Dokąd biegnie Przemysław Płacheta i co go czeka w najbliższym czasie?

Przemysław Płacheta to jeden z najmłodszych stażem reprezentantów Polski. W związku z tym, że piłkarz dziś kończy 23 lata, postanowiliśmy się mu przyjrzeć bardziej. Jaka będzie jego rola w kadrze Paulo Sousy? W jakim kierunku niebawem podąży jego piłkarska kariera? Jak wygląda jego sytuacja w Norwich w ostatnim czasie?

Debiutant u Brzęczka

Zanim Jerzy Brzęczek pożegnał się ze stanowiskiem selekcjonera polskiej kadry, wprowadził do niej Przemysława Płachetę. W meczu z Ukrainą piłkarz zagrał dość odważnie, uczestnicząc w kilku akcjach reprezentacji. Przeciwko Holandii nie miał już okazji do tego, by rozwinąć skrzydła, aczkolwiek wydawało się, że z czasem może wnieść do tej kadry coraz więcej. Nic dziwnego, to w końcu piłkarz z dużym potencjałem, który w poprzednim sezonie był dość niedoceniany, ale najwyraźniej transfer do Norwich przekonał ówczesnego selekcjonera…

Jak rozruszać Śląsk? Płacheta wiedział najlepiej.

Zacznijmy jednak od ubiegłego sezonu. Śląsk Wrocław wtedy wygrał walkę o 21-letniego wówczas piłkarza, płacąc za niego 150 tysięcy euro. Już rok później klub zarobił na nim dwudziestokrotność tej kwoty. A sam koszt tej transakcji raczej nie powinien budzić zaskoczenia wśród osób, które uważnie śledziły poprzedni sezon ekstraklasy. Wrocławianie co prawda czasami rozgrywali mecze niezbyt przyjemne dla oka, jednak za przyjemność z oglądania dla widzów odpowiadał właśnie Przemysław Płacheta.

Jego ataki i wejścia z lewego skrzydła mogły się podobać. Szczególnie, że piłkarz nie był “jeźdźcem bez głowy”, jak to często bywa u naszych zawodników na lewej flance. 23-latek często mądrze rozgrywał piłkę. Oczywiście miał zrywy, które kończyły się stratami, ale zazwyczaj potrafił dostrzec kolegów znajdujących się na dobrej pozycji. Może pięć asyst to niedużo, ale byłoby ich na pewno więcej, gdyby Erik Exposito częściej wykorzystywał swoje szanse.

To właśnie Płacheta sprawiał, że Śląsk był jednym z kandydatów do gry w europejskich pucharach. A w tym sezonie po prostu widać, jak bardzo go brakuje. Teraz w drużynie z Wrocławia nie ma zawodnika, który byłby w stanie przeprowadzić wręcz z niczego szybką akcję, która mogłaby odmienić losy meczu. Może choćby z Bartłomiejem Pawłowskim, który latem trafił do zespołu, znalazłby dobry język na boisku? Gdybanie jest tutaj bez sensu, patrząc na to, że transfer Płachety był okazją sportową dla piłkarza i finansową dla klubu. Biorąc jednak pod uwagę obecną sytuację Śląska, widać że piłkarza takiego jak Płacheta po prostu w nim brakuje.

Transfer do Anglii

Gdy Przemysław Płacheta przenosił się do Norwich, niektórzy sceptycznie patrzyli na ten transfer. Sugerowali, że piłkarz może mieć problemy w zaistnieniu “w siłowej lidze, jaką jest Championship”. 23-latek początki w drużynie “Kanarków” miał jednak udane – już w drugim spotkaniu w drugiej lidze angielskiej zdobył bramkę, a potem wywalczył miejsce w pierwszym składzie i dołożył dwie asysty. Walka o miejsce na lewym skrzydle z Toddem Cantwellem czy – na drugiej stronie – z Emiliano Buendią to nie są bowiem łatwe zadania dla piłkarza, który do Anglii przenosi się bezpośrednio z ekstraklasy. Mimo to, wydawało się że świeżo upieczony reprezentant Polski trochę pogra w zespole Daniela Farke’a.

Nagle przestał grać

Od początku roku reprezentant Polski jednak prawie nie gra. Tylko dwa razy pojawił się w wyjściowym składzie. Początkowo często wchodził z ławki, ale w ostatnich dziesięciu spotkaniach na placu gry pojawił się tylko raz. W dodatku w doliczonym czasie meczu z ostatnim w lidze Wycombe. Początkowo trener tłumaczył rzadkie występy piłkarza zdjęciem z niego presji.

Są piłkarze, którzy czasami potrzebują, żeby nieco ich popchnąć. U Płachety jest odwrotnie, trzeba go trochę hamować. Odnieśliśmy wrażenie, że dobrze będzie zdjąć z niego meczową presję i zapewnić mu spokojniejszy tydzień. Dlatego nie był w kadrze na mecze ze Stoke i nie zagra także z Coventry. Uważam, że to ważne, żeby mógł trochę się uspokoić i by wszyscy nie myśleli, że już teraz musi zdobyć bramkę albo asystować. Jest piłkarzem, którego czasem trzeba chronić. Musieliśmy przenieść go z centrum uwagi, co w dłuższej perspektywie będzie dla niego dobre. Oczywiście wciąż jest ważną częścią naszych planów – przyznał wówczas Daniel Farke.

Od tamtych spotkań minął jednak ponad miesiąc, a Płacheta zagrał tylko raz i nie mógł wtedy w żaden sposób wpłynąć na losy spotkania. Patrząc jednak na komentarz trenera, na zgrupowanie reprezentacji Polski raczej nie przyjedzie piłkarz nieprzygotowany fizycznie. Jego rytm meczowy pozostaje jednak niewiadomą.

Zgrupowanie reprezentacji ważnym testem

Paulo Sousa pewnie będzie sprawdzał piłkarza na bokach pomocy albo na wahadłach, jeśli zastosuje nieco głębsze ustawienie. Przemysław Płacheta może grać także na pozycji środkowego pomocnika o ofensywnych inklinacjach, aczkolwiek portugalski selekcjoner raczej będzie stawiać na innych piłkarzy w środku. Możliwe, że tak naprawdę dopiero podczas tych meczów dowiemy się, w jakiej formie faktycznie jest piłkarz, którego ostatnio nie uświadczyliśmy w pojedynkach Championship.

Nie ma wątpliwości, że piłkarz jest talentem. Pytanie tylko, kiedy znów zacznie regularnie grać, bo widać że Daniel Farke nie boi się na niego postawić. Norwich w tej chwili jest zresztą na dobrej drodze do awansu do Championship – jest na fotelu lidera z przewagą ośmiu punktów nad drugim Watfordem i aż czternastu nad trzecim miejscem, czyli Swansea. Chyba że w tej chwili trener ma plan, żeby niebawem zarobić sporo na kimś z dwójki Cantwell-Buendia po awansie i wtedy dać szansę gotowemu Płachecie.

Czy najbardziej optymistyczny scenariusz w przypadku piłkarza się spełni? Na pewno należy tego mu życzyć z okazji 23. urodzin, które dzisiaj obchodzi. Może już podczas meczów kadry pokaże się z dobrej strony i udowodni, że jest w stanie znowu grać regularnie w Norwich? Na pewno byłby bowiem wzmocnieniem polskiej kadry na Euro, jeśli wszedłby w rytm meczowy.

Fot. Norwich City

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO