Łukasz Teodorczyk z pierwszym golem od dwóch lat. Wróci do formy?

Łukasz Teodorczyk w środowym meczu sprawił, że cała piłkarska Polska o nim sobie przypomniała. Piłkarz Charleroi strzelił gola w spotkaniu Pucharu Belgii przeciwko Westerlo. Czy już wkrótce możemy się spodziewać kolejnych dobrych występów piłkarza, który zdobył pierwszą bramkę od dwóch lat? O to zapytaliśmy Scotta Coyne’a – współautora “Belgian Podcast”.

Powrót do Belgii miał być okazją

Łukasz Teodorczyk w ostatnich latach sprawił, że polscy kibice trochę o nim zapomnieli. Po transferze do Udinese piłkarz nie grał regularnie, a nawet jeśli pojawiał się na boisku, raczej nie lądował na okładkach sportowej prasy. 19-krotny reprezentant Polski w zespole z Udine zanotował w ciągu dwóch sezonów 32 występy, z czego blisko połowa z nich (14) trwała jednocyfrową liczbę minut. W roli jokera błysnął tylko raz, zdobywając decydującą bramkę na 1:0 w meczu z Chievo. Niestety, dużo czasu piłkarz stracił na leczenie kontuzji. Na tym jednak na razie kończą się jego strzeleckie statystyki we Włoszech.

W celu odbudowanie formy Łukasz Teodorczyk w letnim oknie transferowym trafił na zasadzie wypożyczenia do Charleroi. Piłkarz miał wyrobioną markę w Belgii dzięki dobrym występom w Anderlechcie. W końcu w sezonie 2016/2017 były zawodnik Lecha Poznań został królem strzelców Jupiler Pro League z 22 bramkami na koncie. Nic więc dziwnego, że jego powrót do Belgii zapowiadał się obiecująco, chociaż zdawano sobie sprawę z jego problemów – zdrowotnych i strzeleckich w poprzednich latach.

Powrót Łukasza do Belgii był postrzegany jako okazja na jego powrót na właściwą drogę kariery. Wiedzieliśmy, że przed wypożyczeniem do Charleroi miał tylko jednego gola w 32 występach w ciągu dwóch sezonów dla Udinese, a tylko trzy razy zaczynał od pierwszej minuty. Można było się spodziewać, że będzie wymagał czasu, ale z czasem miał się okazać wzmocnieniem – stwierdził Scott Coyne z “Belgian Podcast”.

Pierwszy gol poprawił sytuację Teodorczyka?

Jak przyznał brytyjski dziennikarz zajmujący się belgijskim futbolem, Teodorczyk na początku przygody z Charleroi miał określoną rolę. Piłkarz początkowo miał być uzupełnieniem ataku zespołu, który miał problemy z ławką rezerwowych przed rozpoczęciem sezonu. Dowodem na to było zresztą zmęczenie materiału w meczu Ligi Europy z Lechem Poznań.

Wypożyczenie dla Charleroi miało zapewnić dodatkowe zabezpieczenie składu i rywalizację dla napastników pierwszego wyboru, Kaveha Rezaei i Shamara Nicholsona, by obaj piłkarze pozostali w dobrej formie – dodał Scott Coyne.

Początki przygody Łukasza Teodorczyka w nowym zespole nie okazały się jednak udane. Wszystko dlatego, że piłkarz potrzebował jeszcze trochę czasu do tego, by wrócić do pełnej sprawności. Co więcej, brytyjski dziennikarz uważa, że od początku do teraz reprezentant Polski nie doszedł do swojej optymalnej dyspozycji, co przekłada się na niewielką liczbę minut w tym sezonie. W ośmiu meczach w barwach Charleroi piłkarz spędził na boisku 54 minuty.

Odkąd Łukasz dołączył do Charleroi w październiku, sprawia wrażenie, jakby jeszcze nie był do końca sprawny. Od tamtej pory zagrał w tylko ośmiu meczach, co o czymś świadczy. Teraz co prawda zagrał przeciwko Westerlo i zdobył decydującą bramkę, ale znów był rezerwowym – przyznał brytyjski dziennikarz.

Mimo bramki Teodorczyka w spotkaniu Pucharu Belgii, Scott Coyne nie zapatruje się pozytywnie na dalsze występy piłkarza. Współautor “Belgian Podcast” dodał, że na razie Polak ma sporo do udowodnienia.

Łukasz musi udowodnić, że jest w stanie wrócić do formy i utrzymać ją na dłużej. W tej chwili szanse jego występów są dość ograniczone, chyba że któryś z podstawowych napastników złapie kontuzję – stwierdził Scott Coyne.

“Nie wywarł wpływu na zespół”

Kontrakt 19-krotnego reprezentanta Polski z Udinese wygasa z końcem sezonu 2021/2022. Obecnie nie wydaje się jednak, żeby wcześniej piłkarz trafił na stałe do Charleroi. W transferze mogłaby mu pomóc tylko lepsza dyspozycja strzelecka, aczkolwiek dopiero co zdobył pierwszą bramkę dla drużyny.

Niestety, na razie Łukasz nie wywarł żadnego wpływu na zespół i nie spodziewam się, że pozostanie w Charleroi na stałe. Oczywiście fanów belgijskiej ligi to smuci, bo wciąż pamiętamy jego dobre występy w Anderlechcie. Jak widać, odejście do Udinese mu się nie do końca opłaciło – podsumował ekspert w dziedzinie belgijskiej piłki.

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO