał zbyt wielu sytuacji, a Dinamo nie miało pomysłu na to jak swoje okazje wykorzystać.

Czerwiński daje remis

Na początku drugiej połowy Lech wyglądał już nieco lepiej. Poznaniacy zbliżyli się do bramki rywala, ale wciąż brakowało konkretów. Konkrety pokazało za to Dinamo Batumi. W 64. minucie z piłką w polu karnym minął się Satka i dzięki temu, po dośrodkowaniu z lewej strony, wylądowała ona na głowie Vatsadze. Ten skierował futbolówkę tuż przy słupku bramki Lecha, a Artur Rudko nie miał większych szans na interwencję.

Pierwsza bramka sprawiła, że gospodarze nieco się rozochocili i starali się poszukać szansy na kolejnego gola. Było o to jednak trudno, bowiem za kilka minut poznaniacy przywrócili status quo z pierwszej połowy i ponownie żadna z ekip nie potrafiła skonstruować niczego konkretnego. Marazm przerwał w 76. minucie Alan Czerwiński, który pojawił się na murawie zaledwie trzy minuty wcześniej. Obrońca Lecha dostał piłkę przed polem karnym i nie zastanawiając się długo uderzył w kierunku bramki rywala. Po chwili piłka zatrzepotała w siatce i tak oto “Kolejorz” doprowadził do remisu.

Więcej bramek w Batumi już nie oglądaliśmy. W końcówce nieco więcej do powiedzenia mieli gospodarze, ale finalnie nie zdołali już trafić do siatki ani razu. Spotkanie zakończyło się remisem, który oznaczał, że to Lech zapewnił sobie awans do kolejnej rundy eliminacji.

Dinamo Batumi – Lech Poznań 1:1 (0:0)

1:0 Vatsadze 64′

1:1 Czerwiński 76′

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO