Lechia – Pogoń: kto rządzi na Pomorzu?

Można powiedzieć, że mecz pomiędzy zespołami ze stolic Pomorza jest najciekawszym spotkaniem tej kolejki. Ostatnie mecze między klubami udowodniły, że w tym starciu nie brakowało zaciętej walki. Jak będzie tym razem?

Co w tej chwili łączy Lechię i Pogoń? Oba zespoły w ostatnim czasie nie radzą sobie najlepiej w lidze. Bilans Lechii z poprzednich pięciu spotkań w ekstraklasie – jedna wygrana, dwa remisy, dwie porażki. Od zwycięstwa minął już ponad miesiąc – miało to miejsce w meczu z Legią, 28 września. Tym samym, jedyną wygraną Lechistów w październiku zakończył się mecz z trzecioligową Chełmianką Chełm w Pucharze Polski. To raczej nie powinno zadowalać zespołu, który jest jednym z kandydatów do gry w pucharach. Nie wspominając już o dziewiątej pozycji Lechii w lidze, bo dobrze wiemy, jak wygląda tabela i że wszystko może się zmienić w przeciągu dwóch spotkań. W zespole Piotra Stokowca nic jednak nie ruszyło od czterech.

Pogoń to zespół, który w tym sezonie najczęściej zajmował pozycję lidera. Przyszły słabsze mecze i w tej chwili Portowcy są dopiero na 6. miejscu. Oczywiście po wygranej z Lechią mogą z powrotem wrócić na podium, ale trochę by to zatarło obraz drużyny w poprzednich meczach. Bilans w poprzednich pięciu meczach? Jeszcze słabszy niż w przypadku gdańszczan. Zwycięstwo, remis, trzy porażki. Ponadto porażka ze Stalą Mielec w Pucharze Polski po fatalnej grze zmienników. Można stwierdzić, że Pogoń jest w małym kryzysie. Kosta Runjaić już kilkakrotnie pokazał, że potrafi tchnąć w swoich podopiecznych nowe siły. Czy stanie się to już podczas starcia w tej kolejce?

Zasnąć na meczu? Nierealne

Mecze Lechii z Pogonią nie są nudne! Dowodem na to jest ostatnich pięć spotkań między zespołami. Nie zabrakło w nich dramaturgii i niespodziewanych zwrotów akcji. Takiego scenariusza nie powstydziłby się nawet Quentin Tarantino!

Dowodem na to jest ostatni pojedynek, który miał miejsce 24 kwietnia. Na stadionie w Szczecinie Lechia wygrała 4:3. A po pierwszej połowie nic na to nie wskazywało. Pogoń miała przewagę, miała więcej groźnych okazji, aczkolwiek na tablicy wyników wciąż widniało 0:0. Worek z bramkami otworzył się w 51. minucie, gdy do siatki trafił Sebastian Walukiewicz. Stan 1:0 utrzymywał się przez dwadzieścia minut, ale najpierw jedenastkę wykorzystał Artur Sobiech, a dosłownie chwilę po tym gola zdobył Konrad Michalak. Lechia prowadziła, ale dziesięć minut później to Pogoń przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę, choć tylko na moment. W 80. i 82. minucie trafił Zvonimir Kozulj. Jego “one man show” zostało zakończone dwie minuty później, gdy wyrównał Patryk Lipski. A przed końcem gdańszczanie jeszcze wyszli na prowadzenie po golu Sobiecha…

To tylko przypadek pierwszy z brzegu. W pięciu ostatnich starciach Lechii i Pogoni za każdym razem obie drużyny trafiały do siatki. Trzykrotnie wygrał zespół z Gdańska, raz ze Szczecina, a raz mecz zakończył się remisem. Bilans bramkowy 11:9 przemawia na korzyść Lechistów. To jednak oznacza, że w poprzednich spotkaniach obu zespołów średnia goli na mecz wynosi równe cztery. To chyba najlepsza reklama dla tego pojedynku.

Buksa wraca do Gdańska

Tylko jeden piłkarz łączy oba kluby. To Adam Buksa, który przez dwa lata (2014-2016) reprezentował barwy Lechii, a teraz występuje w Pogoni. W zespole z Gdańska zagrał w siedemnastu meczach, zdobywając jednego gola. Można powiedzieć, że nie spełnił oczekiwań klubu, który później wręcz oddał go do Zagłębia Lubin. Warto jednak podkreślić, że swoją jedyną bramkę w barwach gdańszczan w ekstraklasie, która była zarazem jego pierwszym trafieniem w lidze, Adam Buksa zdobył przeciwko Pogoni. Dokonał tego w 14. minucie po asyście Ariela Borysiuka. Niestety, mecz zakończył się dla niego pechowo, gdyż musiał zejść już w 32. minucie z powodu kontuzji.

Co więcej, Buksa również w Zagłębiu strzelił w meczu z Pogonią. Za to przeciwko Lechii jeszcze nigdy nie zdobył bramki. Może przełamie się właśnie dziś?

***

Ostatnie starcia między zespołami pokazały, że postawienie w zakładach na ponad 3,5 bramki w meczu miałoby sens. Poza tym Lechia gra u siebie i wygrała poprzednie trzy mecze w ekstraklasie z Pogonią. Czy gdańszczanie są faworytem? Trudno tak naprawdę stwierdzić. Obie drużyny ostatnio spisywały się niezbyt dobrze, dlatego walka powinna być tym bardziej zacięta. Bardzo możliwe, że będziemy dziś świadkami renesansu przynajmniej jednej z drużyn. Powinno być ciekawie!

Fot. YouTube

3000PLN
Bonusu
GRAMGRUBO