Michał Karbownik na zakręcie. Co dalej z wychowankiem Legii?
02.01.2022

Gdy Brighton płaciło za Michała Karbownika 5,5 mln euro wielu wyrażało obawy co do tego czy Anglia to na pewno dobry kierunek dla młodego obrońcy Legii. Fakt, że do angielskiej drużyny trafił również Jakub Moder miał ułatwić Karbownikowi start w nowym zespole. Od definitywnego transferu do Brighton minął jednak rok, a 20-latek nadal nie ma na koncie ani minuty w Premier League. 

Bardzo szybko okazało się, że najwyższa angielska klasa rozgrywkowa to wciąż odrobinę za wysokie progi dla Michała Karbownika. Pomimo że kariera wychowanka Legii rozwijała się w błyskawicznym tempie, to obecnie stanęła w miejscu. Latem Karbownik został wypożyczony do Olympiakosu. Wielu uważało, że liga grecka może być dobrym kierunkiem o miejscem gdzie polski obrońca będzie mógł liczyć na regularną grę. Stało się jednak inaczej.

Po przenosinach do Grecji Karbownik rzeczywiście został obdarzony zaufaniem i dostał sporo minut. Udało mu się nawet zaliczyć jedną asystę. Później wszystko się posypało i 20-latek najpierw wypadł ze składu Olympiakosu, a następnie nabawił się kontuzji kostki, która wyłączyła go z gry na ponad miesiąc. Karbownik wyleczył uraz na początku grudnia, ale do tej pory nie udało mu się wrócić do łask Pedro Martinsa.

Powrót do Anglii wchodzi w grę?

Powiedzmy sobie szczerze. Jeśli Michałowi Karbownikowi do końca sezonu nie uda się wywalczyć miejsca w podstawowej jedenastce Olympiakosu, to 20-latek i jego menadżer będą musieli się poważnie zastanowić jak dalej pokierować karierą młodego piłkarza. Póki co szanse na grę w greckiej ekstraklasie są raczej niewielkie, ale na wiosnę Olympiakos czekają także batalie w Pucharze Grecji oraz Lidze Europy. To tutaj obóz Karbownika musi upatrywać szansy na częstsze występy.

Przypomnijmy, że wypożyczenie Michała Karbownika kończy się wraz z ostatnim spotkaniem obecnego sezonu. Olympiakos ma co prawda w umowie z Brighton zapis o możliwości wykupu polskiego piłkarza, ale wydaje się, że w obliczu niewielkiego zaufania jakim w ostatnim czasie cieszy się w klubie Karbownik, jest mało prawdopodobne, że mistrzowie Grecji z tej klauzuli skorzystają. Oznaczałoby to, że wychowanka Legii czekałby powrót do Brighton.

Jak na złość Mewy radzą sobie w tym sezonie wyjątkowo dobrze i póki co plasują się w górnej części tabeli Premier League. Jeśli Brighton utrzyma się w najwyższej angielskiej klasie rozgrywkowej, a wiele na to wskazuje, to szanse na to, że Karbownik otrzyma po powrocie kredyt zaufania są raczej iluzoryczne. Jeśli Polak nie przebije się w najbliższym czasie do składu Olympiakosu, to czeka go brutalne zderzenie z angielską rzeczywistością i najprawdopodobniej kolejne wypożyczenie.

Umowa z Brighton wygasa dopiero w 2024 roku i biorąc pod uwagę, jak częsta jest to praktyka wśród klubów Premier League, Karbownik może być do tego czasu raz po raz wypożyczany do nowego klubu. Od razu nasuwa się tutaj przykład Jarosława Jacha, który od czterech lat pozostaje piłkarzem Crystal Palace, a w Premier League nie wystąpił ani razu.