Jarosław Jach odbuduje się w Rakowie po kolejnych straconych miesiącach?

Jarosław Jach po raz kolejny trafił na wypożyczenie do Rakowa Częstochowa. Czy to krok do stabilizacji, a może kolejny okres przejściowy, po którym nie wiadomo, co nastąpi? 

Transfer do Anglii nie okazał się dobrą decyzją

Jarosław Jach przez ostatnie lata szuka swojego miejsca w piłkarskim świecie. Gdy w 2018 roku piłkarz powędrował do Crystal Palace, wydawało się, że zrobił duży krok w swojej karierze. Tym bardziej, że zespół miał wówczas problemy w obronie, w związku z kontuzjami podstawowych piłkarzy. Były piłkarz Zagłębia Lubin miał za sobą udaną rundę, dzięki czemu zadebiutował w reprezentacji. Co więcej, część ekspertów nawet spodziewała się go w kadrze na Mundial 2018 roku.

Przez trzy lata piłkarzowi nie udało się jednak przebić do londyńskiego zespołu. Zresztą po raz pierwszy zagrał w Crystal Palace dopiero w tym sezonie. Roy Hodgson dał piłkarzowi szansę gry od początku w pojedynku z Bournemouth w ramach Pucharu Ligi. Na tym jednak na razie zatrzymał się licznik piłkarza w zespole Premier League. I wszystko wskazuje na to, że na jednym występie zakończy się przygoda Jacha z “Orłami”, gdyż latem wygasa jego umowa z klubem.

“Stać go na powrót do reprezentacji”

Z drugiej strony, w zeszłym sezonie można było się spodziewać, że Jarosław Jach znów wróci do dobrej i ustabilizowanej formy. Piłkarz spędził rok w Rakowie Częstochowa, gdzie otrzymał kredyt zaufania od Marka Papszuna i można powiedzieć, że go spłacił. 26-letni obrońca zagrał w 27 meczach, w których zdobył dwa gole i z reguły prezentował się dobrze. Nic dziwnego, że szkoleniowiec Rakowa stwierdził w trakcie rundy wiosennej, że piłkarza stać nawet na powrót do reprezentacji Polski.

Wydawało się, że kariera piłkarza znów zmierza na właściwe tory, a dzięki regularnej grze w Rakowie Jarosław Jach wróci do formy. Piłkarz wrócił do Anglii, a nawet otrzymał szansę występu. Chociaż było niemal pewne, że 26-latek trafi na kolejne wypożyczenie, występ w pierwszym zespole był dobrym prognostykiem. Mógł wskazywać na to, że Jarosław Jach poradziłby sobie w zespole Championship.

Problemy w obronie Fortuny Sittard miały być szansą dla Jacha

Ostatecznie dwukrotny reprezentant Polski trafił jednak do holenderskiej Fortuny Sittard. Dziennikarze i kibice nie widzieli w nim wielkiego wzmocnienia zespołu, aczkolwiek wydawało się, że piłkarz może się przebić do składu. Tym bardziej, że w Fortunie tęsknią już od pewnego czasu za solidnymi stoperami.

Przez dwa-trzy lata Fortuna miała poważne problemy ze znalezieniem środkowego obrońcy. W pewnym momencie pojawił się Jach, ale wśród fanów nie było zbyt wielu, którzy mieli wobec niego duże oczekiwania. Choć kontrakt w Crystal Palace wyglądał obiecująco – nie robił wrażenia na kibicach, ponieważ rozegrał tylko jeden mecz w ciągu 2,5 roku – stwierdził w rozmowie z “FutbolNews.pl” dziennikarz portalu “Omroep Brabant” Joris van Duin.

Jach w tym sezonie zagrał tylko trzy razy, co zdarza się rzadko, zwłaszcza jeśli spojrzeć na nasze problemy obronne. Widocznie nie przekonał trenerów – dodał holenderski dziennikarz.

Pechowe trzy miesiące w Holandii

Początki piłkarza w Fortunie nie były najgorsze, choć łatwo nie było. Jarosław Jach zadebiutował w końcu w barwach drużyny z Sittard w starciu z Ajaksem. Chociaż jego zespół przegrał 2:5, 26-latek nie spisywał się najgorzej. Potem jednak przyszedł samobójczy gol w spotkaniu ze Zwolle, a potem z gry wyłączyło go zakażenie koronawirusem.

Trochę też miał pecha. Gdy zaczął grać, zaraził się koronawirusem. A gdy już grał, nie miał szczęścia. Strzelił gola samobójczego przeciwko PEC Zwolle. W tym momencie Fortuna była i pozostała ostatnią w lidze, więc był to bardzo rozczarowujący moment. Przeciwko Ajaksowi zagrał jednak całkiem nieźle – stwierdził Joris van Duin.

W ten sposób wypożyczenie piłkarza z Crystal Palace do Fortuny Sittard okazało się niewypałem. Kibice zespołu otwarcie twierdzili, że pozyskanie Jacha – mimo problemów z defensywą – było po prostu niepotrzebne.

Fani nie widzieli wystarczająco dużo Jacha, aby w pełni ocenić jego występy. Ale fakt, że rzadko grał – chociaż mieliśmy problemy z obroną – chyba wystarczy, by go ocenić – przyznał dziennikarz portalu “Omroep Brabant”.

Trzeba tutaj również zwrócić uwagę na to, że Jarosław Jach nieprzypadkowo pożegnał się z zespołem już z końcem roku. Zarząd postanowił poszukać do dziurawej linii defensywnej piłkarza, który zostałby w Sittard na stałe.

Fortuna w tej chwili oszczędza pieniądze, by pozyskać dobrego stopera. Dlatego zarząd klubu zdecydował się zakończyć wypożyczenie Jarosława Jacha z końcem roku. A ten ruch niestety nie dawał drużynie żadnych perspektyw – dodał Holender.

Powrót do Rakowa uratuje karierę Jacha?

Pod koniec ubiegłego tygodnia 26-latek wrócił na wypożyczenie tam, gdzie występował w poprzednim sezonie – czyli do Rakowa. Widać, że Marek Papszun ma do piłkarza odpowiednie podejście i potrafił z niego wiele wydobyć. O ile jednak rok temu można było mówić, że Jach ma szanse na przyszłe powołanie do kadry, aktualnie od reprezentacji dzieli go zdecydowanie więcej.

Obrona reprezentacji Polski obecnie nie ma takich problemów, jak rok temu. Poza Janem Bednarkiem i Kamilem Glikiem, w dobrej formie jest bowiem Sebastian Walukiewicz. Wydaje się także, że znacząco wyprzedził piłkarza Rakowa Paweł Bochniewicz, który jest kluczową postacią w lepszym niż Fortuna Sittard, Heerenveen. Jerzy Brzęczek może również prędzej postawić na Michała Helika, który zbiera dobre noty w Championship, czy nawet Kamila Piątkowskiego, który w zespole z Częstochowy w ciągu roku zrobił duże postępy.

Dlatego teraz Jarosław Jach znowu musi wrócić do formy, żeby podjąć dalsze kroki co do przyszłości. Sytuację może mu ułatwić wygaśnięcie kontraktu z Crystal Palace z końcem sezonu. Najpierw piłkarz musi jednak jak najlepiej wykorzystać najbliższe pół roku, które spędzi w Częstochowie.

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO