Serie A ewenementem na europejską skalę. Praca tylko dla Włochów
07.12.2018

Kolejna roszada na stołku trenerskim w drużynie Krzysztofa Piątka sprawiła, że zostaliśmy świadkami prawdziwego ewenementu, o który trudno we współczesnym świecie nawet w słabszych ligach.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu świat był bardziej hermetyczny, każdy kraj był bardziej zamknięty, a zmiana otoczenia była nie lada wyzwaniem. Dotyczyło to również piłkarzy, wśród których w Bundeslidze większość była Niemcami, w Serie A Włochami, a w polskiej lidze Polakami. Teraz zmieniło się to diametralnie nie tylko wśród zawodników, ale również trenerów. Wystarczy spojrzeć na obsady ławek np. w Premier League. Na czele Hiszpan, za nim Niemiec, Argentyńczyk, Włoch… A teraz Serie A:

Objęcie posady w Genoi przez Cesare Prendellego kosztem Ivana Juricia sprawiło, że trenerem każdego (!) klubu jest… Włoch. Dwadzieścia zespołów, przedział od 39 do 61 lat i sami rodowici trenerzy. Coś nieprawdopodobnego.

By znaleźć drugi taki przykład w Europie trzeba by przeszukać wiele niewielkich lig, nie wspominając już o żadnej topowej. Nawet LaLiga, który “tworzy” wielu świetnych trenerów i lubi stawiać na swoich, posiada obecnie czterech trenerów spoza Hiszpanii (Solari, Simeone, Cardoso, Pellegrino). Można się zastanawiać, co jest lepsze – trzymanie się własnej myśli szkoleniowej, czy wpuszczanie innych, od których można się czegoś nauczyć i urozmaicić grę. A wy, opowiadacie się po stronie sytuacji, jaka ma miejsce w Serie A, czy bliżej wam do “miszmaszu” rodem z Premier League?

Kliknij i odbierz zakład bez ryzyka 110 zł + 10 zł na START + 400 zł od depozytu!

Komentarze