Śląsk Wrocław miał przebić sufit. Tymczasem jest coraz gorzej

Śląsk Wrocław w tym sezonie miał bić się o europejskie puchary. Chociaż podopieczni Vitezslava Lavicki po poprzedniej kolejce zajmowali piąte miejsce w lidze, ich gra jednak nie zachwyca nawet ligowych koneserów.

Putnocky jedynym plusem zespołu

Wydawałoby się, że drużyna zajmująca piąte miejsce w lidze zasługuje bardziej na pochwały aniżeli na słowa krytyki. Śląsk Wrocław ostatnio jest jednak tego zaprzeczeniem. Śledząc regularnie spotkania z udziałem podopiecznych Vitezslava Lavicki, można jest stwierdzić, że ta pozycja wzięła się z przypadku. Wrocławianie do tej pory mieli bowiem trochę szczęścia – Jagiellonia i Zagłębie regularnie tracą punkty. Do niedawna problemy z ich zdobywaniem miała także Lechia, która jednak w tej kolejce się przełamała i przegoniła Śląsk w tabeli.

Zresztą można powiedzieć, że wiele w tym zespole dzieje się ostatnio przez przypadek. Piąte miejsce? Przypadek. Bramka z Wisłą Kraków? Przypadek. Dwa punkty w meczach od początku roku? Też przypadek, bo zarówno Wiślacy, jak i Stal innego dnia mogli wywalczyć w tym spotkaniu trzy punkty. Przypadkiem nie jest tak naprawdę tylko fakt, iż drużyna ma drugą najmniejszą liczbę straconych goli w tym sezonie. W dobrej dyspozycji jest bowiem często niedoceniany Matus Putnocky, który już praktycznie od dwóch sezonów jest równy. Słowak nie popełnia takich błędów jak wcześniej w Lechu, a kiedy trzeba potrafi wręcz ratować zespół.

Patrząc jednak na to, co się dzieje we wrocławskim zespole przed bramką, nie zasługuje już na pochwały. Niektórzy eksperci twierdzą, że Śląsk po przerwie zimowej wygląda najgorzej w całej lidze. I nie ma w tym żadnego hejtu czy przesadzonej opinii. Inni kandydaci do tego miana albo już się przełamali, albo mają więcej elementów w grze, które zasługują na pochwały aniżeli wrocławianie.

Atak Śląska nie istnieje?

Śledząc mecze Śląska, można powiedzieć, że największą wadą zespołu jest atak. Na początku sezonu zespół zanotował kilka meczów, w których ofensywa po prostu działała. Mecze z Piastem, Wisłą i Lechem, gdy drużyna łącznie zdobyła dziewięć goli, sprawiały że po wrocławianach zaczęto oczekiwać czegoś więcej niż zwycięstwa jedną bramką i pragmatycznej utrzymywania wyniku. Potem zespół już jednak grał w kratkę, a po nowym roku spisuję się czasami katastrofalnie z przodu.

To nie oznacza, że zespół pod tym względem nic nie robi. Mateusz Praszelik stara się znaleźć miejsce dla kolegów z zespołu, a Bartłomiej Pawłowski czasami próbuje napędzać akcje – gra obu nie przekłada się jednak ostatnio na wyniki. Tyle tylko, że to nie wystarczy. Erik Exposito jest nieskuteczny i zamiast stwarzać sobie sytuacje, po prostu stwarza sobie problemy na boisku. Na celowniku ostatnio może być także Marcel Zylla, który ostatnio nie tylko otrzymał czerwoną kartkę, ale również popełniał masę błędów. W ataku nic, w środku nic. O ile runda jesienna była dla byłego piłkarza rezerw Bayernu okresem ochronnym, teraz już czas na weryfikację. A ostatnimi czasy jest ona dość brutalna dla piłkarza Śląska.

Większych zastrzeżeń nie można mieć co prawda do obrony Śląska, ale w zasadzie Wisła Kraków czy Stal wykazywały nieskuteczność, mimo wielu okazji. Za to Piast potrafił wykorzystać błędy w ustawieniu wrocławskiej obrony.

Kto nie idzie do przodu, ten się cofa?

Ostatnio pojawiły się doniesienia o tym, że Śląsk już sonduje potencjalnych następców Vitezslava Lavicki. To jednak zmusza do zastanowienia, czy przypadkiem sufitem Śląska nie jest piąte miejsce? Runda wiosenna w wykonaniu wrocławian mogła dawać nadzieję na to, że zespół jest w stanie powalczyć o puchary, aczkolwiek mecze grupy mistrzowskiej trochę zweryfikowały zespół. Dlatego doszło do kilku ciekawych wzmocnień, z których jednak mało kto wypalił. Swoje przebłyski mieli Bartłomiej Pawłowski czy Fabian Piasecki, aczkolwiek drużyna nie jest lepsza niż w poprzednich rozgrywkach. A kto nie idzie do przodu, ten często się cofa. I po pierwszych meczach rundy Śląsk jest tego dowodem.

W tej kolejce Śląsk Wrocław zmierzy się z innym zespołem, który obecnie przeżywa kryzys, czyli Lechem Poznań. Może to spotkanie okaże się dobrym momentem na przełamanie dla któregoś z zespołów? Patrząc jednak na ostatnią grę zespołu Vitezslava Lavicki, można spodziewać się tylko jednego. Przypadku.

Fot. YouTube

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO