To będzie nasz najgorszy Mundial…
25.06.2018

Zero punktów i bilans goli 0:3. Tak wyglądał nasz dorobek po dwóch meczach na Mistrzostwach Świata 2006. Cztery lata wcześniej, w Korei, było jeszcze gorzej. Również bez punktów, ale z bilansem bramek 0:6. Złośliwie można napisać, że teraz zrobiliśmy postęp, bo strzeliliśmy gola…

Z Koreą pożegnaliśmy się honorowo, pokonując 3:1 Amerykanów. Główne role w tym spotkaniu odegrali rezerwowi, którzy z ławki bądź trybun oglądali porażki z Koreą Południową i Portugalią. Cztery lata później było niemal podobnie. Na koniec wygrana 2:1 z Kostaryką po golach Bartosza Bosackiego, obrońcy Lecha powołanego w ostatniej chwili przez trenera Pawła Janasa.

Czy teraz kadrowiczów Adama Nawałki będzie stać na taki zwycięski zryw i na przykład pokonanie Japończyków powiedzmy 2:1? Chyba już mało kto w to wierzy. Trener Nawałka ewidentnie pogubił się w kwestii ustalania składów na dwa pierwsze mecze. Do tego nagle zaserwował drużynie totalną zmianę ustawienia na grę z trzema obrońcami, w której polscy piłkarze zupełnie się nie odnaleźli. To takie wnioski na szybko.

Mundial i ciekawe spotkania

Wczorajsze spotkanie z Kolumbią przebiegiem bardzo przypominało “mecz o wszystko” z ostatniej kolejki fazy grupowej Euro 2012, w której Polacy grali we Wrocławiu z Czechami. Najpierw było 15-20 minut dobrej, agresywnej gry, ale im więcej minut upływało, tym bardziej słabł impet tej naszej “piłkarskiej husarii”. By w ostatniej fazie utonąć na boisku, tak jak polska jazda kiedyś utonęła w błocie w jednej z bitew z Kozakami.

Teraz w kolumbijskiej dżungli przepadły polskie nadzieje na premierowy w XXI wieku awans do fazy pucharowej Mistrzostw Świata. Znowu pozostał tylko “mecz o honor”. Tym razem z Japonią. Mecz, w którym nawet bukmacherzy widzą faworyta w Azjatach (kurs 2.55 na zwycięstwo Japończyków). Ewentualna, honorowa wygrana “Biało-Czerwonych” została wyceniona na 3.00. Ciekawe, czy ocena ekspertów znajdzie w czwartek potwierdzenie na boisku i Polska zanotuje swój najgorszy start w historii finałów Mistrzostw Świata?

Komentarze