Piotr Wlazło: Adam Majewski przekonał mnie do Stali Mielec
30.08.2022

Dlaczego zdecydował się opuścić Bruk-Bet? Czym do transferu przekonać miała go Stal Mielec? Jakim trenerem jest Adam Majewski? Jak wyglądała sytuacja w szatni Bruk-Betu w drugiej części ubiegłego sezonu? Na te pytania odpowiedzi udzielił nam Piotr Wlazło, czyli jeden z najlepszych piłkarzy początku sezonu PKO Ekstraklasy. Zapraszamy!

***

Bartłomiej Płonka (Futbol News): Co wydarzyło się ze Stalą Mielec w dwóch ostatnich meczach przeciwko Piastowi oraz Legii? Zwłaszcza spotkanie w Gliwicach wyglądało bardzo słabo z waszej strony. 

Piotr Wlazło (Stal Mielec): Zgadza się. Przede wszystkim ten mecz z Piastem nam kompletnie nie wyszedł i bardzo nas bolał. W spotkaniu z Legią czuliśmy, że zasłużyliśmy na remis, ale niestety błysk Carlitosa dał o sobie znać. Wiemy, że musimy się szybko podnieść i powalczyć o trzy punkty w spotkaniu ze Śląskiem.

Prezes Jacek Klimek po meczu w Gliwicach powiedział, że zimny prysznic być może był potrzebny Stali Mielec. 

Trudno powiedzieć, bo myślę, że nikt z nas nie bujał w obłokach po tym bardzo dobrym początku. My cały czas twardo stąpamy po ziemi i nie chciałbym używać takich stwierdzeń, że tak wysoka porażka nam się przydała. Na pewno czuliśmy duże wkurzenie po tym spotkaniu, bo 0:4 to dość wysoki wynik i to nie powinno się po prostu wydarzyć.

Przejdźmy do twojej osoby. Co skłoniło cię, aby przejść latem do Stali Mielec?

Zdecydowanie trener Adam Majewski, z którym współpracowałem, gdy był asystentem u Marcina Kaczmarka w Wiśle Płock. Dobrze go znałem, widziałem, że to naprawdę bardzo dobry szkoleniowiec. A poza tym skusiła mnie zwyczajnie wizja gry w Ekstraklasie.

Jakim trenerem jest Adam Majewski i czym konkretnie cię przekonał? 

Jak wspomniałem, znałem go bardzo dobrze i wiedziałem czego się spodziewać. Imponuje mi jego spokój, a to przekłada się na zespół. To trener, który nie pokazuje wielkich nerwów i nie wykonuje szalonych rzeczy podczas meczu przy linii bocznej. Zawsze wiemy jaki mamy cel jako zespół i do niego dążymy – nawet jeśli stracimy gola, to trener nie panikuje i nagle nie zmienia wszystkiego. Wspominałem wcześniej, że twardo stąpamy po ziemi i tak na pewno jest. Taka postawa oraz przygotowanie trenera Majewskiego pod każdym względem podoba się wszystkim zawodnikom.

Miałeś inne oferty z Ekstraklasy? W kilku miejscach można było usłyszeć, że pytała o ciebie chociażby Wisła Płock, ale tam konkurencja w środku pola jest ogromna. 

Jeśli chodzi o Wisłę Płock, to nie było żadnych konkretów. Za to rzeczywiście pojawiły się oferty z innych klubów grających w Ekstraklasie. Byłem jednak zdecydowany na Stal Mielec, ich propozycja była dla mnie po prostu najlepszą opcją.

Nie obawiałeś się, że trafiasz do zespołu, który przechodzi rewolucję i jest wskazywany jako główny kandydat do spadku? 

Mogę powiedzieć jak to wygląda od wewnątrz. Trener Majewski dobiera sobie do drużyny odpowiednich ludzi – takich których dobrze zna, obserwował od dawna i wie, że może z nimi coś zrobić. Stal Mielec jako klub musi oczywiście dogadać się z zawodnikami i podpisać kontrakty. Ja otrzymałem dwuletnią umowę i jestem zadowolony. Uważam, że mogę się tutaj dalej rozwijać jako piłkarz, zwłaszcza przy tym trenerze.

Wróćmy do poprzednich czterech lat, które spędziłeś w Niecieczy. Można było się spodziewać, że jako kapitan Bruk-Betu pozostaniesz tam i powalczysz o powrót Słoni do Ekstraklasy. 

To bardzo trudny wątek, bo dużo czynników zadecydowało o tym, że ostatecznie odszedłem. Przyznam, że czułem się w Niecieczy bardzo dobrze i długo nawet nie myślałem o odejściu do innego klubu. W pewnym momencie uznałem, że coś się wypaliło i musiałem poszukać czegoś nowego. Czegoś, co pozwoli mi jeszcze w tym wieku się rozwinąć i grać na najwyższym poziomie.

To prawda, że nie do końca dogadywałeś się z Radoslavem Latalem? Nie było tak, że część polskiej szatni w Bruk-Becie niezbyt przychylnie patrzyła na zaciąg zagraniczny, który przyszedł wraz z tym trenerem?

Mogę powiedzieć, że nie miałem do końca po drodze z trenerem. Nie chodziło o zawodników zagranicznych, bo w większości klubów Ekstraklasy czy 1. Ligi piłkarzy spoza Polski jest sporo. O to na pewno nikt nie miał pretensji. Jednak nie podobała mi się wizja gry, ja osobiście straciłem bardzo dużo sportowo na tym, w jaki sposób graliśmy. To też miało wpływ na decyzję, którą podjąłem.

Było wiele spotkań, w których musiałeś występować jako środkowy obrońca. Były również takie mecze, kiedy rozpoczynałeś jako rezerwowy.

Moją nominalną pozycją jest środek pomocy. Wiadomo, że mogę zagrać w obronie, nie mam z tym żadnego problemu. Patrząc jednak na to, co się działo, uważam, że sportowo znacznie bardziej przydałbym się drużynie w środku pola. Na pewno tam mógłbym też lepiej zarządzać zespołem jako kapitan. Zwłaszcza biorąc po uwagę fakt, że był trudny czas, bo znajdowaliśmy się w końcowych rejonach tabeli.

Kończąc wątek Bruk-Betu, jak spoglądasz na otoczkę wokół tego klubu? Są głosy, że tam gra się po prostu łatwiej, bo chociażby presja trybun jest znacznie mniejsza, niż w innych miejscach. 

Uważam, że presja jest zawsze – czasami większa, czasami mniejsza. Jeżeli chodzi o cały Bruk-Bet, to jest to mniejszy klub z małej miejscowości i tych kibiców być może nie ma wielu, ale oni są. Jak sami o sobie mówią, “Nieliczni Fanatyczni” pojawiają się na każdym spotkaniu domowym i wyjazdowym. Naprawdę, oni potrafili pojechać za nami w każde miejsce! Miło było dla nich grać i nosić te barwy. Niestety w ostatnim sezonie nie udało nam się utrzymać Bruk-Betu w Ekstraklasie i bardzo tego żałuję. Na pewno życzę im szybkiego powrotu na najwyższy poziom, bo ten klub na to zasługuje.

Wróćmy jeszcze do tego co jest teraz, czyli do Stali Mielec. Byliście zdziwieni, że już w pierwszym meczu pokonaliście mistrza Polski na jego stadionie? Sam w tym spotkaniu zdobyłeś debiutancką bramkę. 

Czułem się w tym meczu bardzo dobrze. Jak mówisz, strzeliłem gola w debiucie, a więc to był dla mnie idealny scenariusz. Ale nie czuliśmy się zaskoczeni, bo jadąc na Bułgarską trener Majewski powtarzał nam, że ruszamy tam po trzy punkty i był pewny naszych możliwości. Zresztą trener cały czas daje nam do zrozumienia, że stać nas na dużo, a my chcemy to pokazywać na boisku. Wiadomo, że Stal nie ma takiego budżetu jak Lech czy Legia, ale to tylko liczby.

Jak czujesz się na boisku z Fryderykiem Gerbowskim? Różni was czternaście lat, ale wasza współpraca wygląda bardzo dobrze. 

Podczas pierwszego meczu z Lechem wypadł nam ze składu Bartek Ciepiela i sytuacja z młodzieżowcami zrobiła się nieciekawa. Mamy kilku niezłych chłopaków, ale gdy przyszedł tutaj Fryderyk, to od razu było widać, że jest już trochę ograny i wie kiedy i jak się zachować. Cieszymy się, że do nas trafił, bo bardzo nam pomaga i wnosi do drużyny bardzo dużo. Jak mówiłem, trener Majewski idealnie dobiera sobie poszczególnych piłkarzy i to jest tego kolejny przykład.

Przed wami pucharowy mecz w Łodzi, a potem starcie ze Śląskiem w lidze. Celem będą dwa zwycięstwa?

Jesteśmy po analizie ŁKS-u i jedziemy tam, aby przejść pierwszą rundę Pucharu Polski. W sobotę chcemy zdobyć trzy punkty w Ekstraklasie i z takim nastawieniem podchodzimy do tych meczów.

 

fot. Michał Trzpis/stalmielec.com