Oficjalnie: Warta Poznań walczy o grę w pucharach!

Warta Poznań przed sezonem przez niektórych ekspertów była skazywana na spadek. Tymczasem podopieczni Piotra Tworka ciągle zbierają punkty i w decydującym etapie sezonu mogą powalczyć o grę w pucharach. Dzięki spotkaniu z Jagiellonią, wygranym 2:0 zespół awansował na czwarte miejsce. Czy jest w stanie je utrzymać?

Dwa mecze z Jagiellonią obrazem rzeczywistości “Zielonych”

Można powiedzieć, że najlepszym obrazem Warty Poznań w tym sezonie są oba spotkania z Jagiellonią. W rundzie jesiennej “Zieloni” prowadzili 3:1 do przerwy, ale ostatecznie przegrali 3:4 po mobilizacji rywali w drugiej części spotkania. Dobrze grającym w pierwszej połowie Janowi Grzesikowi i Michałowi Jakóbowskiemu zabrakło wtedy trochę pary na drugą część. Z kolei obrona, która już wtedy cieszyła się opinią solidnej, popełniła błędy i zostawiła trochę miejsca rywalom.

W Białymstoku Warta dość pechowo straciła punkty, natomiast w Grodzisku zrobiła wszystko, żeby tym razem zakończyło się inaczej. W pierwszej części Jaga miała kilka możliwości do tego, by objąć prowadzenie, ale to Warciarze byli lepsi. Koniec końców, Makana Baku znalazł trochę miejsca na lewej stronie, wbiegł w pole karne, podał do znajdującego się na środku Łukasza Trałki. Piłkarz, któremu już niewiele brakuje do czterystu występów w ekstraklasie, otworzył wynik strzałem, z którym nie poradził sobie Pavels Steinbors.

Chociaż Jagiellonia, podobnie jak u siebie próbowała dobrze otworzyć drugą połowę, tym razem już nie byli w stanie dokonać podobnej sztuki. Rafał Grzyb zareagował w przerwie i dokonał zmian w ofensywie, ale tym razem to nie wystarczyło. Jaga zaczęła grać trochę bardziej agresywnie – nie tylko z przodu, ale także w środku pola. Białostoczanie nie potrafili jednak ani skutecznie atakować, ani nawet przeszkadzać. Słabość Jagi? Mimo że zespół grał anemicznie, końcowy wynik zależał bardziej od dobrej postawy ich rywali.I koniec końców, to Makana Baku w końcówce ustalił wynik na 2:0.

Warta postrachem ekstraklasowiczów

Dzięki triumfowi nad Jagiellonią, “Zieloni przesunęli się na czwarte miejsce w lidze. Zespół ma co prawda 39 punktów, czyli tyle, co Piast i Zagłębie, ale statystyki przemawiają na jej korzyść. Tym sposobem na trzy kolejki przed końcem sezonu Warta Poznań jest blisko europejskich pucharów, jak jeszcze nigdy w historii. Poznański klub swoje największe sukcesy świętował bowiem jeszcze wtedy, gdy międzynarodowe rozgrywki klubowe były raczej towarzyskie aniżeli formalne, organizowane przez UEFA.

Odejdźmy jednak o przeszłości, a spójrzmy na to, co jest tu i teraz. Jak ktoś wspomniał niedawno, Warta gra po prostu tak, jak wielu rywali polskich klubów w pucharach, uważanych za niekoniecznie lepszych piłkarsko, ale bardzo niewygodnych. W sumie kilka schematów się tutaj powtarza. Niepozorny bramkarz, który nie notuje spektakularnych interwencji, ale jest bardzo solidny. Doświadczony środek pola złożony z doświadczonych ligowców. Skrzydłowy grający swego czasu w kraju silnym piłkarsko, często z afrykańskimi korzeniami, który potrafi wypracować sobie miejsce na wolnym polu, w dodatku szybki i dobrze spisujący się w kontrataku. Wreszcie solidny środek obrony, który potrafi wyprowadzić piłkę i zagrozić rywalom przy rzutach rożnych. Może w tym tkwi sekret, że wyjazdy do Grodziska stały się dla polskich klubów czymś podobnym do wyjazdów do Tyraspolu, Astany, Trenczyna i innych miast, z których zespoły eliminowały naszych pucharowiczów?

Piłkarze Warty nie boją się remisować do przerwy. Jedna skuteczna akcja jest dla nich ważniejsza niż dwadzieścia strzałów, które nic nie wnoszą. Minimalizm? Tylko dla osób, które śledzą tylko statystyki meczowe. Z perspektywy widza, Warciarze wykonują kawał pracy na własnej połowie. Można odnieść wrażenie, że dla zespołu Piotra Tworka najważniejsze jest zachowanie pomiędzy własnym polem karnym a linią środkową boiska. W ten sposób “Zieloni” radzą sobie zarówno z rywalami grającymi z kontrataku, jak i zespołami, którzy spokojnie przemieszczają się środkiem pola.

Warta w pucharach? A dlaczego nie.

Na trzy kolejki przed końcem Warta Poznań znajduje się na czwartym miejscu. Chociaż jeszcze niedawno niektórzy spodziewali się, że “Zieloni” się spalą, oni spisują się z meczu na mecz jeszcze lepiej. Oczywiście ogromna w tym zasługa trenera Piotra Tworka, o którego konsekwencji w prowadzeniu zespołu można pisać prace naukowe na tysiące stron, analizując jego pracę od początku ubiegłego sezonu.

Trzy ostatnie mecze rozgrywek nie będą dla Warciarzy najłatwiejsze. Zespół najpierw zagra w Szczecinie z Pogonią, potem zmierzy się w Grodzisku ze Śląskiem, a na koniec czeka ją wyjazd do Krakowa, na spotkanie z Cracovią. Chociaż puchary są dla Warty odległą perspektywą, drużyna powoli może zacząć o nich myśleć. Skoro w tym sezonie pokazali, że są w stanie zrobić wiele, może w kolejnym postarają się o więcej. Z jednej strony gra w pucharach byłaby dla zespołu potężnym wyzwaniem. Ale z drugiej strony, czy nie był nim wcześniej sam awans do ekstraklasy?

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO