Ostrzeżenie dla Flamengo. Jaki naprawdę jest Paulo Sousa?
29.12.2021

Wydaje się, że współpraca Paulo Sousy z Polskim Związkiem Piłki Nożnej powoli dobiega końca. PZPN miał zgodzić się na rozwiązanie umowy z selekcjonerem, a sam Portugalczyk zobowiązany jest do zapłaty odszkodowania na rzecz związku. Czy tę katastrofę dało się przewidzieć? Okazuje się, że to nie pierwszy raz, gdy Paulo Sousa rozstaje się ze swoim pracodawcą w wątpliwych okolicznościach. 

Kibice reprezentacji Polski przekonali się właśnie na własnej skórze, że Paulo Sousa nie należy do najbardziej lojalnych trenerów w historii futbolu. Już po fakcie okazało się, że sygnałów, które mogłyby na to wskazywać było, jeszcze przed zatrudnieniem Portugalczyka w PZPN, co nie miara. Szczególnie kontrowersyjne są kulisy pożegnania Paulo Sousy z FC Basel, Maccabi, Videotonem i Bordeaux. Czy na tej liście wkrótce może znaleźć się Flamengo?

Niesłowny

Paulo Sousa zasiadał na ławce trenerskiej reprezentacji Polski przez niemal rok. Patrząc na CV Portugalczyka – wcale nie jest to wynik, który specjalnie się wyróżnia. Poza dwoma drobnymi wyjątkami średnia długość pracy Paulo Sousy w każdym z prowadzonych przez niego klubów to około jeden rok. Do wyjątków należą Fiorentina i Videoton, gdzie zagrzał miejsce przez kolejno dwa lata i półtora roku.

Trudno jednak powiedzieć, czy kibice Videotonu wspominają go szczególnie dobrze, gdyż jego odejście z węgierskiego klubu również nie obyło się bez kontrowersji. Paulo Sousa miał skontaktować się z włodarzami klubu i poinformować, że chciałby rozwiązać kontrakt z powodów rodzinnych. Później okazało się, że Portugalczyk negocjował w tamtym czasie umowę z New York Red Bulls. Nie udało się jednak dojść do porozumienia i Sousa przez kilka miesięcy pozostawał bez klubu.

Po przygodzie na Węgrzech, selekcjoner reprezentacji Polski objął izraelskie Maccabi Tel Aviv. Spędził tam jeden sezon, po którym udzielił wywiadu, na łamach którego zapewniał, że jego relacje z piłkarzami są dobre i on sam po krótkim urlopie na pewno wróci do klubu. 10 dni później Sousy już w Maccabi nie było. Pojawiła się bowiem oferta z FC Basel.

Skoro Portugalczyk porzucił pracę w Izraelu na rzecz posady w Szwajcarii, to mogłoby się wydawać, że zrobi wszystko, by w Basel pozostać jak najdłużej. Otóż nie tym razem. Sousa sięgnął z nową drużyną po mistrzostwo, zapowiedział dalsze sukcesy, po czym… ulotnił się do Fiorentiny.

Francuska przygoda

W tym miejscu niespodzianka. W Fiorentinie obyło się bez większych kontrowersji, a Paulo Sousa zabawił tam aż przez dwa sezony. Do dziś wydaje się, że był to jeden z najlepszych momentów w jego trenerskiej karierze. W międzyczasie selekcjoner reprezentacji Polski zaliczył jeszcze roczną przygodę w Chinach, po czym trafił do Bordeaux.

Półtora roku, które spędził we Francji powinno być wystarczającym sygnałem ostrzegawczym dla przyszłych pracodawców. W kontrakcie Paulo Sousy widniał dość nietypowy zapis. Otóż Portugalczyk pobierał procent od każdego transferu z klubu, ale to nie wszystko. Do dziś nie do końca jasne pozostają kulisy transferu Remiego Oudina do Bordeaux. Klub zapłacił za piłkarza aż 10 milionów euro, a w całej transakcji pośredniczył menadżer Paulo Sousy, zgarniając przy tym spory procent.

Jak skończyła się przygoda Portugalczyka we Francji? Tak jak zwykle. Sousa pożegnał się z zawodnikami 2 lipca 2020 roku, ale z klubu odszedł ponad miesiąc później, bowiem przez ten czas walczył z Bordeaux o wypłatę odszkodowania. W tym miejscu należałoby postawić pytanie, jak ktoś z karierą bogatą w tego typu historię mógł znaleźć zatrudnienie w reprezentacji Polski? Czy w PZPN nikt Sousy nie prześwietlił? Czy może po cichu liczono, że Portugalczyk się zmienił i nie zostawi naszej kadry w potrzebie.