Liga Konferencji: Pieniądze i ranking UEFA – o to walczą polskie kluby
18.08.2022

Sam awans do fazy grupowej to niemal trzy miliony euro. Dodajmy do tego wszelkie premie związane z ewentualnymi w nich sukcesami, a także całą resztę, która za tym pójdzie. Lech Poznań i Raków Częstochowa walczą o sportowy i finansowy awans. Walczą także o konkretne korzyści dla innych klubów na przyszłość.

W tym sezonie Raków Częstochowa zrobił, jak dotąd, najwięcej dla rankingu krajowego. Dotychczas cztery mecze i cztery zwycięstwa. Nawet triumf 1:0, jak było w Nur-Sułtanie czy u siebie ze Spartakiem to 0,250 pkt do rankingu krajowego. W ten sposób częstochowianie sami przynieśli cały 1 punkt. Jak to wygląda w przypadku polskich ekip:

Raków – 4 wygrane = 1 pkt w czterech meczach
Lech – 3 wygrane, 1 remis i 2 porażki = 0,875 pkt w sześciu spotkaniach
Lechia Gdańsk – 2 wygrane, 1 remis i 1 porażka = 0,675 pkt w czterech meczach
Pogoń Szczecin – 1 wygrana, 1 remis i 2 porażki = 0,375 pkt w czterech meczach

Zdecydowanie najlepszą średnią wykręcają częstochowianie, którzy do tej pory wykorzystywali wyższość nad rywalami. Tutaj jednak duży kamyczek do ogródka dla innych drużyn. Lech stracił część punktów w Batumi i sporo na Islandii. Podobnie zrobiła zresztą Pogoń. Porażki w Reykjaviku kosztowały nas aż 0,500 pkt, a przecież to byli rywale ze znacznie niższej półki. W dwumeczu to się nie odbiło negatywnie, ale niesmak pozostał. Zwłaszcza w Poznaniu…

Powtórzyć dwa ostatnie sezony

W tym sezonie zgarnęliśmy już 2,875 pkt do rankingu krajowego. To lepszy wynik niż w sezonach 2018/2019 i 2019/2020, gdy zgarnęliśmy odpowiednio 2,250 i 2,125. Nadal jednak sporo brakuje do wyników z dwóch ostatnich sezonów. Wtedy Lech i Legia kwalifikowały się do fazy grupowej Ligi Europy. To też przełożyło się na konkretne wyniki – 4,000 i 4,625 dla kraju. Nadal jednak zajmujemy 28. miejsce w klasyfikacji. Mamy 1,375 przewagi nad Azerjbedżanem, ale trzeba pamiętać, że Karabach Agdam czeka jeszcze przynajmniej osiem meczów – dwa eliminacyjne i faza grupowa Ligi Mistrzów lub Ligi Europy.

Kogo gonimy?

Przed nami z kolei Słowacja, do której tracimy 0,625 oraz Rumunia, do której tracimy cały punkt. W teorii pierwszych możemy wyprzedzić po najbliższej rundzie, podobnie jak wyrównać wynik z Rumunami. Największe szansę są na dogonienie Słowaków. Tam pozostał na placu boju jedynie Slovan. Szkopuł w tym, że stołeczna ekipa gra dwumecz ze Zrinjskim Mostar i będzie jego faworytem. Faza grupowa LKE stoi otworem.

Rumunia ma znacznie lepszą sytuacje. W ostatniej rundzie kwalifikacji mają trzech przedstawicieli: Cluj, FCSB i Universitateę Craiova. Rywale: Viking Stavanger, Maribor i Hapoel Beer Szewa na pewno do ogrania. Ewentualne 3/3 dla nas byłoby złą informacją, ale nawet awans dwóch ekip raczej utrudniłby pogoń za nimi.

Większa strat jest do Węgrów i Bułgarów. Drugim pozostały dwie ekipy – Łudogorec i CSKA Sofia. Mistrz kraju ma otwartą drogę do Ligi Europy dwumeczem z Żalgirisem Wilno. CSKA raczej zakończy przygodę meczami z Basel. Tutaj jednak strata spora i nie do odrobienia bez cudownego grania, z podwójnym awansem na wiosnę włącznie. Z kolei Węgrzy mają dwie ekipy. MOL Fehervar prawdopodobnie odpadnie z Koln w walce o LKE, jednak Ferencvaros powinien bez kłopotów awansować do Ligi Europy, pokonując irlandzki Shamrock Rovers.

Pieniądze podobne do Ligi Europy

2,94 miliona euro przysługuje drużynie, która trafi do fazy grupowej Ligi Konferencji. W porównaniu do Ligi Mistrzów przepaść – 15,64, ale już do Ligi Europy strata niewielka – 3,63. To jednak nie musi być wcale koniec. Ewentualne zwycięstwo w grupie to 650 tysięcy europejskiej waluty, zaś drugie miejsce daje połowę tej kwoty. Przy czym warto pamiętać, że każdy punkt jest również premiowany pod kątem finansowym. Pół miliona za zwycięstwo i jedna trzecia tego – 166 tysięcy – za remis. Krótko mówiąc nawet wykręcenie bilansu: 2-2-2 to ponad 1,3 miliona euro do budżetu klubu.

To przecież nie wszystko. Można w ciemno założyć, że oba kluby będą w stanie sprzedać dużą liczbę biletów na swoje spotkania. Lech Poznań już teraz mocno wywindował ceny wejściówek na spotkania eliminacyjne – 60 i 80 złotych za najtańsze i najdroższe bilety. Gdyby trafili się atrakcyjni rywale, wówczas przy Bułgarskiej można oczekiwać dobrej frekwencji i… zapewne wyższych cen. Raków Częstochowa pod tym względem będzie nieco poszkodowany. U siebie rozgrywa eliminacje, ale ewentualna faza grupowa trafi prawdopodobnie do Bielska-Białej. Obiekt niemały – około 15 tysięcy pojemności – ale będzie trzeba za niego przecież zapłacić.

To nadal nie koniec potencjalnych zarobków. Dochodzi kwestia sponsorów czy praw telewizyjnych, za które kluby dostaną dodatkowe pieniądze w ramach tzw. market pool. Ta ostatnia kwesta jest podliczana przez UEFA znacznie później. Każdy kraj osobno liczony i pieniądze są dzielone przez uczestników. To oznacza, że najlepszym wyjściem dla obu klubów jest… być tym jedynym ze swojego kraju.

Plan minimum: jeden awans

Nie ma wątpliwości, że jedna drużyna to absolutne minimum, na jakie liczymy w kontekście fazy grupowej Ligi Konferencji. Lech Poznań po odpadnięciu z eliminacji do Ligi Mistrzów dostał po prostu ścieżkę marzeń. Dinamo Batumi, Vikingur Reykjavik i Dudelange. Tego nawet w obecnej formie, po prostu nie można zmarnować. UEFA kolejnymi losowaniami otworzyła drogę przed Kolejorzem, który powinien powtórzyć wynik z sezonu 2020/2021, gdy był w fazie grupowej Ligi Europy. Znacznie trudniejsza przeprawa czeka Raków Częstochowa, który zagra ze Slavią Praga. Ekipa Marka Papszuna nie będzie faworytem dwumeczu, ale nie jest bez szans. W końcu to niepokonany zespół w tych eliminacjach, a licząc obecny i poprzedni sezon, nie stracili gola w 9 z 10. spotkań kwalifikacji europejskich pucharów.

***

Oba polskie zespoły rozpoczynają od domowych spotkań. Jako pierwszy do gry wychodzi Raków, który rozpocznie o 18:00. O 20:30 Kolejorz zmierzy się z Dudelange.