Coś cenniejszego, niż Liga Mistrzów? Casilla z kontrowersyjną opinią
25.02.2019

Skończyły się czasy, w których nieco prześmiewczo podchodzono do Realu Madryt celującego w “La Decimę”. Drużyna ze stolicy Hiszpanii nie tylko przełamała się po ponad dekadzie bez triumfu, ale zagarnęła sobie rozgrywki niemal na własność. Jak się okazuje, nie dla wszystkich było to coś najważniejszego w życiu.

Odbierz darmowy zakład 20 zł 

Przynajmniej nie dla Kiko Casilli, który dołączając do klubu w 2015 roku trafił akurat na trzy “królewskie” sezony. Rezerwowy bramkarz nie był kimś pokroju Jerzego Dudka, przyklejonego wiecznie do ławki rezerwowych. Casilla w trakcie tych trzech lat rozegrał łącznie 43 spotkania, więc jest to dość przyzwoity wynik, pozwalający czuć się ważnym elementem drużyny. To zmieniło się po przyjściu Thibauta Courtoisa – Hiszpan zdegradowany do roli bramkarza nr. 3 nie mógł liczyć na grę i zimą przeniósł się do Leeds United.

Większość pewnie wie, ale tym nieorientujących się w realiach Championship przekazujemy, że podopieczni Marcelo Bielsy biją się o awans do Premier League. I to właśnie tę ewentualność Casilla dość wyraźnie dowartościował: – To znaczyłoby więcej, niż wygrana w Lidze Mistrzów. To nasz cel i dlatego tu jestem.

Oceniając opinię neutralnym okiem można się tylko uśmiechnąć, w końcu trafienie do Premier League to coś znacznie prostszego, niż triumf w najbardziej elitarnych rozgrywkach. Z drugiej strony można zrozumieć Hiszpana – wszystko znaczy więcej, kiedy jesteś na murawie i się do tego przyczyniasz, a nie tylko obserwujesz z ławki. Nie podzielamy entuzjazmu jaki przejawia Casilla, jednak bycie częścią drużyny, która przywraca elitarny klub do Premier League po 15 latach, na pewno też miałoby swój urok i było czymś ważnym. I tego “Pawiom” z Casillą w bramce życzymy.

Odbierz darmowy zakład 20 zł 

Komentarze