Borussia Dortmund jest już za mała dla Erlinga Haalanda?

Erling Haaland w ciągu roku w Borussii zanotował znakomite liczby, a sukcesów Borussii jak nie było, tak nie ma. Chociaż Norweg wciąż się rozwija, a w tym roku będzie obchodził dopiero 21. urodziny, może się wydawać, że zaczyna przerastać swój zespół. Czy piłkarz powinien odejść z Dortmundu już latem i czy BVB nie jest już dla niego za małym klubem?

Więcej goli niż Messi czy Ronaldo

Szóste miejsce w lidze, 33 punkty na koncie – tylko o dwa więcej niż Freiburg i trzy niż Union. Strata do pierwszego Bayernu zespołu Edina Terzicia jest już ogromna – wynosi 16 punktów. Również do miejsca gwarantującego awans do Ligi Mistrzów drużyna traci sześć oczek. Owszem, jeszcze pozostało trzynaście kolejek do końca sezonu i wiele może się zmienić. Borussia Dortmund jednak nie zachwyca, czego dowodem są ostatnie mecze. Jedno zwycięstwo w sześciu spotkaniach, remisy z Mainz i Hoffenheimem i porażka z Freiburgiem są złym prognostykiem tego, gdzie BVB zakończy sezon.

I gdzieś wewnątrz tego boiskowego chaosu i niedopracowania jest Erling Haaland. Spójrzmy na jego liczby w tym sezonie – 15 goli w Bundeslidze, sześć w Lidze Mistrzów. Poza tym łączna średnia goli na mecz norweskiego napastnika wynosi równe 1.0. Poza tym zanotował sześć asyst we wszystkich rozgrywkach. Tym samym przyczynił się do zdobycia 29 goli w obecnym sezonie, czyli większej liczby niż Lionel Messi (28) czy Cristiano Ronaldo (26). Oczywiście, zarówno Argentyńczyk jak i Portugalczyk nie grali w każdym meczu sezonu, aczkolwiek piłkarz Borussii zmagał się przez pewien czas z kontuzją kolana i problemami mięśniowymi.

Mistrzostwo z Borussią? Nierealne.

To właśnie jest mój wielki cel. Chciałbym zostać mistrzem Niemiec w koszulce Borussii Dortmund – tak powiedział Erling Haaland przed rozpoczęciem sezonu. Mimo że wcześniej Bayern zdominował wszystkie rozgrywki, BVB z Norwegiem, a także Jadonem Sancho w składzie mogła aspirować do pozycji silnego “numeru dwa”, który potrafiłby wykorzystać momenty słabości niemieckiego hegemona.

I początek sezonu faktycznie był dla zespołu Luciena Favre’a dosyć udany. Pięć zwycięstw bez straconego gola i tylko jednak skaza – porażka 0:2 z Augsburgiem wywindowało zespół nawet na fotel lidera. Haaland? Pięć goli i dwie asysty. Wtedy przyszła porażka z Bayernem, ale potem nadszedł mecz z Herthą, gdy Norweg cztery razy pokonał bramkarza.

Skuteczność Haalanda w sumie pozostała, ale postawa Borussii zaczęła pozostawiać wiele do życzenia. Zwolnienie Luciena Favre’a zbiegło się z kontuzją Erlinga Haalanda, który praktycznie stracił cały grudzień. Po powrocie nie było mu również łatwo wrócić do formy, jednak ostatnio wrócił na właściwe tory. Dwie bramki z Borussią Moenchengladbach, asysty z Augsburgiem i Freiburgiem i trafienie z Hoffenheimem. Ile przez ten czas dortmundczycy zdobyli punktów? Tylko cztery.

Haaland częścią nowych Galacticos?

Już praktycznie od czasu przyjścia Haalanda do Borussii pojawiały się plotki na temat jego przyszłości. Najwięcej mówiło się o Realu Madryt, który według różnych doniesień, chce stworzyć nowych Galacticos – z Kylianem Mbappe i właśnie Erlingiem Haalandem w składzie. Według niemieckich dziennikarzy, BVB oczekuje za Norwega 90 milionów euro. Kwota jeszcze niedawno nie wydawałaby się zaporowa, ale ze względu na pandemię długi “Królewskich” znacząco wzrosły. Nawet pomimo braku letnich transferów. Możliwe, że klub będzie chciał poczekać do 2022 roku z zakupem piłkarza BVB – z jednej strony Real zoptymalizuje swoją sytuację finansową, z drugiej – zacznie obowiązywać klauzula wykupu Haalanda, która będzie wynosić 75 milionów euro.

Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że sytuacja odbiła się oczywiście również na Borussii, która potrzebuje funduszy. Możliwy brak awansu do Ligi Mistrzów może pogłębić straty klubu, dlatego nieunikniona może okazać się sprzedaż Jadona Sancho i właśnie Haalanda. Jeszcze niedawno BVB oczekiwało za obu zawodników grubych milionów, ale możliwe, że wkrótce obniży wymagania.

Przyszłość w BVB wielką niewiadomą?

Co dalej z Haalandem? Chociaż Norweg zdobywa bramkę za bramką, jego zespół nie robi żadnych kroków do przodu. Czy przyjście Marco Rose to zmieni? Początki mogą być trudne, gdyż szkoleniowiec stawia na zaangażowanie całej strefy ofensywnej w poszczególne sytuacje. To oznaczałoby, że Norweg musiałby częściej nie tylko czekać na kolegów, ale również odpowiednio się ustawiać, żeby pomóc reszcie zespołu. Trudno jednak stwierdzić, czy na pewno będzie to dobry ruch w kontekście dalszej przygody 20-latka z BVB.

Z jednej strony Borussia jest dla Haalanda dobrym miejscem do rozwoju – gra tam regularnie i z miejsca stał się gwiazdą. Tylko z drugiej – w pewnym momencie obecny klub może się okazać dla Norwega po prostu za mały. Czy już nadszedł ten moment? Patrząc na ostatnią postawę zespołu, jest to prawdopodobne i na ewentualny rozwój w BVB piłkarz będzie musiał poczekać do przyszłego sezonu.

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO