Come to Poland #8: Powrót po latach do ekstraklasy?

Ten odcinek cyklu “Come to Poland” będzie nietypowy. Po raz pierwszy jego bohaterem będzie bowiem… Polak. Adam Stachowiak od kwietnia pozostaje bez klubu i mógłby znaleźć swoje miejsce w ekstraklasie.

Polski bramkarz po trzydziestce zawsze w cenie

Powroty z zagranicy polskich bramkarzy z reguły były udane. Jeszcze za wcześnie na to, by ocenić wpływ Artura Boruca na Legię Warszawa po wielkim powrocie tego lata. Ostatnie dziesięć lat to jednak dowód na to, że polski doświadczony bramkarz może się okazać sporym wzmocnieniem, nawet jeśli trafi do kraju z egzotycznej ligi. Tak było choćby w przypadku Krzysztofa Kamińskiego, który w trakcie rundy wiosennej dołączył do Wisły Płock po latach w Japonii. Szybko okazało się, że golkiper przerasta umiejętnościami Thomasa Dahne, którego pożegnano bez żalu po wygaśnięciu kontraktu.

Były jednak sytuacje, gdy bramkarz po latach gry za granicą wracał na emeryturę do Polski i stawał się gwiazdą. Przykładem jest tutaj Arkadiusz Malarz, który po udanych występach w Bełchatowie trafił do Legii, gdzie jeszcze występował przez lata i przyczynił się do zdobycia wielu trofeów. Na “ostatnie lata” do Polski trafił również Radosław Cierzniak, który stał się ważną postacią Wisły Kraków. Potem jednak w kontrowersyjnych okolicznościach przeniósł się do Legionistów, gdzie wciąż jest rezerwowym bramkarzem.

Kilka udanych występów po powrocie do Polski zanotował również Arkadiusz Onyszko, który w 2010 roku podpisał kontrakt z Odrą Wodzisław. Jego postawa jednak nie wystarczyła, by utrzymać zespół w lidze. Z nieco mniej przychylnymi recenzjami po powrocie do kraju spotkał się Łukasz Załuska. Były bramkarz Celticu spędził w ekstraklasie jednak trzy sezony.

Siedem lat poza Polską

Może Adam Stachowiak będzie kolejnym przykładem bramkarza, który po latach za granicą podbiłby ekstraklasę? Powiedzmy sobie szczerze – mamy w ekstraklasie kilku wiekowych (starszych od Stachowiaka) golkiperów z innych krajów, którzy z powodzeniem radzą sobie w ekstraklasie. Tutaj należy jednak postawić pytanie, czy bramkarz na pewno chciałby w tej chwili wrócić do Polski. Jeśli tak – bez wątpienia byłby wzmocnieniem któregoś z zespołów, także czołowych.

Ostatnie siedem lat 33-letni bramkarz spędził w zagranicznych klubach. Najpierw wyemigrował z GKS-u Bełchatów do bułgarskiej Botwi Płowdiw. W nowej lidze od razu stał się jednym z czołowych golkiperów i jego odejście do silniejszego klubu i mocniejszej ligi wydawało się być kwestią czasu. Piłkarz nie przedłużył dwuletniego kontraktu z klubem i zdecydował się na spróbowanie swoich sił w Turcji, a dokładnie w Gaziantepsporze, gdzie spędził trzy lata.

Rosnąca forma w Turcji

Owszem, drużyna z Gaziantep występowała wówczas na drugim poziomie ligowym. Adam Stachowiak jednak się wyróżniał i szybko stał się ważną postacią w tureckiej lidze. W pierwszym sezonie zachował 12 czystych kont, w drugim osiem, natomiast w trzecim aż czternaście, co było wówczas najlepszym wynikiem w rozgrywkach. Ostatecznie zespół dostał się do baraży o awans, w których przegrał w finale.

W 2018 roku były bramkarz powędrował do Denizlisporu, z którym już udało mu się awansować do tureckiej Super Lig. Warto dodać, że to właśnie wtedy zanotował swój rekord czystych kont w sezonie – licznik zatrzymał się na szesnastu meczach. To sprawiło, że zespół z Denizli nie tylko awansował, ale również wygrał ligę.

W Super Lig Adam Stachowiak również spisywał się dobrze. Wciąż był kluczową postacią zespołu, który ostatecznie utrzymał się w lidze. Bramkarz zachował osiem czystych kont, jedno z nich w starciu ze słynnym Galatasaray. Ostatecznie 33-latek rozstał się z klubem jeszcze przed sezonem. Jak się okazało, klub zalegał z pensją piłkarza, który ostatecznie podjął decyzję o rozwiązaniu kontraktu. Denizlispor mu nie odpuścił i pozwolił sobie na szpilkę w jego kierunku w oficjalnym oświadczeniu.

Podczas gdy gracze w ligach w wielu europejskich krajach, zamierzają obniżyć swoje płace, to denerwujące, że gracz rozwiązał umowę z tego powodu, że nie mógł uzyskać swoich należności na czas. Yukatel Denizlispor będzie kontynuował grę honorowymi i szanującymi klub zawodnikami, tak jak do tej pory – można było przeczytać w oficjalnym komunikacie Denizlisporu.

Siedem lat temu był za drogi dla Lecha

Od tamtej pory Adam Stachowiak pozostaje bez klubu i na razie pojawiło się tylko kilka plotek na temat jego przyszłości. Według portalu “GazetePusula.net”, golkiper był na celowniku Erzurumsporu, aczkolwiek do żadnych konkretów nie doszło? Może czas na transfer do Polski?

Adam Stachowiak w ekstraklasie był solidnym bramkarzem, jednak – powiedzmy sobie szczerze – nie otrzymał szansy od klubu z najwyższej półki w Polsce. Pod koniec 2013 mówiło się, że może trafić do Lecha Poznań, aczkolwiek jak wówczas poinformował Maciej Henszel, golkiper okazał się być za drogi dla “Kolejorza”.

Mógłby grać w Polsce do czterdziestki

Wydaje się, że obecnie Adam Stachowiak mógłby trafić do klubu z pucharowymi aspiracjami, o ile mógłby grać w nim regularnie. Wydaje się jednak, że bramkarz z takim doświadczeniem jak 33-latek powinien od razu odnaleźć się w ekstraklasie. U bramkarza często wiek to tylko liczba. Dlatego jeśli piłkarz nie pozostanie w Turcji albo nie trafi do innej zagranicznej ligi, w Polsce mógłby grać spokojnie do czterdziestki. Szczególnie, że jego forma w ostatnich sezonach rosła.

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO