Dobra końcówka i mocny start. Wisła Płock rozpycha się łokciami w czołówce
31.07.2022

Sześć punktów i 7:0 w bramkach po dwóch spotkaniach. Taki wynik wszyscy kibice znad Tumskiego Wzgórza przyjęliby z pocałowaniem ręki przed sezonem. Wisła Płock bardzo mocno weszła w nowy sezon PKO BP Ekstraklasy. Teraz jednak Nafciarzy czeka wyjazdowe spotkanie z mistrzem Polski. Ekipa Pavola Stano nie jedzie tam jednak na ścięcie!

Poprzednie rozgrywki Wisła Płock zakończyła na szóstym miejscu. 48pkt to był najlepszy rezultat spośród grupy pościgowej za ścisłą czołówką. Nieznacznie wyprzedzili Radomiaka, Górnika Zabrze czy Cracovie. Teraz już na starcie rozbudzili ogromne nadzieje w Płocku.

7 marca Pavol Stano objął posadę trenera Wisły Płock. Zastąpił na stanowisku Macieja Bartoszka. Nie będziemy już roztrząsać kwestii zwolnienia jego poprzednika. Wydaje się, że na ten temat powiedziano już wszystko, co się dało. Zresztą w Płocku raczej nie muszą wspominać przeszłości, bo teraźniejszość daje sporo radości. Wiele aspektów można opisać przy pracy trenera. Jednak sami zainteresowani na koniec zawsze powiedzą, że wyniki ich rozliczają. No więc zerknijmy w tabelę Ekstraklasy, odkąd Pavol Stano pracuje w Płocku.

Pod względem punktowym absolutna czołówka ligi. Warto zauważyć także liczbę strzelonych goli. Wynik jest lepszy od Rakowa czy Lecha, a zaledwie nieco gorszy od Legii, Pogoni czy Górnika Zabrze(biorąc pod uwagę średnią na mecz). Dodatkowo Słowak osiągnął coś, czego nie udało się osiągnąć przez długi czas. Aż cztery wyjazdowe wygrane. Do czasu jego przyjścia bilans wyjazdowy to było 1-1-10, a rozgrywki rozpoczęli od siedmiu kolejnych porażek wyjazdowych! Dopiero wyprawa do Grodziska dała komplet punktów ówczesnej ekipie Macieja Bartoszka. Co ciekawe w spotkaniu, gdy to Zieloni byli znacznie lepsi, a Nafciarze skorzystali z prezentów defensywy gospodarzy. Tym czasem Pavol Stano i jego ekipa wygrali w Białymstoku, Szczecinie(!) i Krakowie na Wiśle, a teraz w Grodzisku. Po drodze oczywiście były porażki – Nieciecza i Cracovia – to jednak bilans wygląda dobrze.

Wejście smoka Davo

Trzy gole i dwie asysty. 175 minut i udział przy pięciu bramkach, daje średnią, co 25 minut na ostatnie podanie lub skuteczny strzał do bramki rywala. Takie wyniki robią wrażenie ze strony najnowszego nabytku Nafciarzy. Hiszpan Davo kapitalnie wchodzi do zespołu i już niemal przebił wynik z ubiegłego sezonu. Wtedy był kolegą z zespołu Mateusza Bogusza w Ibizie. W drugoligowcu rozegrał 39 meczów we wszystkich rozgrywkach, chociaż pod względem minut prezentuje się to znacznie mniej efektownie – 1401 minut, czyli nieco ponad 15 pełnych spotkań. Sezon wcześniej był skuteczniejszy – 10 goli i 4 asysty dla trzecioligowca. Warto dodać, że wszystkie asysty zaliczył w Pucharze Króla. Wówczas jego Ibiza ograła m.in. 5:2 Celtę Vigo, a odpadła dopiero z Athletikiem Bilbao!

Warto dodać, że w Ibizie grał na wielu pozycjach. Od początku widać to w Płocku. Spotkanie przeciwko Lechii Gdańsk zagrał jako jedna z dwóch “10”, zaś w drugim meczu jako lewy napastnik/skrzydłowy w 4-3-3. To może być ogromna wartość dla zespołu Pavola Stano. Posiadanie dość uniwersalnego zawodnika ofensywnego, to zawsze okazja do dostosowywania składu pod kątem kolejnych przeciwników.

Stała ekipa i dwie odkurzone twarze

Trzeba przyznać, że kadra prezentuje się całkiem nieźle. Zwłaszcza podstawowa jedenastka. Środek pola to tercet Furman, Szwoch i Wolski. Ligowe doświadczenie przemawia zwłaszcza za tym pierwszym. Jeszcze kilka sezonów temu Wisła Płock była mocno uzależniona od tego środkowego pomocnika. Dzisiaj to nadal kluczowa postać. Na szczęście już nie tak obarczona wszystkimi zadaniami defensywnymi i ofensywnymi.

W ubiegłym sezonie u trenera Macieja Bartoszka odpalił Łukasz Sekulski. Bardzo dobry sezon i niedawno podpisany nowy kontrakt. W tych rozgrywkach z jednym golem i asystą. Zresztą warto dodać też akcje, którą zainicjował w Grodzisku. Cofnął się po piłkę na własną połowę, a potem był bardzo blisko strzelca gola na 3:0 – Davo.

Kibice Wisły Płock mogą być także zadowoleni z obecności dwóch rodowitych płocczan. Bartłomieja Gradeckiego w bramce i Aleksandra Pawlaka na prawej obronie. Pierwszy jesień spędził jeszcze w domu, ale poza trzema występami na początku, później był albo numerem dwa, albo nawet trzy. Wiosnę spędził na wypożyczeniu w drugoligowej Wiśle Puławy i to okazało się strzałem w dziesiątkę. Teraz wrócił do klubu i jest podstawowym golkiperem, zaczynając sezon od dwóch czystych kont. A to wszystko bez ekstraklasowego doświadczenia i bez statusu młodzieżowca, co ważne.

Aleksander Pawlak od kilku lat był w kadrze pierwszego zespołu, z krótką przerwą na półroczny pobyt w Stomilu Olsztyn. Średnio udany, skoro zaliczył cztery występy. W Płocku do tej pory na jego liczniku 17 występów i ponad połowa za kadencji obecnego trenera. Pavol Stano wstawił go do składu na kwietniowy mecz w Szczecinie i… od tamtej pory nie wypadł z podstawowego składu.

Nowy stadion, nowe możliwości

Poza dobrą grą zespołu fani w Płocku mogą się cieszyć jeszcze z innego powodu. Przez wiele lat stadion przy Łukasiewicza straszył. Nie tylko miejscowych, ale także w telewizji. Obiekt im. Kazimierza Górskiego od lat już wyglądał przestarzale. Największym kłopotem była odległość pomiędzy trybunami a boiskiem. Wydawało się, że to kilometry, zarówno z perspektywy telewizyjnej, jak i stadionowej. Na szczęście to już przeszłość. Lada moment Wisła Płock będzie mogła cieszyć się w pełni nowym obiektem.

Tuż po zakończeniu sezonu 2019/2020 rozpoczęła się faktyczna budowa. Najpierw od rozbiórki trybun. Udało się jednak zrobić wszystko tak, żeby Wisła Płock nie musiała szukać sobie nowego domu. Oczywiście w ten sposób pracę nie mogły iść tak szybko, jakby to był stadion budowany od zera, jednak innej opcji nie było.

Wyróżnik to fasada kryta lekkimi żaluzjami o różnym nachyleniu – na zachodzie poziome, na wschodzie pionowe, a za bramkami pochyłe, przechodzące z pionu w poziom i odwrotnie. Dzięki otwartej formie obiekt jest naturalnie wentylowany, a jednocześnie powinien chronić widzów na trybunach i promenadzie z kioskami kateringowymi przed deszczem. Okalająca widownię promenada znajduje się na wysokości ulicy od południa, ale – z uwagi na nachylenie terenu – jest na pierwszym piętrze po północnej stronie – czytamy opis obiektu na stronie Stadiony.net.

Zgodnie z harmonogramem stadion powinien zostać oddany do użytku do końca listopada tego roku. Jednak już w czerwcu podczas jednej Komisji Inwestycji, Rozwoju i Bezpieczeństwa Miasta wiceprezydent miasta zauważył, że możliwe jest niewielkie opóźnienie w stosunku do harmonogramu. To oznacza, że w rundzie jesiennej na 99% płocczanie nadal nie będą mogli obejrzeć meczu przy pełnych trybunach. Na ten moment kibice mogą zasiadać jedynie na trybunie wschodniej mieszczącej 3000 kibiców. W tym momencie wydaje się, że pierwszym realnym terminem na otwarcie całego obiektu będzie 19. kolejka. Na początku lutego Wisła Płock zagra u siebie z Wartą Poznań. Co ciekawe atrakcyjniejszym terminem może być kolejne domowe spotkanie. Wtedy przyjedzie mistrz kraju – Lech.

***

Początek meczu Lech Poznań – Wisła Płock już dzisiaj o godzinie 17:30 na antenie Canal+Sport, który jest dostępny w serwisie Canal+online

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO