Czas na ekstraklasę: Podolski, występy pucharowiczów, rozstania i powroty

PKO Ekstraklasa rusza już za dwa tygodnie. Choć niektóre kluby są już przygotowane do rozgrywek (a przynajmniej sprawiają takie wrażenie), są drużyny, które obecnie mają większe problemy niż zaraz po zakończeniu sezonu. Jak wygląda krajobraz przed startem naszej ukochanej ligi?

Wydarzenie roku?

Bezapelacyjnie najgłośniejszym ruchem w letnim oknie transferowym w PKO Ekstraklasie były przenosiny Lukasa Podolskiego do Górnika Zabrze. Można więc powiedzieć, że czas memów i żartów na ten temat dobiegł końca, a mistrz świata z 2014 roku spełnił obietnicę. Z marketingowego punktu widzenia, jest to chyba największe wydarzenie w polskiej piłce od lat. Jak będzie pod względem sportowym? Oczywiście niektórzy chcieliby, żeby Podolski przyniósł Górnikowi trofea (także europejskie!). I tutaj trzeba część kibiców sprowadzić na ziemię…

Owszem, Lukas Podolski może okazać się faktycznym wzmocnieniem ataku Górnika, ale czy powinniśmy się spodziewać po nim wielkich liczb? Patrząc na statystyki z ostatnich sezonów, absolutnie nie. Zarówno w japońskim Vissel Kobe, jak i tureckim Antalyasporze “Poldi” nie przekroczył bowiem granicy dziesięciu bramek w sezonie. Oczywiście – umówmy się, poziom ekstraklasy nie jest wysoki. Ale nie spodziewajmy się od razu kosmicznych liczb po 36-latku. Z drugiej strony wiemy, że były reprezentant Niemiec w przeszłości nie tylko strzelał, ale także kreował sytuacje, więc w tym sezonie można także spodziewać się z jego strony kilku asyst.

Inną sprawą jest jednak dzielenie występów w Górniku Zabrze z niemieckim “Mam Talent”. Jedne i drugie obowiązki mogą ze sobą kolidować głównie na etapie występów na żywo w talent-show. Loty będą niekomfortową sytuacją dla wszystkich stron, aczkolwiek piłkarz i klub na nie przystali. Pytanie tylko, jak to wyjdzie w praktyce, bo na razie obie strony raczej nie pokazują, że są gotowe na tę sytuację.

Pierwsze pucharowe występy za nami

W cieniu transferu Podolskiego i Euro 2020, swoją przygodę z pucharami rozpoczęły Legia i Śląsk. Podopieczni Czesława Michniewicza pozostawili po sobie dobre wrażenie w pierwszym meczu z norweskim Bodø/Glimt. Można jednak stwierdzić, że zespół nie do końca wykorzystał swoją przewagę – w pojedynku wygranym 3:2 mogli po prostu stracić mniej goli. Błędy w obronie jednak się zemściły podczas tak naprawdę nagłych sytuacji. Dlatego chociaż gra Legionistów przed rewanżem wygląda obiecująco, zespół ma problemy z koncentracją. Ale może to dlatego, że był to pierwszy oficjalny mecz po przerwie. A przynajmniej, jako polscy kibice, powinniśmy wierzyć, że tak to wygląda.

Również Śląsk Wrocław wygrał, pokonując 2:1 estońskie Paide. Ale wrocławski zespół na wiele pochwał nie zasługuje. Chociaż drużyna miała optyczną przewagę w pierwszej połowie, oddała tylko jeden celny strzał. Za to w drugiej WKS męczył się strasznie, a przez pewien czas wszystko wskazywało na remis 1:1 na koniec. Bramka Marka Tamasa okazała się jednak szczęśliwa, dzięki czemu ekipa z Dolnego Śląska jest na plusie przed drugim meczem. Ale powiedzmy sobie szczerze – z lepszym rywalem nie można grać w taki sposób. A wiemy, że Śląsk nie odpuścił sobie tego meczu, bo w poprzednim sezonie prezentował się na boisku dość podobnie…

Pierwsze zmiany trenerów

Chociaż rozgrywki jeszcze nie ruszyły, zdążyło u nas już dojść do dwóch zmian trenerów. Jako pierwszy z PKO Ekstraklasą pożegnał się Martin Sevela. Trener Zagłębia Lubin przyjął propozycję z saudyjskiego Abha Club, a klub za te przenosiny ma otrzymać ekwiwalent. Tylko pieniądze to jedno, a problemy zespołu na boisku to drugie. “Miedziowi” w sparingach spisywali się co najwyżej przeciętnie i widać, że drużyna potrzebuje wzmocnień. Na razie do drużyny dołączyli Koki Hinokio i Ian Soler, ale oni dodadzą jakości drużynie. Kibice Zagłębia mogą mieć nadzieję, aczkolwiek na razie trudno powiedzieć, czy w meczach ligowych ta dwójka sprosta oczekiwaniom. O ile takie są wobec nich już w tym momencie.

Z kolei ze Stalą Mielec pożegnał się bohater klubu z ubiegłego sezonu, Włodzimierz Gąsior, podejmując decyzję o odejściu ze względu na problemy osobiste. Jego miejsce zajął natychmiast były trener Stomilu, Adam Majewski, który na razie jeszcze nie ma doświadczenia w pracy z ekstraklasowym zespołem jako główny szkoleniowiec. Pod jego wodzą drużyna już rozegrała sparing ze Stalą Rzeszów, wygrany przez mielczan aż 5:1. Wysokie zwycięstwo z drugoligowcem nie jest jednak żadną wykładnią. Prawdopodobnie realny stan drużyny poznamy dopiero ze startem ligowych rozgrywek.

Czas powrotów

Trzeba odnotować także, że latem do PKO Ekstraklasy wróciło kilku zawodników. Jagiellonia zakontraktowała Michała Pazdana i Daniego Quintanę, do Lecha Poznań powrócił Barry Douglas, a także Joao Amaral, który po wypożyczeniu w poprzednim sezonie, teraz może odegrać ważną rolę w drużynie. Za to w Wiśle Płock ponownie zagra Dominik Furman, który rok temu pożegnał się z klubem, decydując się na przenosiny do Turcji.

To jednak nie wszystko. Część piłkarzy wraca bowiem do ekstraklasy, ale nie do klubów, w których występowali wcześniej. Przykładami są Artur Sobiech, Radosław Murawski, Marko Kolar, Adam Hlousek i Janusz Gol. Wydaje się, że każdy z tych zawodników może coś dać w przyszłym sezonie swojej drużynie, więc czekamy na ich występy z niecierpliwością! Może za sprawą ich powrotów, powrót ekstraklasy przyniesie nam dużo pozytywnych emocji? Na to liczymy.

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO