Denis Popović – od średniaka ekstraklasy do reprezentanta Słowenii

Pamiętacie Denisa Popovicia? Jeszcze jakiś czas temu występował w ekstraklasie, a nawet w I lidze. W tym roku zadebiutował w reprezentacji Słowenii i możliwe, że otrzyma szansę gry z Polską.

Słoweński środkowy pomocnik trafił do Polski w 2014 roku. W zasadzie zapowiadał się jako typowy piłkarz z kraju byłej Jugosławii (nie, nie typowy Jugol), który opuścił swój kraj, trafił do ligi teoretycznie silniejszej i się od niej odbił. Okazała się nią liga grecka, bowiem Popović przez nieco ponad pół roku występował w Panthrakikosie. W sumie słowo “występował” jest i tak na wyrost. Słoweniec zagrał tam w zaledwie pięciu spotkaniach i w trakcie sezonu opuścił klub na zasadzie wolnego transferu. I trafił do I-ligowego GKS-u Tychy.

Gwiazdor I ligi

To był właśnie ten sezon, gdy śląski klub zanotował katastrofalną rundę jesienną. Wiosną było trochę lepiej, jednak nie wystarczyło to na utrzymanie, chociaż GKS zakończył sezon z taką samą liczbą punktów jak Stomil i Chojniczanka. Denis Popović okazał się jednym z motorów napędowych drużyny. Słoweniec grający na pozycji ofensywnego pomocnika zdobył wiosną siedem z siedemnastu bramek zespołu. Dobre statystyki szły w parze z dobrą grą. Było pewne, że Popović nie zostanie w Tychach po spadku z I ligi.

A jednak w tej I lidze pozostał. Trafił do Olimpii Grudziądz. Tam zaliczył kolejny niezwykle udany sezon. Może bramek zdobył tyle samo, co w jednej rundzie w Tychach, ale do tego dorzucił jedenaście asyst. Co więcej Olimpia zajęła 4. miejsce w lidze do czego mocno przyczynił się Słoweniec. Wszystko to zaprocentowało zainteresowaniem klubów z ekstraklasy.

Zweryfikowany przez ekstraklasę?

Zauważyła go Wisła Kraków. Spędził tam dwa lata, jednak trenerzy nie do końca potrafili z niego wykrzesać pełnię umiejętności. Może przez liczne zmiany pozycji – Popović grał czasem na pozycji ofensywnego pomocnika, ale czasem również w środku oraz jako defensywny. Miał dobry czas w rundzie wiosennej sezonu 2015/2016, gdy Biała Gwiazda zanotowała serię dziewięciu spotkań bez porażki. Słoweniec wtedy strzelał, asystował. Dobrze wyglądała na boisku jego współpraca z Rafałem Wolskim. W następnym sezonie Popović wciąż był podstawowym piłkarzem Wisły, jednak jego gra była podobna, jak reszty zespołu – bezbarwna. Można powiedzieć, że był typowym ligowym średniakiem.

Renesans przed trzydziestką

Jeszcze w trakcie rundy wiosennej odszedł do klubu rosyjskiej Premier Ligi, FK Orenburg. Początkowo przegrywał walkę o miejsce w składzie z Bułgarem Blagojem Georgiewem oraz Rosjaninem Romanem Worobjowem. Dopiero w następnym sezonie stał się podstawowym graczem zespołu. Co prawda zasłynął z tego, że pobił klubowy rekord pod względem otrzymanych żółtych kartek (jedenaście w jednym sezonie – przyp.red), ale poza tym był zawodnikiem, który miał wpływ zarówno sportowy, jak i mentalny na grę zespołu. W lipcu opuścił Rosję, odchodząc do Szwajcarii, a konkretnie FC Zurich.

Jeszcze pod koniec przygody z Orenburgiem zadebiutował w reprezentacji Słowenii. To spore osiągnięcie tym bardziej, że pomocnik w tym roku będzie obchodził swoje 30. urodziny. W meczu eliminacyjnym z Austrią wszedł na ostatnie pół godziny, natomiast przeciwko Łotwie wyszedł w pierwszym składzie. Mecz z Polską będzie dla Słowenii meczem o wszystko. W chwili obecnej ta reprezentacja zajmuje przedostatnie miejsce w grupie. Może Popović, podobnie jak Uros Korun ze względu na znajomość polskiej ligi dostanie szansę gry?

Trzeba przyznać, że kariera Słoweńca po odejściu z Polski nabrała tempa. Szczególnie że Popović rozkręcił się tak naprawdę dopiero w okolicach trzydziestki. To kolejny przykład zawodnika, którego potencjał nie do końca został wykorzystany w Polsce. Nie każdy przeciętniak z naszej ligi jest w stanie poradzić sobie w lidze rosyjskiej i nie każdy może zagrać w reprezentacji swojego kraju.

Fot. YouTube

Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO500 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

1000PLN
Oferta VIP!
GRAMGRUBO