Francja – Belgia: Na 73 mecze tylko 4 bez goli
09.07.2018
kurs 1.72
Mistrzostwa Świata
Francja - Belgia (obie strzelą)
1

Zaczęło się od remisu 3:3, a potem było jeszcze ciekawiej. Francja i Belgia to reprezentacje, które spotykają się ze sobą od ponad 114 lat. Były spektakularne zwycięstwa i porażki zarówno Trójkolorowych, jak i Czerwonych Diabłów. Co ciekawe, bardzo rzadko bywało nudno w tych sąsiedzkich pojedynkach.

Już w drugim spotkaniu tych reprezentacji, w maju 1905 roku, Belgowie rozgromili Francuzów 7:0! Później wygrywali jeszcze z Trójkolorowymi 7:1, 5:0, a nawet 6:1 na wyjeździe w Paryżu. Stąd tak korzystny dla Belgii bilans meczów z Francją (30-19-24). Tyle że większość tych spektakularnych zwycięstw piłkarze w czerwonych koszulkach odnieśli jeszcze przed II wojną światową.

Później Francuzi coraz częściej potrafili znaleźć sposób na sąsiadów i odnosić z nimi zwycięstwa. Symboliczny rewanż za dawne porażki wzięli podczas finałów Mistrzostw Europy 1984, gdy mocną wtedy drużynę Belgii rozbili 5:0, a hat-tricka w tym spotkaniu ustrzelił sam Michel Platini.

Zresztą Francuzi mają patent na Belgów w finałowych turniejach wielkich imprez piłkarskich. Oprócz sukcesu we wspomnianym Euro 1984, pokonali Czerwone Diabły 3:1 podczas mistrzostw świata 1938 oraz 4:2 po dogrywce w meczu o trzecie miejsce Mundialu w Meksyku w 1986 roku. Teraz po 32 latach ponownie spotykają się w finałowej czwórce światowego czempionatu.

Tylko w czterech z siedemdziesięciu trzech meczów Francja – Belgia nie było bramek. Co ciekawe, dwa z tych bezbramkowych remisów odnotowano w towarzyskich grach w 2011 i 2013 roku. Potem obie drużyny spotkały się jeszcze tylko raz. W czerwcu 2015 roku, również w sparingu, na Stade de France gospodarze ulegli Belgom 3:4. Z obecnej kadry Francji gola strzelił wtedy tylko pomocnik Nabil Fekir. Pozostałe bramki zdobywali Mathieu Valbuena i Dimitri Payet.

Na temat kadry Belgii

Wśród obecnych belgijskich kadrowiczów o wielu więcej pamięta tamten mecz. Szczególnie widoczny na zdjęciu Marouane Fellaini, który wtedy dwa razy pokonał Hugo Lllorisa, oraz strzelec czwartego gola – Eden Hazard. Zdobył go w 54. minucie i Belgia prowadziła już 4:1. Francuzi rozmiary porażki zmniejszyli dopiero w ostatnich minutach meczu.

A jak będzie teraz, gdy stawką jest awans do finału mistrzostw świata? Naszym zdaniem obie reprezentacje znowu mogą postarać się o stworzenie dobrego widowiska i strzelenie 2-3 goli. Eksperci z firmy bukmacherskiej LVBet również nie wykluczają takiego scenariusza. Na typ powyżej 2.5 gola w meczu wystawili kurs 2.02, a na poniżej 2.5 ich notowania to 1.79. Jak widać, różnica nie jest tak duża, jak w przypadku wcześniejszego meczu Francji z Brazylią.

Patrząc na postawę obu drużyn we wcześniejszych meczach na tym Mundialu, a zwłaszcza na ofensywny charakter gry Belgów oraz umiejętności czołowych francuskich piłkarzy (Mbappe, Griezmann, Giroud, Pogba), stawiamy na typ, że Trójkolorowi i Czerwone Diabły strzelą przynajmniej po jednym golu w ciągu 90 minut gry. Typ “obie strzelą” został wyceniony po kursie 1.72.

 

Komentarze