Zwycięstwo Cracovii po zaciętej, ale nudnej walce

Michał Probierz może otwierać whisky. I to nie w geście zrezygnowania. Trener Cracovii dopiął swego i odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w Derbach Krakowa jako szkoleniowiec Pasów. Samo widowisko jednak rozczarowało.

Nudna Wisła

Mak dwoił się i troił na lewym skrzydle. Chuca też chciał wziąć przykład, ale odbijał się od kolejnych piłkarz Cracovii. Savicević próbował rozgrywać piłkę, a Brożek szukał swojego miejsca w polu karnym. Po prostu zespół idealny? Ani trochę.

W pierwszej połowie Wisła miała optyczną przewagę, co potwierdza również wyraźna przewaga w posiadaniu piłki (59-41%). Widać, że podopieczni Stolarczyka mieli kilka pomysłów na grę. Kanonada błędów okazała się jednak silniejsza. Piłkarzy Wisły sprawiali wrażenie, jakby na boisku mieli więcej przestrzeni niż jej faktycznie było. Przy wysoko ustawionej Cracovii trudno jednak pozwolić sobie na wypuszczenie piłki przed siebie. Kilku piłkarzy Wisły się na tym przejechało.

Nudna Cracovia

To jednak nie oznacza, że pochwały należą się Cracovii. Absolutnie nie. Pelle van Amersfoort nie prezentował dziś formy sprzed kontuzji. Podsumowaniem występu Mateusza Wdowiaka było zdjęcie go w przerwie. Podopieczni Michała Probierza wyglądali, jakby liczyli że w pewnym momencie Sergiu Hanca przejmie piłkę i skieruje piłkę prosto do bramki. Może to banalne, ale skuteczne.

Rumuński skrzydłowy po raz czwarty w tym sezonie zdobył bramkę, która dawała Cracovii prowadzenie. Tak było z Rakowem, Koroną, Górnikiem i Arką. Hanca był blisko otwarcia wyniku już w pierwszej połowie, aczkolwiek wtedy lepszy okazał się bramkarz Michał Buchalik. W drugiej połowie niecelnie podał Vukan Savicević, a piłka trafiła wprost pod nogi Rumuna, który szybko zdecydował się na strzał i zrobił to, co do niego należało.

Można powiedzieć, że Cracovia wygrała ten mecz w środku pola. Wisła postawiła na skrzydła, jednak dośrodkowania Michała Maka trafiały zazwyczaj do nikogo.

Mecz wygrała agresja

Akcja meczu najbardziej warta zapamiętania? Chyba w 42. minucie, gdyż doszło do przepychanki. Rozpoczęło się od Lukasa Klemenza i Michala Siplaka, co rozpoczęło lawinę nienawiści między zawodnikami obu zespołów. Wyżej wymieniona dwójka została ukarana żółtymi kartkami. Gdyby nie przytomne zachowania sędziego, takie obrazki moglibyśmy oglądać o wiele częściej.

Mecze Wisły z Cracovią zazwyczaj nie są pozbawione agresji i tym razem też tak było. Zarówno Maciej Sadlok i Lukas Klemenz, jak i ich rywale ze środka obrony nie cofali rąk ani nóg. Szczególnie lewy obrońca Białej Gwiazdy prosił się o kartkę. Gdyby spotkanie trwało dziesięć minut dłużej, Piotr Lasyk prawdopodobnie zdjąłby go z boiska.

Spadająca Gwiazda

Co tu dużo mówić, typowy mecz dla koneserów ekstraklasy. Do bólu przewidywalna Wisła przegrała z szukającą szczęścia Cracovią. Michał Probierz w końcu dopiął swego, gdyż jeszcze do tej pory nie wygrał w Derbach Krakowa, jako trener Pasów. Ostatnie zwycięstwo w takim spotkaniu odniósł jednak siedem lat temu, prowadząc Wisłę.

Po tym spotkaniu Cracovia jest wiceliderem ekstraklasy i utrzyma tę pozycję do najbliższej kolejki. Tymczasem coraz bardziej w głąb drugiego bieguna przesuwa się Wisła, która teraz jest jedenasta. A jeśli Zagłębie pokona ŁKS, spadnie o jeszcze jedno miejsce.

Cztery mecze bez zwycięstwa, co się dzieje w Wiśle? To wynik zbyt wąskiej kadry i zmienników, którzy są zdecydowanie za słabi. Chuca dziś nie pokazał nawet 1/4 tego, co może wnieść Jakub Błaszczykowski. Jeśli ławka rezerwowych Białej Gwiazdy nie zrobi nagle kilku kroków do przodu, z zespołem może być naprawdę ciężko.

Fot. YouTube

 Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO530 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

1000PLN
Oferta VIP!
GRAMGRUBO