Dziesięć lat temu Kulesza zwalniał Michniewicza z Jagiellonii, dziś zatrudnia go w kadrze
29.01.2022

Już w poniedziałek powinniśmy oficjalnie usłyszeć z ust Cezarego Kuleszy informację, że nowym selekcjonerem reprezentacji Polski został Czesław Michniewicz. Obu panom jednak nie zawsze było po drodze. To obecny prezes PZPN zdecydował niegdyś o odejściu Michniewicza z Jagiellonii. 

Przez długi czas wielu uważało, że kandydatura Czesława Michniewicza na nowego selekcjonera reprezentacji Polski nie będzie zbyt długo rozważana przez Cezarego Kuleszę. Sugerowano się tym, że obecny prezes PZPN bez żalu rozstał się z Michniewiczem dekadę temu, gdy pełnił obowiązki prezesa Jagiellonii. Mówiło się też, że sposób rozstania nie należał do najbardziej eleganckich. – Niesmak na pewno pozostał, tym bardziej że stało się to w okresie przedświątecznym. Byliśmy w trakcie przebudowy zespołu. Mam poczucie, że coś zacząłem i nie miałem możliwości skończyć. Nie jest mi łatwo, ale już zdążyłem się z tym pogodzić. Rozstaliśmy się jak dżentelmeni – komentował wówczas Michniewicz.

– Prezes Kulesza podkreślał, że jest względnie zadowolony z tego, co udało się zrobić, więc na pewno nie zostałem zwolniony z powodu wyników. Chwalił mnie, nawet wyglądało to, jakby zaraz miał przedłużyć ze mną kontrakt. Szkoda że tak wyszło, bo do tej pory Jagiellonia była znana z tego, że wytrzymuje ciśnienie, daje pracować trenerom. Michał Probierz pracował tu trzy lata. Widocznie tym razem nastąpiły nieoczekiwane skoki ciśnień – dodał.

Co było, a nie jest…

Wygląda jednak na to, że obu panom udało się teraz porozumieć, bowiem Cezary Kulesza wycenił kandydaturę Czesława Michniewicza wyżej niż na przykład opcję zatrudnienia Adama Nawałki, który wydawałby się naturalnym wyborem. Na decyzję prezesa PZPN wpłynąć mógł fakt, że Adam Nawałka kojarzony jest już nieodłącznie z kadencją Zbigniewa Bońka. Cezaremu Kuleszy zależeć miało na tym, by nowy selekcjoner był efektem jego w pełni samodzielnej decyzji, a nie pewnego rodzaju spadkiem po poprzedniej władzy.