Sebastian Letniowski: Nie jestem zadowolony z tej rundy w wykonaniu Raduni Stężyca
11.11.2022

W kolejnej rozmowie z cyklu “Kolebka Futbolu”, który współtworzymy wraz z legalnym bukmacherem BETFAN, gościliśmy Sebastiana Letniowskiego, trenera drugoligowej Raduni Stężyca. Jak trener ocenia minioną rundę w wykonaniu swojej drużyny? Co jest największym kłopotem Raduni na boisku? Dlaczego zespół traci tak dużo bramek? Zapraszamy!

***

Bartłomiej Płonka (Futbol News): Jak ocenia pan rundę jesienną w wykonaniu Raduni Stężyca? 

Sebastian Letniowski (Radunia Stężyca): Na pewno nie mogę powiedzieć, że jestem zadowolony. Zwłaszcza patrząc przez pryzmat poprzedniego sezonu, gdy graliśmy w barażach o pierwszą ligę. Teraz znajdujemy się w miejscu bliżej strefy spadkowej i nie ma tutaj co się oszukiwać, nasza lokata jest poniżej oczekiwań. A jakie są tego przyczyny? Uważam, że znaczenie miały tutaj duże zmiany kadrowe. Po drugie sporo mówi się o tym, że dla beniaminka trudniejszy jest ten drugi sezon i my to poczuliśmy. Pokazywał to także przykład KKS-u Kalisz w poprzednich rozgrywkach. Niemniej nie uciekam od odpowiedzialności i wiem, że trzeba uderzyć się w pierś – razem ze sztabem bierzemy tę sytuację także na siebie.

Po tym ostatnim zdaniu można mieć wątpliwości czy jest pan bezpieczny o swoją posadę. 

Nie mam żadnych oznak, że miałbym się denerwować. Z drugiej strony wiadomo jak jest w piłce nożnej i w każdej chwili wszystko może się zmienić. Wiele osób już pisało, że jestem zwolniony, ale ja robię swoje i staram się nie zwracać uwagi na takie głosy. W przeciągu dwóch sezonów osiągnąłem awans do drugiej ligi i baraże o pierwszą ligę, ale zdaje sobie sprawę, że w futbolu liczy się tu i teraz. Podsumowując – skupiam się na pracy, nie dostałem żadnych złych sygnałów, a co przyniesie przyszłość to dopiero zobaczymy.

Gdy patrzymy na tabelę drugiej ligi, to w oczy rzuca się liczba straconych goli przez Radunię – aż 35. 

Nad tą kwestią zastanawiam się w zasadzie co tydzień. Podzieliłbym tę rundę na dwa okresy. Radunię w pierwszych sześciu czy siedmiu meczach, gdzie kolosalna liczba błędów indywidualnych decydowała o naszych stratach. Dość powiedzieć, że strzeliliśmy aż trzy samobóje. A drugi okres, od środka do końca rundy, to bardziej brak dyscypliny taktycznej z naszej strony. Ostatnio mieliśmy analizę wygranego meczu z rezerwami Śląska (1:0 – przyp. red) i można powiedzieć, że nie straciliśmy w tym spotkaniu gola, ale tak wściekły jak po tym meczu nie byłem nigdy! Tydzień wcześniej przegraliśmy ze Stomilem 2:3, a nasza gra wyglądała lepiej, bo mieliśmy wiele okazji, ale w tyłach zabrakło tam koncentracji. Decydującego gola straciliśmy w doliczonym czasie…

Musimy pamiętać też, że liczba kontuzji, jakie mieliśmy w zespole podczas tej rundy jest zatrważająca. Non stop wylatywali nam obrońcy czy pomocnicy. Przykład – sprowadzamy Andrzeja Kaszubę, gra świetne mecze i zrywa więzadła krzyżowe. Problemy zdrowotne są dla nas ogromnym kłopotem. Mówi się, że kadra Raduni jest dobra – i ja się z tym zgodzę, ale jeśli jest w komplecie. Tymczasem mieliśmy okres, kiedy na treningu miałem tylko dwunastu piłkarzy!

Naprawdę po wygranym spotkaniu z rezerwami Śląska był pan bardziej zły, niż po 1:5 w Kaliszu? W tamtym meczu prowadziliście 1:0, ale straciliście wtedy cztery gole w drugiej połowie. 

KKS Kalisz gra bardzo dobry futbol w tym sezonie, a świadczą o tym ich wyniki w meczach pucharowych z Widzewem czy Górnikiem. Natomiast w spotkaniu z nami, gdybyśmy prowadzili do przerwy 3:0, to nikt nie mógłby mieć pretensji. Mieliśmy kontrolę nad tym meczem i dominowaliśmy nad przeciwnikiem w każdym aspekcie, ale zawiodła nas skuteczność. I to w takich sytuacjach, które były niezwykle klarowne. Zaczęła się druga połowa, dostaliśmy piękną bramkę na 1:1, potem po błędzie indywidualnym straciliśmy gola z rzutu karnego i już zupełnie się posypaliśmy.

A dlaczego byłem niezadowolony po spotkaniu z rezerwami Śląska? Ponieważ nie mieliśmy zupełnie kontroli nad tym meczem i gdyby ktoś powiedział, że wygraliśmy niezasłużenie, to trzeba byłoby się z tym zgodzić. W Kaliszu można było być złym za drugą połowę, ale przez spory czas tego meczu graliśmy dobrą piłkę, chociaż wiem, że brzmi to dziwnie przy porażce 1:5.

Nowi gracze w BETFAN, którzy wpłacą min. 50 zł, otrzymają freebet 60 zł oraz Cashback 600 – jeśli Twój pierwszy zakład nie wejdzie, BETFAN zwróci Ci 100% stawki do 600 zł!

To może w takim razie mental jest problemem Raduni?

Wiele mówi się o tym, że u nas jest bardzo ograny i doświadczony zespół, ale brakuje nam lidera, który w momentach kryzysowych wstrząsnąłby drużyną. Dostaliśmy też mnóstwo zawodników z wyższych lig i przestawienie się z grania przy kilkunastu tysiącach, do gry przy ośmiuset czy dziewięciuset osobach jest sporą różnicą. Przykładem może być osoba Tomka Dejewskiego, który przeszedł do nas z Widzewa i wszedł na swój optymalny poziom dopiero po kilku meczach.

Przejdźmy do tematu związanego z poziomem sportowym drugiej ligi. Zgadza się pan z tym, że to rozgrywki, w których główną rolę odgrywa charakter i waleczność?

Uważam, że w poprzednim sezonie ta liga była bardziej piłkarska. Wynikało to z tego, że mieliśmy takie zespoły jak Stal Rzeszów, Chojniczanka czy Ruch Chorzów, które rzeczywiście chciały zaprezentować i prezentowały miły dla oka styl gry, a przy okazji odjechały lidze punktowo. W tym sezonie rozgrywki są bardziej wyrównane, a tabela spłaszczona. Nie ma też drużyn, które są dostarczycielami punktów. Co do samego aspektu fizyczności, która odgrywa w drugiej lidze znaczącą rolę, to też był to nasz kłopot. Wiele zespołów dominowało nad nami w tym elemencie, chociaż piłkarsko czuliśmy się od nich lepsi. Będziemy jeszcze mocniej nad tym pracować.

Patrząc na to, co dzieje się w tej edycji Pucharu Polski, to żałuje pan, że nie udało się nawiązać bardziej wyrównanej walki z Lechią Gdańsk w 1/16 finału (1:4 – przyp. red.)? 

Będę szczery – żałuję, bo chciałbym grać w Pucharze Polski, ale przy naszej sytuacji kadrowej nie wiem czy bardziej to by nam nie zaszkodziło. W momencie meczu z Lechią nie mieliśmy optymalnego zestawienia naszego składu, a gdyby tak było, to być może bardziej przeciwstawilibyśmy się temu rywalowi. Prowadziliśmy 1:0, ale to okazało się za mało, aby myśleć o awansie. Zazdroszczę Motorowi, Kaliszowi czy Pogoni Siedlce i uważam, że to naprawdę świetna sprawa, iż tyle drużyn drugoligowych awansowało do ćwierćfinałów. A czy to im potem przeszkodzi? Nie wiem, zobaczymy. Jeśli chodzi o nas, to wiem, że przy obecnym stanie kadrowym i kłopotach, o których wspomniałem, mogłoby być różnie.

W niedzielę zagracie ostatni mecz tej rundy ze Zniczem Pruszków. Jakiego obrazu spotkania możemy się spodziewać? 

Chciałbym zobaczyć Radunię, która kontroluje przebieg meczu, stwarza wiele okazji, jest agresywna w odbiorze i jest dobrze zorganizowana w defensywie. Zazwyczaj u siebie gramy lepiej, niż na wyjeździe i mam nadzieję, że teraz zaprezentujemy się z jak najlepszej strony. Niemniej, zespół Znicza również bardzo mi się podoba. Znakomitą pracę wykonał tam trener Mariusz Misiura. Jestem przekonany, że w niedzielę zobaczymy dwie drużyny, które będą chciałby grać ofensywnie. Naszym celem będą oczywiście trzy punkty i będziemy chcieli zrobić wszystko, by zakończyć ten rok wygraną.

Wszystkie powyższe spotkania można zagrać jedynie u legalnego bukmachera BETFAN,  który ma najszerszą ofertę na niższe polskie ligi

Poprzednie rozmowy z cyklu “Kolebka Futbolu”:

Tomasz Grzegorczyk: Chcemy dyktować warunki na boisku

Maciej Firlej: Znicz jest mocniejszym zespołem, niż w poprzednich latach

Michał Fidziukiewicz: Czas jest sprzymierzeńcem Polonii

Grzegorz Kurdziel: Wiele drużyn drugiej ligi dociera się dopiero w trakcie sezonu

Szymon Szydełko: Runda jesienna wyznaczy kierunek dla Górnika Polkowice

Adrian Piekarski: Przed sezonem byliśmy skazywani na straty

Radosław Majewski: Z obecnym składem utrzymalibyśmy się w drugiej lidze

Marcin Krzywicki: Plany Sportisu Łochowo są bardzo szerokie