Liverpoolowi nie pomogła nawet czerwonka kartka Xhaki. Bez bramek na Anfield
13.01.2022

Liverpool zremisował bezbramkowo z Arsenalem w pierwszym półfinałowym spotkaniu angielskiego Pucharu Ligi. The Reds nie pomógł nawet fakt, że przez ponad godzinę Kanonierzy grali w dziesiątkę. W 24. minucie spotkania czerwoną kartką ukarany został Granit Xhaka.

Czerwony Xhaka

Pierwsze dziesięć minut spotkania było dość wyrównane i obie ekipy stworzyły sobie kilka sytuacji. Jako pierwsi groźną sytuację bramkową mieli jednak podopieczni Jurgena Kloppa. Najpierw bliski wykorzystania pomyłki Aarona Rasmdale’a był Fabinho. Bramkarz Arsenalu wybijając piłkę spod własnej bramki trafił prosto w brazylijskiego pomocnika, jednak futbolówka wylądowała za linią końcową boiska.

W 23. minucie pierwszy groźniejszy kontratak wyprowadził Arsenal. Rajd prawą stroną biska przeprowadził Bukayo Saka, ale po podaniu w pole karne żaden z jego partnerów nie potrafił skierować piłki do siatki. Okazało się, że niewykorzystane sytuacje rzeczywiście się mszczą, bowiem kilkanaście sekund po tej akcji czerwoną kartkę za faul przed własnym polem karnym obejrzał Granit Xhaka. Arsenal musiał kontynuować mecz w dziesiątkę.

Od momentu gdy plac gry opuścił Xhaka, gra toczyła się już tylko pod bramką Arsenalu. The Reds starali się za wszelką cenę zagrozić bramce Aarona Ramsdale’a, ale defensywa Kanonierów nieźle radziła sobie z neutralizacją zagrożenia. Dopiero w okolicach 40. minuty podopieczni Mikela Artety zdołali przypuścić groźniejszy kontratak, jednak również nie stworzyli realnego zagrożenia pod bramką rywala.

Bez bramek w Liverpoolu

Przez pierwsze minuty drugiej części spotkania można było mieć poważne wątpliwości co do tego, która drużyna gra w dziesiątkę. Arsenal coraz częściej pojawiał się pod bramką Liverpoolu i coraz śmielej poczynał sobie w okolicach pola karnego rywala. The Reds nie do końca potrafili na to odpowiedzieć i żadna z ich akcji ofensywnych nie przyniosła oczekiwanych skutków.

Zdecydowanie lepiej wyglądającą w drugiej połowie drużyną byli Kanonierzy i to pomimo tego, że Liverpool przez cały czas miał przewagę liczebną. Arsenal oddał również pierwszy celny strzał w tym meczu, gdy szansę na pokonanie Allisona Beckera miał Bukayo Saka. Górą jednak był brazylijski bramkarz. The Reds posiadali piłkę, ale cały czas brakowało konkretów.

W samej końcówce spotkania piłka meczowa wylądowała na nodze Minamino. Japończyk nie potrafił jednak wykorzystać faktu, że miał przed sobą jedynie pustą bramkę Kanonierów i uderzył wysoko ponad poprzeczką. Choć Liverpool starał się jak mógł to do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie i rezultat całej rywalizacji rozstrzygnie mecz w Londynie.

Liverpool – Arsenal 0:0

 

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO