Maciej Żurawski: Nie oczekuję niczego po naszych drużynach w pucharach

11.07.2020

Do końca sezonu PKO Ekstraklasy pozostały trzy kolejki. Co nas czeka w grupie mistrzowskiej? Czy Legia zmaże plamę po porażce z Cracovią i przeciwko „Pasom” postawi kropkę nad „i” w drodze do mistrzostwa? Czy Piast i Lech już nie pozwolą odebrać sobie miejsca na podium? Jakie szanse mają obecnie polskie kluby w europejskich pucharach? Więcej w rozmowie z byłym reprezentantem Polski, obecnie ekspertem Polsatu Sport, Maciejem Żurawskim.

Legia po raz drugi w tym tygodniu zmierzy się z Cracovią. Uważa pan, że “Pasy” ponownie będą w stanie wygrać czy może poziom motywacji drużyny Michała Probierza w Pucharze Polski był nieco wyższy?

Myślę, że ten mecz rozczarował pod względem dyspozycji Legii. Z kolei jeśli chodzi o Cracovię, było to zaskoczenie – wygrała ostatnio w lidze, chociaż nie po jakimś fantastycznym meczu. Nikt się nie spodziewał, że mecz w Pucharze Polski będzie właśnie tak wyglądał. Cracovia zagrała bardzo dobrze – było widać, że miała plan i znalazła klucz do zwycięstwa. Sam mecz był jednak ciekawy również z tego powodu, że i Legia miała swoje sytuacje. Gospodarze postawili na kontratak i radzili sobie w tym aspekcie doskonale.

Mecz ligowy będzie inaczej wyglądał. Aleksandar Vuković na pewno wyniósł konsekwencje z poprzedniego pojedynku. Legii cały czas brakuje tego jednego meczu do mistrzostwa i jeśli im na tym zależy, nie mogą sobie pozwolić na porażkę z Cracovią. Myślę, że Legia musi zachować w tym meczu równowagę – nie przeć za wszelką cenę do zwycięstwa. Legioniści lubią otwarty futbol i gra często atakiem pozycyjnym, szybko rozgrywają piłkę przed polem karnym. Drużyna Vukovicia musi tutaj jednak wystrzegać się strat piłki i przede wszystkim nie dopuszczać do częstych kontrataków, gdyż często ma problem z powrotami po stracie piłki.

Legioniści już w dwóch poprzednich spotkaniach mogli postawić kropkę nad “i”, aczkolwiek wciąż tego nie zrobili, dlatego też może być tutaj coraz więcej stresu, nerwów. Przewaga jednak jest dość duża, co daje pewien komfort. Nie sądzę, żeby coś się mogło zmienić na szczycie ekstraklasy. Futbol zna różne przypadki i nie można niczego wykluczyć, ale tutaj Legia powinna dopiąć swego. Jeśli zdobędzie mistrzostwo jak najszybciej, trener będzie miał możliwość w ostatnich kolejkach sprawdzenia zawodników już w kontekście nowego sezonu.

Legia ma wielu młodych piłkarzy, którzy zaczynają dobijać się do składu i wkrótce będą grać coraz więcej. Choćby Maciej Rosołek, który otrzymuje coraz więcej szans, ale również inni piłkarze rezerw czy juniorów, którzy już trenowali z pierwszą drużyną.

Ostatnio w naszej lidze jest trend, że gra w niej więcej młodych zawodników, co nie wynika tylko z przepisu o młodzieżowcu. Młodzi zawodnicy dostają cenne minuty, nabierają doświadczenia. Pod tym względem prym w Polsce wiedzie Lech Poznań, gdzie w dodatku ci piłkarze się sprawdzają i grają z powodzeniem w pierwszej jedenastce. To też dobra droga do ich promocji, bo chętni na nich już czekają w kolejce.

Myślę, że kolejne polskie kluby będą sięgać po takie rozwiązania. Widzą, że ten model został wdrożony i okazał się sukcesem i będą brać przykład.

Płynnie przeszliśmy do tematu Lecha. Drużynę z Poznania w tej kolejce czeka również powtórka z Pucharu Polski. Zmierzy się z Lechią, w dodatku również na własnym stadionie. 

Przekrój ostatniego meczu pokazywał, że to Lech powinien wygrać. Drużynie zabrakło jednak czasem zimnej krwi w ostatnich podaniach, ale także przy uderzeniach na bramkę. Z kolei Lechia była po prostu cierpliwa i czekała na swoje okazje. Konkurs jedenastek udowodnił, jak ważną rolę odgrywają kwestie psychologiczne. Lech miał już przewagę dwóch karnych i myślałem, że wystarczy im strzelić kolejnego, by mieć zapewniony finał, a tak się jednak nie stało.

Jestem ciekaw tego, jak będzie wyglądać tabela na zakończenie sezonu. Wydaje się, że Lech i Piast są drużynami, które powinny uzupełnić podium. Myślę, że tutaj duże znaczenie odegra, jak zawodnicy poradzą sobie z presją i jak podejdą do ostatnich kolejek. Może się przecież okazać, że jakiś inny zespół błyśnie świetną formą i to nie Lech albo Piast, a ktoś inny wskoczy na podium.

Weźmy pod uwagę też to, że drużyny które powalczą o Puchar Polski też są ciągle w grze o podium. Nie zapominajmy też o tym, że na czwartym miejscu w tej chwili jest Śląsk, który imponuje solidną formą. To też drużyna, która potrafi się podnieść z niekorzystnego rezultatu i nawet tracąc bramkę, potrafi przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Ta walka może być naprawdę emocjonująca do ostatniej kolejki i drużyny, które zagrają w finale Pucharu Polski też powinny grać do końca i starać się o miejsce pucharowe poprzez ligę. Trzeba myśleć o każdej ewentualności.

Wspomniał pan o Śląsku. Wrocławianie w najbliższej kolejce zmierzą się z Pogonią, która już straciła szanse na grę w pucharach. To daje Śląskowi duże szanse na to, by zbliżyć się do strefy pucharowej.

Pogoń w rundzie jesiennej grała dobrze, a potem spuściła z tonu, Także po ostatniej przerwie drużyna spisywała się różnie, czego dowodem były niedawne mecze z Lechem – jeden wysoko przegrali, a w drugim potrafili zremisować, pokazując całkiem dobrą dyspozycję. Pogoń gdzieś uciekła, przeplatając lepsze występy słabszymi.

Można odnieść wrażenie, że Pogoń skupiła się już na przyszłym sezonie, Kosta Runjaić stawia ostatnio na kilku młodych zawodników. Choćby na piłkarza, który nazywa się tak samo jak pan.

Życzę mu jak najlepiej, żeby się rozwijał i coraz bardziej wkraczał na wyższy poziom.

Myślę, że kluby ekstraklasy, które nie walczą już o nic powinny wykorzystać kilka ostatnich kolejek do stawiania na młodzież. Teraz mogą przyjrzeć się, jak ci zawodnicy są w stanie funkcjonować na poziomie ekstraklasy. Jeśli się sprawdzą, klub nie będzie musiał rozglądać się za potencjalnymi wzmocnieniami, gdyż będzie miał u siebie następców piłkarzy pierwszego składu. A właśnie teraz ci zawodnicy powinni mieć możliwość ogrywania się.

Stąd też pojawiają się słowa krytyki w stronę niektórych klubów, które zamiast stawiać na młodzież, wciąż występują w składzie z piłkarzami, którzy wkrótce odejdą.

Zawsze trzeba wypośrodkować możliwe rozwiązania. Każdy trener chciałby rozpoczynać mecz w optymalnym składzie, który ma zagwarantować trzy punkty. Z drugiej strony, teraz jest doskonała okazja do tego, żeby móc sprawdzić młodych zawodników. I trzeba zwrócić uwagę na to, że ten młody piłkarz teraz będzie miał większy komfort. Nie będzie musiał się przejmować tym, czy drużyna utrzyma się w ekstraklasie. Dzięki temu może więcej pokazać, a mecz ligowy ma większe znaczenie niż sparing, nawet z silniejszym zespołem. Nie ma presji, ale wciąż mimo wszystko, jest to mecz o punkty.

Wróćmy do czołówki ligowej tabeli. O Piaście jeszcze niedawno mówiło się, że może powtórzyć serię z ubiegłego sezonu. Teraz już wiemy, że jest to niemożliwe i Piast mimo dobrej pozycji wyjściowej, musi uważać, jeśli chce utrzymać się na podium.

Piast jest drużyną, którą trzeba pochwalić. Umówmy się, Piast nie jest drużyną uważaną za skazaną na sukces, mistrzostwo Polski. To zespół, który w zeszłym roku miał świetny finisz i zdobył mistrzostwo. Nie oczekiwałem jednak od nich tego, że powtórzą ten sukces. To nie jest drużyna, w której celem jest mistrzostwo, a wszystko inne jest rozczarowaniem – tak podchodzi do tego Legia, a wcześniej tak to wyglądało w Lechu i Wiśle Kraków. Jeżeli teraz ta drużyna będzie na podium i w strefie pucharowej, powinien być to dla niej wielki sukces. A awans do pucharów może być niesamowitą promocją zarówno dla klubu, jak i dla miasta.

I właśnie o puchary chciałbym zapytać na koniec rozmowy. Jakie pan widzi szanse polskich klubów w europejskich pucharach w przyszłym sezonie. Ktoś według pana miałby szanse, żeby dojść do choćby fazy grupowej?

Życzyłbym sobie i nam wszystkim, żeby polskie zespoły zagrały w fazie grupowej Ligi Europy, czy nawet Ligi Mistrzów. Nie oczekuję teraz jednak niczego ze strony naszych drużyn. Patrząc na to, jak wyglądały pojedynki polskich ekip w pucharach w ostatnich latach, trudno oczekiwać cudów.

Szczególnie, że Polska coraz bardziej spada w europejskim rankingu i może przesunąć się jeszcze niżej po tym, jak odpadną punkty Legii z sezonu, gdy grała w fazie grupowej Ligi Mistrzów?

Niestety nie wygląda to kolorowo, ale trzeba się z tym jakoś oswoić i kibicować naszym drużynom, które wystąpią w pucharach. Nie ma w tej chwili na czym opierać większego optymizmu, natomiast mimo wszystko wierzę, że jesteśmy w stanie jakiś krok do przodu zrobić. Żebyśmy chociaż w tej fazie grupowej Ligi Europy mogli oglądać polskie zespoły.

ROZMAWIAŁ: PRZEMYSŁAW CHLEBICKI

Fot. YouTube