Robert Podoliński: Oczekuję bardzo ostrych wymogów licencyjnych

Sezon PKO Ekstraklasy już za nami. Z jakimi wyzwaniami po zdobyciu mistrzostwa musi się zmierzyć Czesław Michniewicz? Kto najbardziej pozytywnie zaskoczył, a kto najbardziej rozczarował? Co jest obecnie głównym problemem polskiego futbolu? Czy powołania Paulo Sousy z ekstraklasy są zasłużone? O tym w rozmowie z cyklu “Czas na Ekstraklasę” z trenerem oraz komentatorem i ekspertem TVP Sport, Robertem Podolińskim.

***

Mówi się powszechnie, że mistrzów się nie sądzi. Z drugiej strony, Legia w ostatnich latach nie nie notowała udanych występów w europejskich pucharach. Na wierzch wychodziły mankamenty, które na tle zespołów ekstraklasy nie były widoczne. Chciałbym pana tutaj zapytać – jako eksperta, ale też jako trenera – co może powodować ból głowy trener Michniewicz w letniej przerwie?

Bardzo mnie ciekawi najbliższe okno transferowe w wykonaniu Legii. Myślę, że trener Michniewicz w każdej formacji chciałby mieć zawodników lepszych niż obecnie posiada. Czy Legii uda się jednak pozyskać piłkarzy, którzy będą na tyle poważnymi wzmocnieniami? Zobaczymy. Patrząc na zespoły, z którymi Legia może zmierzyć się w kolejnych fazach eliminacji Ligi Mistrzów, na przykład na Rangersów, drużyna jeszcze nie jest jeszcze gotowa i nie trzeba tutaj wyważać otwartych drzwi.

A jak pan widzi szanse Rakowa i Pogoni w Lidze Konferencji – możemy liczyć na dobre wyniki czy znowu potem powiemy, że zespoły skradły nasze serca, ale znowu nie wyjdzie?

Na razie mało wiemy o Lidze Konferencji, poza zespołami, które mogą do niej trafić. W tej chwili jest to liga-zagadka. Rok temu Lech Poznań się przekonał, że Liga Europy nie jest wcale taka łatwa, trochę mu brakowało do rywali w fazie grupowej. A jak będzie teraz z występami naszych drużyn? Raków to zespół, który ciągle się rozwija i wydaje się, że w przyszłym sezonie może powalczyć z Legią o mistrzostwo. Może Lechowi – zobaczymy jak będzie się spisywać pod wodzą trenera Skorży. Na pewno Raków wprowadził coś nowego do polskiej piłki i podoba mi się, że trener Papszun wprowadził do tego klubu swoją filozofię i ideę.

Co do Pogoni – to zespół, który ugruntował swoją pozycję w czołówce. Wcześniej takimi zespołami były Jagiellonia i Cracovia, ale odnoszę wrażenie, że Pogoń nie będzie tylko dwu-trzyletnim zjawiskiem w polskiej lidze. Coraz lepsza akademia, bardzo stabilny zespół, ciekawy trener. Do drużyny trafiają też Polacy z zagranicznym doświadczeniem, którzy wnoszą trochę jakości – najpierw Michał Kucharczyk, potem Rafał Kurzawa. Do tego zdolna młodzież, patrząc choćby na Kacpra Kozłowskiego.

Ta trójka może być ciekawym zestawem na europejskie puchary. Nie wiem, czy te zespoły na pewno skradną nasze serca, ale mam nadzieję, że skradną paręset tysięcy euro z europejskiego sejfu, które pomogą polskiej piłce się rozwijać.

Czwarte miejsce ostatecznie rzutem na taśmę zajął Śląsk Wrocław. Zgodzi się pan ze stwierdzeniem, że to “pucharowicz z przypadku” i miał po prostu fuksa?

Jeżeli Śląsk ma fuksa, to co mogą powiedzieć zespoły, które zajęły kolejne miejsca? Tak mocno na pewno nie skomentowałbym wyniku tego zespołu na koniec sezonu. Wyniki Śląska pod wodzą Jacka Magiery to trzy zwycięstwa, cztery remisy i tylko jedna porażka. Jak widać, ten dorobek w ostatnich ośmiu kolejkach wystarczył do zajęcia czwartego miejsca. Można brać tę pozycję w kategorii “fuksa”, ale na szczęście też trzeba być przygotowanym.

Trener Magiera od razu zmienił ustawienie, wprowadził hierarchię w swoim zespole i mi się to podoba. Mam nadzieję, że ten zespół będzie w stanie dobić do Pogoni i Rakowa. Klub ma dość solidny budżet, piękny stadion, akademia robiąca postępy. Poza tym inteligentny i świadomie prowadzący politykę transferową dyrektor sportowy. Plus trener, który chce budować zespół z określoną filozofią, w oparciu o młodych Polaków.

Ci, którzy mówili, że w Polsce nie da się grać trzema obrońcami, muszą posypać głowy popiołem. Legia, Raków i Śląsk poszły odważnie i udowodnili, że można.

Powiedział pan wcześniej o Lechu Poznań, który na stulecie na pewno będzie chciał powalczyć o najwyższe cele. Zespół w minionym sezonie rozczarował – zajął dopiero 11. miejsce. W czym teraz można się dopatrywać nadziei na to, by Lech udowodnił, że jest w stanie być wśród najlepszych?

Nadzieję jest to, że w tym zespole gra sporo bardzo dobrych piłkarzy. Nie możemy zapominać, że trener Żuraw odważnie wprowadził do składu kilku młodych zawodników, zarobił dużo pieniędzy. Niedawno przyszedł Maciej Skorża i dostał pełnię władzy – teraz wszystko ma przebiegać zdyscyplinowanie. Czy to metoda, której wkrótce przyklaśniemy? Niedługo się o tym przekonamy, bo czasami taka sytuacja może oznaczać bezsilność.

Tak niska pozycja Lecha to dla mnie największe rozczarowanie w tym sezonie. Indywidualnie jesteśmy w stanie dostrzec tych zawodników jednak w każdym z topowych zespołów w Polsce i mówię to bez obawy. Lech ma dobrych młodych skrzydłowych, dwóch solidnych napastników, co w naszej lidze nie jest oczywiste. Jesper Karlstrom też jest piłkarzem, który od razu mi się spodobał, gdyż to zawodnik bardzo niekonwencjonalny.

Problemy w defensywie wiązały się z tym, co Lech proponował w grze ofensywnej. Zespół długo budował akcje, stawiał na atak pozycyjny, także przeciwko wysokiej obronie. Kilka spotkań w tym sezonie Lech jednak przegrał na własne życzenie, mając wszystko w swoich rękach. Nie wiem, czy wynikało to z braku koncentracji, może Liga Europy odbiła się za bardzo na poznańskiej szatni. Nie spodziewałem się jednak, że aż tak dużym osłabieniem okaże się odejście Kuby Modera. Jak się okazało, miało tak bardzo duży wpływ na postawę i stabilizację zespołu.

Powiedział pan, że Lech był w tym sezonie rozczarowaniem, jeśli chodzi o zespoły. A który piłkarz według pana najbardziej zawiódł?

Myślę, że Dani Ramirez mógł zrobić o wiele więcej. W meczach, gdy ważyło się, czy Lech dobije do czołówki, był po prostu piłkarzem przezroczystym. Końcówkę miał już nieco lepszą, ale po takim zawodniku należałoby oczekiwać więcej. Uważam, że ten sezon jak na jego możliwości, był bardzo skromny.

Przejdźmy do nieco bardziej przyjemnego tematu – kto w takim razie najbardziej pana zaskoczył, ale w pozytywnym sensie?

Krótko mówiąc, cały Raków. Trener Marek Papszun, cała konstrukcja klubu, zarządzanie nim. Myślę, że wszystkie te aspekty sprawiają, że w Rakowie powstało coś wyjątkowego. Poza tym Warta Poznań Piotra Tworka, czyli zespół, który wielu uważało za głównego kandydata do spadku, pokazał że ekstraklasy można nauczyć się szybko. Z kolei z ligą pożegnało się Podbeskidzie, któremu bardzo kibicowałem i nie chciałem, żeby historia się powtórzyła. Szkoda, że zakończyli ten sezon spadkiem. Życzę im jednak, by szybko wrócili, bo wiem, że są w stanie wiele dać polskiej lidze.

W przyszłym sezonie ekstraklasę czeka kolejna rewolucja – powiększenie liczby zespołów do osiemnastu. Jakie jest pana zdanie na temat tej decyzji?

Wie pan co, tyle było tych zmian – czy one podniosły poziom ekstraklasy? Twierdzę, że nie. Oczekuję odważniejszych kroków – bardzo ostrych wymogów licencyjnych. A także przesunięcia środków finansowych, które trafiają z praw telewizyjnych na funkcjonowanie klubów, na tworzenie infrastruktury, szkolenie młodzieży, ale też szkolenie trenerów.

Poza tym nie wydaje mi się, że w polskiej ekstraklasie, kluby stać na płacenie tak ogromnych kwot piłkarzom i ich agentom. Podano kwotę, którą kluby wypłaciły agentom, ale nikt nie wspomniał o ważnej rzeczy – chciałbym zobaczyć zestawienie, ile agenci zarobili dla klubów. Jestem przekonany, że w wielu klubach pojawiły się konkretne nazwiska, poszły na to prowizje, a potem pieniądze ze sprzedaży do klubów nie wpływały.

Chciałbym, żeby ktoś w końcu uderzył pięścią w stół i powiedział, żeby te ogromne kwoty wydać na akademie. Mamy piękne stadiony, a zatrudniamy Bóg wie kogo. Ciągle kopiemy się z koniem i nie jesteśmy w stanie nigdzie awansować, nie rozwijamy polskich piłkarzy. Ostatnio komentowałem finał Pucharu Rosji, gdzie Lokomotiv z Grześkiem Krychowiakiem i Maciejem Rybusem w składzie grał z Krylią Sowietow Samara, w której – choć gra na drugim poziomie rozgrywkowym – wyszli składem składającym się głównie z 19-, 20-, 22-letnich Rosjan, których bardzo przyjemnie się oglądało.

Tak jak powiedziałem, jeśli przesuniemy pieniądze na infrastrukturę, szkolenie młodzieży i trenerów, może za pięć lat doczekamy się wysypu młodych zdolnych piłkarzy. Bo teraz tak naprawdę dalej łowimy, ale chociaż te sieci są coraz bardziej gęste, system polskiego futbolu wciąż się nie zmienia.

W niektórych klubach pojawiają się zalążki takiego podejścia.

Same kluby jednak tego nie zmienią. W Polsce jest grupa osób, która faktycznie zna się na futbolu, czego im odebrać nie można. Chciałbym jednak, żeby zmiany były ogólne. Nie wydaje mi się, żeby nasza liga miała jeszcze bardziej spaść, bo w europejskim rankingu jesteśmy już bardzo nisko. Dlatego nic nie zaryzykujemy, jeśli przesuniemy pieniądze i zamiast wydawać na pozyskiwanie piłkarzy, wydajmy je na szkolenie młodzieży i trenerów, co wymaga poprawy oraz na infrastrukturę.

Mówi się o promowaniu piłkarzy, ale my musimy ich produkować, a nie promować. Jeśli ktoś będzie wypromowany, to będzie to taki sam produkt jak wcześniej, tylko lepiej opakowany. Jeśli nie wypełnimy tego produktu treścią, dalej będzie tak, że ktokolwiek do nas nie przyjedzie, będzie uchodził za zbawcę polskiej piłki. Twierdzę też, że zdecydowanie więcej wybaczamy obcokrajowcom niż młodym Polakom popełniającym błędy.

Od razu na myśl przyszła mi Cracovia, gdzie obcokrajowcy mimo przeciętnych występów, regularnie dostawali szanse, a młodzi Polacy, jak choćby Lusiusz, po jednym słabszym meczu wypadali ze składu.

Myślę, że w Cracovii to może się niedługo zmienić. Klub podjął poważne kroki, zainwestował w akademię. Wierzę w to, że w ciągu kilku lat więcej młodych piłkarzy otrzyma szansę i doczekamy się spośród nich reprezentantów.

Jak już jesteśmy przy temacie reprezentacji – kogo chciałby pan zobaczyć w barwach narodowych podczas Euro spośród piłkarzy ekstraklasy, poza powołaną czwórką?

Uważam, że Bartek Slisz to piłkarz, który ostatnio bardzo dynamicznie się rozwija. Z kolei Bartek Kapustka to jeden z nielicznych zawodników ekstraklasy, który od razu byłby gotowy na występ na Euro. Zanim trafił do mistrza Anglii, gdzie miał różne perypetie, wystąpił na Euro 2016. Myślę, że nie warto rezygnować z takiego piłkarza.

Już na koniec – zaskoczyła pana lista powołań?

Trener Sousa ma swój pomysł i szkic taktyczny na zespół i powołania absolutnie mnie nie zaskoczyły.

ROZMAWIAŁ: PRZEMYSŁAW CHLEBICKI

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO