Walka o czwórkę nabiera tempa. Kto zagra w pucharach?

Ligowy sezon powoli dobiega końca. Na dwie kolejki do zakończenia sezonu wciąż jednak nie wszystko jest rozstrzygnięte. Możliwe, że do ostatniej kolejki będziemy świadkami walki o czwarte miejsce, gwarantujące udział w Lidze Konferencji. Kto ma największe szanse na grę w Europie spośród pięciu zespołów, które wciąż mają na to szansę?

4. Piast Gliwice (42 pkt)

W tej chwili spośród pięciu pretendentów w wyścigu o grę w pucharach na pole position znajdują się podopieczni Waldemara Fornalika. Prawdę mówiąc, gdyby nie katastrofalny początek sezonu, gliwiczanie mogliby bić się o wyższe lokaty. Spójrzmy na samą tabelę od rozpoczęcia rundy wiosennej. W niej Piast zajmuje drugie miejsce – wyprzedza go jedynie Legia Warszawa, która już zapewniła sobie mistrzostwo Polski.

Źródło: Transfermarkt

Głównym argumentem drużyny w walce o europejskie puchary jest oczywiście Jakub Świerczok. Pozostałe kluby walczące o czwarte miejsce obecnie mogą pomarzyć o tak skutecznym napastniku. Nie tylko dlatego, że były piłkarz Łudogorca Razgrad jest drugim najlepszym strzelcem w lidze, z 14 golami na koncie. Również z tego powodu, że jest zawodnikiem dość mobilnym i potrafi nie tylko kończyć akcje, ale także je zaczynać oraz brać na siebie odpowiedzialność w grze z przodu. Takimi postaciami nie są ani Flavio Paixao, ani Erik Exposito, ani Mateusz Kuzimski – już większy potencjał w takiej roli widać w Karolu Podlińskim z Zagłębia.

Sprowadzanie pozycji Piasta do samego Świerczoka to jednak duże uproszczenie. Ważne znaczenie w grze gliwiczan ma także postawa Frantiska Placha w bramce, który rozgrywa naprawdę udaną rundę. Z kolei obrona oparta na Jakubie Czerwińskim dobrze wygląda na polskim podwórku, ale na Europę może już nie wystarczyć.

Terminarz: 10.05: Raków na wyjeździe, 16.05: Wisła Kraków u siebie

5. Lechia Gdańsk (41 pkt)

Podopieczni Piotra Stokowca w tym sezonie mieli kilka lepszych i gorszych momentów. Spójrzmy choćby na to, co działo się na początku roku. Po dwóch meczach bez zwycięstwa i słabszej grze wydawało się, że posada trenera może być zagrożona. Potem przyszła jednak seria zwycięstw i ewentualne zmiany okazały się niepotrzebne. Przez pewien czas Lechiści byli nawet na czwartej lokacie, ale ostatnio spadli na piątą.

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że najpewniejszym punktem zespołu gdańszczan jest Dusan Kuciak. Golkiper Lechii ma jak na razie największą liczbę interwencji w tym sezonie. Oczywiście, Słowak jest w ligowej czołówce bramkarzy, ale zdarzają mu się spotkania, w których brakuje mu pewności. Nieprzypadkowo Lechiści mają więcej straconych goli niż 12. Cracovia.

Nieco niedoceniany w Lechii jest za to środek pola, a Jarosław Kubicki i Jan Biegański na wiosnę zanotowali kilka dobrych występów, szczególnie na początku rundy. Poza tym w zespole jest kilku piłkarzy, którzy mogą błysnąć, ale niekoniecznie mają wpływ na wyniki – należą do nich Kenny Saief i Conrado.

Plusem Lechistów jest na pewno terminarz – zmierzą się bowiem z rywalami, którzy już nie grają o nic – Cracovią i Jagiellonią. Nie jest jednak wykluczone, że piłkarze obu zespołów postarają się o to, żeby pokazać się z jak najlepszej strony.

Terminarz: 8.05: Cracovia u siebie, 16.05: Jagiellonia na wyjeździe

6. Zagłębie Lubin (40 pkt)

“Miedziowi” w tym sezonie mają prawdziwą huśtawkę nastrojów. Za każdym razem, gdy wydawało się, że lubinianie mogą zaatakować wyższe miejsca, przydarzały im się słabsze mecze. Z tego powodu co jakiś czas pojawiały się plotki na temat przyszłości Martina Seveli w klubie. I w zasadzie wciąż nie ustają – ostatnio mówiło się o tym, że klub będzie rozważać zatrudnienie Marcina Brosza, który choćby w Górniku umiejętnie wprowadzał do składu młodych zawodników.

To jednak nie czas na dywagacje o przyszłości trenera. Spójrzmy na skład, który jak na realia ekstraklasy wydaje się silny. Filip Starzyński, Dominik Hładun czy Patryk Szysz to osoby, które byłyby w stanie dobrze pokazać się w pucharach w razie ewentualnego awansu. W rundzie jesiennej zespół miał problemy w ataku, natomiast na wiosnę gorzej wyglądała linia obrony – szczególnie duet Simić-Crnomarković. Poza tym w nie najlepszej formie od pewnego czasu jest Dejan Drazić.

“Miedziowych” w ostatnich kolejkach czekają niełatwe zadania. Najpierw zmierzą się z walczącą o drugie miejsce Pogonią, a następnie czeka ich wyjazd do Płocka. Chociaż “Nafciarze” nie walczą już o nic, w ostatniej kolejce będą chcieli udowodnić, że wcale nie jest tak źle – tym bardziej, że ostatnio z Lechią również walczyli do końca, choć tamta walka zakończyła się klęską.

Terminarz: 7.05: Pogoń u siebie, 16.05: Wisła Płock na wyjeździe

7. Warta Poznań (40 pkt)

“Zieloni” po poprzedniej kolejce nawet znaleźli się na czwartym miejscu. Awans beniaminka do europejskich pucharów to na pewno byłaby piękna historia. Z drugiej strony, zespół z dość wąską kadrą mógłby w przyszłym sezonie mieć problemy w związku z grą na kilku frontach. Nie jest też tajemnicą, że Warta jest w lidze na dole pod względami finansowymi. Z jednej strony klub mógłby zarobić na grze w Europie, ale z drugiej puchary mogłyby się wiązać też z dużymi wydatkami.

Trener Piotr Tworek na razie dość asekuracyjnie podchodzi do tematu europejskich pucharów i nie ma się tutaj co dziwić. “Zieloni” dopiero co awansowali do ekstraklasy i raczej udział w Lidze Konferencji nie był ich celem. Poza tym przyszły sezon może się okazać trudniejszy. Może Warta pójdzie śladami Rakowa, ale nie ma co do tego stuprocentowej pewności. Drugi sezon będzie trudniejszy, a Warciarze chcą być na niego gotowi i gra w Europie może im w tym trochę przeszkodzić.

Ostatnie mecze dla Warty nie będą łatwe – grają w Grodzisku Wielkopolskim z również walczącym o puchary Śląskiem. Także wyjazd do Krakowa niekoniecznie może się okazać dla podopiecznych Piotra Tworka łatwym wyzwaniem. Jeśli jednak Warciarze zajmą nawet ósme miejsce w lidze na koniec sezonu, będzie to sukcesem.

Terminarz: 9.05: Śląsk u siebie, 16.05: Cracovia na wyjeździe

8. Śląsk Wrocław (39 pkt)

Ostatnim z zespołów, które wciąż mają szanse na grę w europejskich pucharach jest Śląsk. Pod wodzą Jacka Magiery WKS spisuje się nieco lepiej niż wcześniej, ale widać, że na kilku pozycjach wymaga wzmocnień. Oczywiście, gra wrocławian częściej cieszy oko, ale spójrzmy na wyniki. Po zmianie trenera Śląsk przegrał tylko raz, ale dwa minimalne zwycięstwa z zespołami zmagającymi się z problemami to nie jest najlepsza recenzja.

Jacek Magiera jeszcze potrzebuje czasu na to, żeby móc wpłynąć na budowanie zespołu. Wywindowanie przeciętnie się spisującego w tym sezonie Śląska na wyższe lokaty jest bardzo trudnym zadaniem. Jeśli ten zespół miałby awansować wyżej, mógłby się o to postarać już w meczach z Lechią czy Górnikiem. Teraz wrocławianie mają już niewielkie szanse na puchary. Tym bardziej, że mecze z Wartą na wyjeździe oraz walczącą o utrzymanie Stalą nie będą dla zespołu łatwe.

Terminarz: 9.05: Warta na wyjeździe, 16.05: Stal u siebie

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO