Adam Zrelak okaże się wzmocnieniem Warty? “Nigdy się nie powstrzymuje”

Adam Zrelak to najnowszy nabytek Warty Poznań. Słowak przez ostatnie lata występował w FC Nürnberg, gdzie jako napastnik nie błyszczał skutecznością. Co więcej, w tym sezonie rzadko pojawiał się na boisku. Jakie są wady i zalety nowego piłkarza Warty i co było powodem jego słabszej dyspozycji? Czy transfer do Poznania okaże się dobry dla obu stron? O to zapytaliśmy niemieckiego dziennikarza Floriana Zengera z “Nürnberger Zeitung”.

Kontuzje głównym problemem

Przed końcem zimowego okna transferowego Warta Poznań postawiła na wzmocnienie rywalizacji w ofensywie. Do zespołu “Zielonych” dołączył bowiem słowacki napastnik Adam Zrelak. Piłkarz ma na koncie występy w reprezentacji Słowacji, w której zdobył dwie bramki. Poza tym spędził jeden sezon na poziomie Bundesligi. Trudno jednak powiedzieć, żeby jego statystyki jako napastnika były w pełni satysfakcjonujące. Duży wpływ na jego dyspozycję strzelecką oraz liczbę jego występów w ciągu ostatnich trzech i pół lat miały jednak kontuzje.

Zrelak był często kontuzjowany, w 2017 złamał kość śródstopia, a w 2019 zerwał więzadło krzyżowe. Z powodu tych dwóch kontuzji opuścił niemal 40 spotkań. Dodatkowo miał do rywalizacji takich piłkarzy jak Mikael Ishak czy Manuel Schaeffler – często lepsi napastnicy. Dodatkowo gdy już otrzymywał swoje szanse, to nigdy nie był w stanie ich w pełni wykorzystać – stwierdził Florian Zenger z “Nürnberger Zeitung”.

Warto również dodać, że Adam Zrelak w tym sezonie grał rzadko. Pojawił się na boisku w meczach 2. Bundesligi zaledwie pięć razy, w dodatku wchodząc na ostatni kwadrans. Tym razem również kontuzje zrobiły swoje.

W tym sezonie po raz kolejny zmagał się z kilkoma drobnymi urazami. Na dodatek para Manuel Schaeffler-Felix Lohkemper od samego początku świetnie ze sobą funkcjonowała. Po kontuzji Lohkempera trener próbował w tym miejscu raczej innych opcji, być może również przez to że wiadomo było już o tym, że Adam chce zmienić otoczenie – przyznał niemiecki dziennikarz.

Poza boiskiem Adam Zrelak nie sprawiał jednak problemów. Florian Zenger przyznał, że Słowak był profesjonalistą w podejściu do treningów i trzymał się z dala od skandali.

Jego zachowanie zawsze było wzorowe, nigdy nie wypadł negatywnie w świetle spraw pozaboiskowych – podkreślił redaktor “Nürnberger Zeitung”.

Potrafi się ustawić na boisku, ale jest nieskuteczny

Według dziennikarza “Nürnberger Zeitung”, Zrelakowi nie można odmówić boiskowego zaangażowania. To jednak nie przekłada się na liczby słowackiego napastnika. Skuteczność – zarówno strzałów, jak i podań – pozostawia u niego wiele do życzenia.

Nie ma problemu z dochodzeniem do sytuacji strzeleckich, jednak mimo to w Niemczech nie trafiał zbyt często, gdyż samo wykorzystywanie ich nie jest jego mocną stroną. Celność podań, jak na ofensywnego gracza, również jest trochę za niska, przez co jego koledzy z drużyny rzadko mają korzyść z jego zagrań. Jest za to mocny w powietrzu jak na kogoś o jego wzroście – dodał Florian Zenger.

Adam Zrelak dobrze się czuje na boisku wtedy, gdy jego zespół musi grać pressingiem. Poza tym, Słowak potrafi wygrywać pojedynki na połowie rywala. Bardziej skuteczny jest jednak, gdy gra jest prowadzona po ziemi – przyjęcie górnych piłek nie należy bowiem do jego atutów.

Na boisku nigdy się nie powstrzymuje i dzięki temu świetnie nadaje się do gry pressingiem i ciężko pracuje gdy drużyna nie ma piłki. Dobrze odnajduje się w pojedynkach, w których trzeba użyć swojej fizyczności, jednak ze swoimi 183 cm trafia oczywiście na silniejszych i mocniejszych w powietrzu przeciwników. Jeszcze podczas gry na Słowacji świetnie radził sobie w grze z kontry i przy dochodzeniu do prostopadłych, przecinających linię obrony piłek. Niestety ze względu na inny styl gry, w Norymberdze nigdy nie był w stanie z tej zalety korzystać – stwierdził niemiecki dziennikarz.

Nietypowy napastnik

Jakie ustawienie najbardziej odpowiada słowackiemu napastnikowi? Nowy piłkarz Warty nie spisuje się najlepiej, gdy musi wziąć na siebie pełną odpowiedzialność za zdobywanie bramek. Zdecydowanie ma większy wpływ na grę zespołu, gdy gra w parze z innym napastnikiem. Co więcej, Adam Zrelak potrafi sobie poradzić na skrzydle.

W Norymberdze Adam Zrelak często grał jako “samotny” napastnik, jednak to nie jest dla niego idealna sytuacja, gdyż nie jest efektywny w grze tyłem do bramki – przede wszystkim jeżeli chodzi o zagrywanie piłki do kolegów. Wydaje się, że znacznie lepiej byłoby dla niego gdyby mógł grać w parze z drugim napastnikiem w formacji 4-4-2, albo w ustawieniu gdzie będzie mógł wykorzystać swoje atuty ze Słowacji i atakować prostopadłe piłki zagrywane na wolną przestrzeń. Zarówno w Norymberdze, jak i na Słowacji, często grywał jako lewy pomocnik/skrzydłowy. Jednak by być naprawdę efektywnym w tej strefie – ponownie- brakuje mu dokładności podań i celności dośrodkowań – dodał redaktor “Nürnberger Zeitung”.

W Polsce poradzi sobie lepiej niż w Niemczech?

Według Floriana Zengera, Adam Zrelak powinien odnaleźć się w polskiej lidze lepiej niż w 2. Bundeslidze. Zdaniem niemieckiego dziennikarza, piłkarz zrobił postępy w Norymberdze, ale żaden z trenerów nie potrafił z niego wykrzesać maksimum. Zarówno z powodu stylu gry niepasującego do Zrelaka, jak i kontuzji piłkarza.

Jego gra na wysokiej intensywności może świetnie pasować do polskiej Ligi. Pytanie czy Piotr Tworek widzi w nim zastępcę czy też konkurenta Mateusza Kuzimskiego, a może chce wrócić do gry 4-4-2 i ustawić go jako jego partnera w ataku. Być może chce również wywrzeć presję na grającym z lewej strony Jakóbowskim. Dla Adama każdy z tych scenariuszy oznacza więcej czasu spędzonego na boisku, a to dla niego było bardzo istotne – podsumował Florian Zenger.

Fot. Klaudia Berda/Warta Poznań

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO