FREEBET 250 ZŁ NA START!
Za gola Widzewa Łódź z Lechią Gdańsk (kurs 1,20) dla nowych graczy Betfan!

Superpuchar Polski bez niespodzianki. Jagiellonia z pierwszym trofeum w sezonie

Napisane przez Mikołaj Duda, 02 kwietnia 2025
Superpuchar

Na niemal pustym Stadionie Narodowym wreszcie został rozegrany Superpuchar Polski. Zdecydowanym faworytem meczu Jagiellonii z Wisłą Kraków byli ubiegłoroczni mistrzowie kraju. Gra drużyny Adriana Siemieńca zdecydowanie nie porwała, jednak po bramce Mikiego Villara finalnie mogła cieszyć się z pierwszego trofeum w tym sezonie.

Superpuchar Polski wreszcie doszedł do skutku

Wreszcie się doczekaliśmy – tak mogli rzec wszyscy fani Superpucharu Polski. Od wielu miesięcy ten mecz był obiektem zażartych dyskusji. Początkowo miał zostać rozegrany latem ub. roku, jednak przez wiele wydarzeń pobocznych finalnie do skutku doszło to prawie rok później. Kolejną kwestią sporną była sprawa kibiców. Tradycyjnie ten mecz jest rozgrywany na obiekcie mistrza, jednak w Białymstoku byłby problem z wejściem na sektory kibiców Wisły przez trwający wielomiesięczny bojkot. Żeby rozwiązać tą sprawę PZPN zdecydował się przełożyć tę rywalizację na Stadion Narodowy w Warszawie.

Niewątpliwym faworytem do zgarnięcia trofeum była Jagiellonia. Drużyna Adriana Siemieńca na stałe odnalazła swoje miejsce w krajowej czołówce. Z Rakowem Częstochowa i Lechem Poznań najprawdopodobniej stoczy walkę o mistrzostwo Polski. Równie dobrze radzi sobie w europejskich pucharach. Już tydzień po meczu z Wisłą „Jaga” rozpocznie zmagania w ćwierćfinale Ligi Konferencji, w którym jej przeciwnikiem będzie hiszpański Real Betis.

Wisła Kraków już raz na Stadionie Narodowym sprawiła sensację. 2 maja ub. roku w niebywałych okolicznościach pokonała Pogoń Szczecin i sięgnęła po Puchar Polski. Dobra passa „Białej Gwiazdy” nie potrwała zbyt długo. Najpierw nie awansowała do Ekstraklasy, a na początku następnego sezonu szybko odpadła z europejskich pucharów. Obecnie ponownie walczy o powrót do elity. Drużyna Mariusza Jopa na dziewięć meczów przed końcem rozgrywek jest w realnej walce o zakwalifikowanie się do barażów. Zwycięstwo w tym spotkaniu komplikowała jednak absencja gwiazdora Wisły – Angela Rodado.

Konkretna Jagiellonia – jedna akcja, jeden gol

Zaskakująco ofensywnie usposobieni byli wiślacy. W pierwszych minutach z groźnymi uderzeniami Łukasza Zwolińskiego i Jamesa Igbekeme musiał sobie radzić Sławomir Abramowicz. Młody bramkarz interweniował bez najmniejszych zarzutów. Początek spotkania zdecydowanie należał do pierwszoligowca. Jagiellonia nie miała jednak zamiaru pozostawić ataków swojego przeciwnika bez odpowiedzi.

Po dograniu do Darko Churlinova ten zdecydował się na uderzenie. Poradził sobie z nim Patryk Letkiewicz, jednak na tyle pechowo, że piłka odbiła się od słupka i trafiła prosto pod nogi Mikiego Villara. Hiszpan bez najmniejszych problemów wpakował ją do pustej bramki i od 15. minuty Wisła musiała odrabiać straty w meczu o Superpuchar. Skrzydłowy mistrza Polski latem został wykupiony z krakowskiej drużyny, więc zbytnio nie celebrował zdobytej bramki i gestem przeprosił kibiców „Białej Gwiazdy”.

Mimo strzelonego gola Jagiellonia nie była w stanie dłużej utrzymać się przy piłce. Drużyna Mariusza Jopa była stroną przeważającą, jednak w każdej akcji brakowało czegoś, by skończyła się powodzeniem. Wiele razy kończyło się rzutem rożnym, które specjalnie przygotowane sprawiały dość sporo zagrożenia. Do przerwy meczu o Superpuchar więcej goli już nie padło. Mająca prowadzenie Jagiellonia specjalnie nie dążyła do podwyższenia rezultatu. Chciała jak najmniejszym kosztem utrzymać prowadzenie. Pozwalały im na to znacznie większe umiejętności od napędzanego dopingiem kibiców rywala.

Jagiellonia sięgnęła po pierwsze trofeum w tym sezonie

Druga połowa również zaczęła się od ataków Wisły. Sławomir Abramowicz znów musiał interweniować. W 50. minucie groźnie uderzał Oliwier Sukiennicki. Pierwszoligowiec nacierał, Mariusz Jop wprowadzał kolejnych zawodników do wzmocnienia ofensywy, a Jagiellonia czekała tylko na możliwość kontrataków. Mistrz Polski kompletnie nie przypominał siebie ze swoich najlepszych meczów. Jedynym pozytywem był korzystny wynik.

W 68. minucie na tablicy wyników ponownie powinien widnieć rezultat remisowy. Łukasz Zwoliński opanował piłkę po długim zagraniu od jednego z pomocników. Nie najlepiej zachowali się Sławomir Abramowicz i Enzo Ebosse, przez co były napastnik Rakowa Częstochowa znalazł się w wymarzonej okazji do doprowadzenia do wyrównania. Gdy już wydawało się, że wpakuje piłkę do pustej bramki to w ostatniej chwili pojawił się Mateusz Skrzypczak, który zablokował to uderzenie.

Na 10 minut przed końcem regulaminowego czasu gry Jagiellonia mogła już przypieczętować swoje zwycięstwo. Wprowadzony chwilę wcześniej Lamine Diaby-Fadiga po minięciu jednego z obrońców został praktycznie kompletnie sam. Po rajdzie przez połowę boiska w końcu dogonił go jeden z piłkarzy szóstej drużyny Betclic 1. Ligi i uratował swoją drużynę przed stratą drugiej bramki.

Wisła jeszcze próbowała odwrócić niekorzystny wynik, jednak mimo chęci nie potrafiła znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną obronę przeciwnika. Jagiellonia w trybie energooszczędnym sięgnęła po pierwsze trofeum w tym sezonie. Wciąż jest w grze o mistrzostwo Polski i Ligę Konferencji, więc możliwy jest nawet tryplet. Dla drużyny z Białegostoku był to drugi Superpuchar w historii. Pierwsze takie trofeum padło łupem drużyny z Podlasia w 2010 roku.

Fot. Screen Polsat Sport

Zna cały skład Radomiaka i Puszczy Niepołomice. Zawsze obejrzy mecz tych drużyn ponad El Clasico. Dzień rozpoczyna od doniesień z polskiego uniwersum. Nienawidzi przerwy zimowej - wtedy zamiast Ekstraklasy musi zadowolić się ligami TOP 5.

Freebet 250 zł dla nowych graczy
Za gola Widzewa z Lechią! (kurs 1,2)
1
Bonus 200% od pierwszego depozytu do 400 zł!
2
Cashback do 50 zł + gra bez podatku 24/7
3
Bonusy od depozytu do 600 zł +zakład bez ryzyka do 100 zł
4
Zakład bez ryzyka 3x111 zł (zwrot na konto główne)