Ostatnia szansa Puchacza. Czy Polak odbuduje się w Trabzonsporze?
23.01.2022

Transfer z Lecha Poznań do Unionu Berlin miał być dla Tymoteusza Puchacza szansą na przebicie się do wielkiej piłki. Póki co wychowanek Falubazu Zielona góra zaliczył jedynie bolesne zderzenie z wielką piłką. Polak nie zdołał zapracować na zaufanie Ursa Fischera i do tej pory nie doczekał się debiutu w Bundeslidze Swojej szansy musi poszukać więc na wypożyczeniu do tureckiego Trabzonsporu. Polski obrońca doczekał się już nawet debiutu, ale był on dla 22-letniego piłkarza dość pechowy. 

Ostatnie dwa lata to dla Tymoteusza Puchacza istny rollercoaster. Obrońca wrócił z wypożyczenia do Zagłębia Sosnowiec i z marszu wkroczył do podstawowego składu Lecha Poznań. W sezonie 2019/20 wystąpił w 35 spotkaniach PKO BP Ekstraklasy, zdobył 3 bramki i popisał się pięcioma asystami. W kolejnej kampanii wystąpił w 27 meczach ligowych i zanotował nieco słabsze liczby (1 gol i 2 asysty). Puchacz miał jednak okazję, by zaprezentować swoje umiejętności w Lidze Europy, gdzie wystąpił we wszystkich spotkaniach i popisał się trzema asystami.

Sezon 2020/21 poskutkował także pierwszym w karierze powołaniem do reprezentacji Polski. 1 czerwca 2021 roku piłkarz zadebiutował w meczu towarzyskim z Rosją, dwa tygodnie później pojawił się na boisku w meczu przeciwko Słowacji na Euro 2020, a na spotkanie z reprezentacją Hiszpanii wyszedł już w podstawowym składzie. Paulo Sousa postrzegał Puchacza jako ważny element swojej układanki. Po mistrzostwach Europy Polak nie wrócił już do Poznania, gdyż 2,5 miliona euro zapłacił za niego Union Berlin. Wszystko układało się dobrze i 22-latek mógł patrzeć w przyszłość z optymizmem.

Kiepskie złego początki

Przygodę z Unionem Puchacz rozpoczął jednak nie najlepiej. Już w pierwszym dniu zgrupowania Polak zgłosił problemy żołądkowe. U obrońcy stwierdzono rozstrój żołądkowy i tym samym nowy nabytek Unionu musiał spędził dwa dni w szpitalu. Trudno mówić, że właśnie to zaważyło na tym jak wyglądała przygoda Puchacza w Berlinie, jednak niedyspozycja w trakcie obozu przygotowawczego mogła zaważyć na tym, że Polak nie dostał szansy debiutu w pierwszych spotkaniach sezonu.

Pomimo że w Unionie wszystko wydawało się skrojone pod polskiego obrońcę, zaczynając od systemu gry, na sytuacji kadrowej kończąc, to w którymś momencie coś poszło nie tak. Urs Fischer z jakiegoś powodu zaczął zdecydowanie bardziej cenić 30-letniego Niko Gesselmanna, który w ubiegłym sezonie był przez szkoleniowca Unionu kompletnie ignorowany. Obecnie ignorowany przez Fischera jest Puchacz, a na domiar złego klub sprowadził do siebie pod koniec lata doświadczonego Bastiana Oczipkę, który w hierarchii również znajduje się wyżej od byłego zawodnika Lecha Poznań.

Źródło problemów Tymoteusza Puchacza starał się w październiku ubiegłego roku zdiagnozować dziennikarz Tomasz Urban. – Próbowałem zasięgnąć języka u źródła, co jest przyczyną tego, że sytuacja Puchacza wygląda w Unionie tak, jak wygląda. Nie usłyszałem niczego konkretnego, poza stwierdzeniem, że trochę brakuje mu jeszcze na każdym polu. Gdybym miał mu coś doradzać, to podpowiedziałbym, żeby nieco inaczej gospodarował wolnym czasem. Nawet jeśli nie ma miejsca w kadrze meczowej, to chyba lepszym rozwiązaniem od wycieczki do Poznania byłoby pozostanie na miejscu i poszukanie integracji z kolegami z drużyny. “Puszka” musi wzmacniać swoją identyfikację z klubem. W dniu meczowym lepiej byłoby się pokazać na trybunach przy Starej Leśniczówce, niż na siłowni w Poznaniu. Takie detale mają dla Niemców duże znaczenie – czytamy na łamach portalu Meczyki.pl.

Rzeczywiście trudno uniknąć wrażenia, że problemy Tymoteusza Puchacza leżą przede wszystkim w sferze mentalnej. Szeroko komentowana w naszym kraju jest aktywność 22-latka w mediach społecznościowych. Nie mając na koncie ani jednego występu w Bundeslidze obrońca mocno angażował się na przykład w konflikt pomiędzy polskimi raperami: Bedoesem i Filipkiem. Można zrozumieć przyjaźń łączącą Puchacza i Bedeosa, jednak wypowiedzi polskiego piłkarza były dość niefortunne, zwłaszcza jeśli chodzi o wyczucie czasu i z pewnością nie zaskarbił sobie tym sympatii polskich kibiców.

Z trybun Unionu do mistrzostwa Turcji?

Jakiś czas temu jasne stało się, że przynajmniej na razie Puchacz nie ma co liczyć na regularne występy u Ursa Fischera i jedynym wyjściem będzie wypożyczenie. Po Polaka zgłosił się klub, przez który w przeszłości przewinęło się wielu reprezentantów Polski – Trabzonspor. Podopieczni Abdullaha Avciego są w tym sezonie faworytem w wyścigu o mistrzostwo Turcji. Na półmetku rywalizacji Trabzonspor ma już dziewięć punktów przewagi nad drugim Konyasporem.

Polak miał już okazję zadebiutować w barwach swojego nowego klubu. Nie był to jednak najszczęśliwszy debiut, bowiem Trabzonspor niespodziewanie zremisował 1:1 z Giresunsporem. Lider tureckiej Super Lig nie zaprezentował się najlepiej, a trener Abdullah Avci nie potrafił zachować spokoju. Już w 32. minucie spotkania dokonał dwóch zmian. Jednym z piłkarzy, którzy pojawili się na boisku był Tymoteusz Puchacz.

Sam występ Puchacza został pozytywnie oceniony przez tureckie media. – Puchacz dał efektowną zmianę. Polak waleczną grą w obronie i aktywnością w ataku. Oddał dwa celne strzały na bramkę rywali, które mogły zakończyć się golem – napisał portal Fotomac.com.tr. Wydaje się, że w Berlinie polski obrońca nie został definitywnie skreślony. W umowie wypożyczenia nie zawarto opcji wykupu i jeśli 22-latek zdoła wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie klubu z Trabzonu, to Urs Fischer może dać mu drugą szansę.