Come to Poland #7: Kolejny Szwed polskiego pochodzenia

Po pierwszym od lat zwycięstwie polskiej drużyny nad szwedzką, odwiedzamy właśnie kraj, w którego lidze gra Hammarby IF. Trzeba jednak przyznać, że najnowszy bohater cyklu “Come to Poland” łączy oba państwa.

Nieudane szwedzkie początki w ekstraklasie. Ostatnio jest trochę lepiej

Trzeba przyznać, że Szwecja nie jest najpopularniejszym kierunkiem transferowym polskich klubów. Do tej pory w ekstraklasie występowało ośmiu piłkarzy z tego kraju. Pierwszym z nich był w 2008 roku Szwed syryjskiego pochodzenia Nazad Asaad, który przeszedł do ŁKS-u z Udinese, aczkolwiek w Polsce spędził tylko rundę i wystąpił w trzech meczach.

Od tamtej pory jeszcze kilku szwedzkich piłkarzy przewinęło się przez ekstraklasę, aczkolwiek żaden z nich nie zagościł w Polsce na dłużej. Większość z nich zaliczyła jednocyfrową liczbę występów. Tak było w przypadku Ivo Vazgeca w Śląsku Wrocław, Sebastiana Rajalakso w Jagiellonii Białystok czy Johana Bertilssona w Zagłębiu Lubin czy ostatnio Douglasa Bergqvista w Arce Gdynia. Furory w Polsce nie zrobił również grający w Lechu Poznań Niklas Barkroth.

Obecnie w ekstraklasie występuje dwóch szwedzkich piłkarzy. Pierwszy z nich trafił do Polski w tegorocznym zimowym oknie transferowym. Z Paweł Cibickim Pogoń wiązała wiele nadzieje, jednak na razie jeszcze nie sprostał oczekiwaniom. Szwed polskiego pochodzenia miał dobry początek, jednak po zawieszeniu ligi piłkarz, delikatnie mówiąc, nie błyszczał. Nieco lepiej spisuje się jednak inny piłkarz z tego kraju, który trafił do Polski latem. Mowa oczywiście o Mikaelu Ishaku, który w trzech meczach w lidze zanotował już cztery trafienia.

Piotr Johansson nie miał szczęścia na początku kariery

Naszym najnowszym bohaterem cyklu będzie piłkarz, który również był bardzo blisko transferu do “Kolejorza”. Piotr Johansson, podobnie jak Paweł Cibicki, ma polskie korzenie i urodził się w Gorlicach. Od dziecka przebywa jednak w Szwecji i od samego początku był kształtowany przez tamtejszy system szkolenia.

Jako nastolatek Piotr Johansson trafił do Malmoe, jednak ostatecznie nie przebił się do pierwszej drużyny. W głównym składzie zespołu piłkarz zanotował zaledwie siedem występów, tylko raz wychodząc w pierwszym składzie. Nie pomogły mu tutaj nawet regularne i dobre występy w zespołach juniorskich – po prostu duża rywalizacja w drużynie sprawiła, że Szwed polskiego pochodzenia się od razu nie przebił.

Poza tym, Piotr Johansson to piłkarz, z którego pozycją dużo eksperymentowano. W Malmoe piłkarz grał na pozycji ofensywnego pomocnika. To jest zaskakujące, gdyż obecnie występuje najczęściej na prawej obronie bądź prawej pomocy.

Krok w tył, by zrobić dwa do przodu

W 2017 roku piłkarz trafił do Gefle IF i ruch okazał się dobrą decyzją, choć zespół występował na drugim poziomie ligowym. Johansson już w pierwszym sezonie zaliczył aż jedenaście asyst, zdobywając również trzy gole. Z kolei w drugim zdobył cztery bramki i zaliczył sześć asyst, lecz był wyróżniającą się postacią drużyny, która w tamtych rozgrywkach spadła z ligi.

Na początku ubiegłego roku do Johanssona szczęście się jednak uśmiechnęło. Piłkarz trafił do najwyższej ligi, podpisując kontrakt z Kalmar FF. Początkowo występował tam na pozycji… stopera, co nie pozwalało mu za bardzo rozwinąć umiejętności. Od jakiegoś czas gra jednak zwykle na pozycji prawego pomocnika, gdzie czuje się zdecydowanie lepiej. Przez jakiś czas nie grał z powodów zdrowotnych, aczkolwiek obecnie jest piłkarzem pierwszego składu Kalmar. Do tej pory rozegrał w drużynie 35 spotkań, w których zdobył trzy gole i zaliczył pięć asyst. Przed trzema kolejkami piłkarz zanotował bramkę i asystę w meczu z Hammarby.

Wszędzie dobrze, ale na prawej pomocy najlepiej

Piotr Johansson to piłkarz uniwersalny, czego dowodem jest fakt, że grał na różnych pozycjach. Najlepiej czuje się na prawej pomocy w systemie 4-4-2, aczkolwiek radzi sobie również na boku obrony. Grał także w środku pola oraz na pozycji stopera, ale z konieczności, lepiej radził sobie bowiem na innych pozycjach.

Co można powiedzieć o jego stylu gry? Na pewno to, że dużo bazuje na szybkości. Poza tym potrafi być skuteczny w dośrodkowaniach w pole karne, ale również sprawdza się w zagrywkach pod bramką rywala. Do jego zalet należy również przyjęcie długich piłek – z reguły radził sobie z nimi w Szwecji, a także dobra technika, która owocuje wygranymi pojedynkami z obrońcami.

Spadająca wartość to tylko pozory?

Mówiło się, że w zeszłym roku piłkarz może zasilić szeregi Lecha Poznań. Okazało się jednak, że były to tylko plotki, a do Kalmar FF nie wpłynęła żadna oferta ze strony “Kolejorza”. Od tamtej pory jego wartość według portalu “Transfermarkt” spadła trzykrotnie – z sześciuset tysięcy euro do dwustu. Głównie z powodu przerwy w wyniku problemów zdrowotnych, ale także ze względu na słabnącą pozycję jego klubu. Na tle kolegów Johansson jednak się wyróżnia.

W chwili obecnej Johansson nie powinien kosztować dużo. Poza tym klubowi może zależeć na jego sprzedaży, gdyż jego kontrakt wygasa z końcem 2021 roku i zimowe okno transferowe może być ostatnią okazją, by na nim zarobić. Piłkarz po ewentualnym odejściu z Kalmar na pewno znalazłby miejsce w innym klubie Allsvenskan, gdyż jego występy są zazwyczaj dobrze oceniane przez ekspertów.

Idealny na polskie realia?

Do jakiego klubu pasowałby Johansson? Na pewno do grającego ustawieniem 4-4-2, a także 3-4-3 w których boczni pomocnicy mają ofensywne zadania, ale w razie potrzeby muszą umieć wrócić się do defensywy. W sumie nie wiadomo, jak poradziłby się w taktyce 3-5-2, aczkolwiek umiejętność gdy na boku obrony mogłaby mu tutaj pomóc. Poza tym jego zespół mógłby bazować na jego dośrodkowaniach do nogi. Dobrze czuje się również w kontrataku ze względu na szybkość i dobrze przyjęcie długich piłek.

Kwota za Johanssona nie powinna być wygórowana. Kalmar nie sprzedaje piłkarzy za grube miliony, poza tym jego kontrakt wygasa już wkrótce. Piłkarz może dać się namówić na nowe otoczenie – ma 25 lat i do tej pory grał tylko w Szwecji. Może transfer do innego kraju, do zespołu z aspiracjami, mógłby pomóc mu w dalszej karierze? Ostatnio trochę się zatrzymał w rozwoju piłkarskim poprzez występy w przeciętnym zespole, który nie ma pomysłu na dalszy rozwój.

Piotr Johansson raczej nie jest piłkarzem, który stanowiłby o sile ligowego potentata. Mógłby jednak znaleźć się w szeregach drużyny środka tabeli, która aspiruje do tego, by znaleźć się nieco wyżej niż w dolnej połowie. Wymagania finansowe piłkarza nie będą ogromne, dlatego wydaje się, że większość klubów ekstraklasy byłoby na niego stać. Kto wie, może za jakiś czas trafi do kraju, w którym się urodził?

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO