Lechia i Jagiellonia – najpierw eliminacja błędów, potem walka o puchary
12.08.2019

Lechia i Jagiellonia to zespoły, które powinny włączyć się do walki o grę w europejskich pucharach. Jedni i drudzy posiadają jednak mankamenty, które warto wyeliminować, zanim nadejdzie decydujący moment sezonu. Drużyny dziś skrzyżują rękawice w 4. kolejce na Stadionie Energa Gdańsk.

Lechia jest zdecydowanym faworytem tego spotkania i składa się na to kilka czynników. Podstawowym z nich jest dotychczasowa forma obu zespołów. Gdańszczanie mają zaledwie jeden punkt przewagi nad klubem z Białegostoku, jednak zarówno na boisku, jak i na papierze wyglądają nieco lepiej. Ponadto, ostatnie cztery spotkania kończyły się zwycięstwami Lechii.

Thriller czy komedia romantyczna?

Podopieczni Piotra Stokowca po raz ostatni zmierzyli się z Jagiellonią w ostatniej kolejce ubiegłego sezonu. Mecz zakończył się zwycięstwem 2:0, pomimo że białostoczanie wcale nie wyglądali gorzej – zabrakło szczęścia (Jesus Imaz zmarnował rzut karny) oraz skuteczności. Można nawet stwierdzić, że zespół prowadzony przez Ireneusza Mamrota miał optyczną przewagę, na co wskazuje choćby statystyka posiadania piłki (58-42%). Również finał Pucharu Polski, który zakończył się szczęśliwie dla Lechii po bramce Artura Sobiecha w doliczonym czasie, nie był aktem przewagi gdańszczan. Wręcz przeciwnie – był nudnym widowiskiem, pokazem ofensywnej słabości obu drużyn.

Czy dzisiejszy mecz będzie thrillerem czy komedią romantyczną z zakończeniem znanym od pierwszej minuty? Szczerze mówiąc, zapowiada się bardziej na to drugie. Zwycięstwo Jagiellonii nie jest jednak odrealnionym scenariuszem. Konsekwencja trenera Ireneusza Mamrota jest w stanie wykorzystać problemy Lechii.

Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO500 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

Oba zespoły aspirują do gry w pucharach w przyszłym sezonie. Lechia na papierze wydaje się być bliżej Europy, co pokazało zwycięstwo w pierwszym meczu z Brøndby, a także choćby sparing z Olympiakosem, zakończony remisem 1:1. Dla porównania, Jagiellonia w meczu towarzyskim z Grekami przegrała aż 0:5. Chociaż nie były to mecze oficjalne, nie należy ich do końca brać z przymrużeniem oka. Nie oznacza to jednak, że Lechia jest już gotowa do walki o grę w pucharach.

Problemy z “dziesiątką”

Zespół Piotra Stokowca wciąż potrzebuje jednak wyeliminowania kilku mankamentów, które w kluczowych momentach sezonu mogą okazać się poważnymi problemami. Głównym z nich jest brak kreatywności w środku pola. Piotr Stokowiec preferuje taktykę z typową “10”, jednak jedynym zawodnikiem Lechii, który dobrze sobie radzi w tej roli, jest Rafał Wolski. Przez większą część roku były zawodnik Fiorentiny jednak nie grał z powodu długotrwałej kontuzji, co sprawiło problemy na jego pozycji w drużynie. Ani Patryk Lipski (co było widać w końcówce ubiegłego sezonu), ani pozyskany latem Maciej Gajos nie są zawodnikami na tyle kreatywnymi, żeby wprowadzić jakość w akcjach przed polem karnym. Zawodnikiem, który miał wzmocnić tę pozycję latem miał być Filip Starzyński, jednak do transferu ostatecznie nie doszło. A zawodnik Zagłębia Lubin, który już współpracował z Piotrem Stokowcem, mógłby pozytywnie wpłynąć na grę Lechii.

Obrona Mladenović-Augustyn-Nalepa-Fila nie ma praktycznie zmienników. Jedynym poważnym rezerwowym defensywy Lechii jest Mario Maloca, który latem wrócił do Gdańska i miał okazję wystąpić w dwóch oficjalnych meczach. Poza tym, nie wygląda to najlepiej. Rafał Kobryń i Adam Chrzanowski to utalentowani 20-latkowie, którzy powinni dostawać z czasem coraz więcej szans, ale obecnie daleko im do podstawowego składu. Podobną sytuację można było zauważyć, gdy Piotr Stokowiec był trenerem Zagłębia Lubin w sezonie 2016/2017. Trener wciąż stawiał na tych samych zawodników, jednak gdy doznali oni kontuzji, nie było kim ich zastąpić. Daniel Dziwniel i Alan Czerwiński przez moment byli najciekawszym duetem bocznych obrońców ligi. Gdy przyszły długotrwałe kontuzje obu zawodników, obrona stała się słabym punktem “Miedziowych”, a klub z czołówki ekstraklasy zaliczył zjazd.

Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO500 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

Bieżącym problemem Lechii jest również forma strefy ofensywnej. Gra Flavio Paixao nie rzuca na kolana, a dwie bramki przeciwko Brondby są jedynym powodem do pochwał. Lukas Haraslin po meczu o Superpuchar Polski zatracił skuteczność i mimo starań jest nieefektywny, podobnie jak Sławomir Peszko, który pomimo chęci nie wpływa na liczby zespołu. Nie zachwyca również Artur Sobiech, chociaż ostatnio się przełamał i zdobył bramkę z Wisłą Płock. Kwestia ofensywy Lechii wydaje się jednak chwilowym problemem i za jakiś czas będziemy oglądać w lidze Lukasa Haraslina z poprzedniego sezonu. Obecna skuteczność tej strefy pozostawia jednak wiele do życzenia.

Serbski snajper czy utalentowani wychowankowie?

Więcej problemów z awansem do pucharów może mieć jednak Jagiellonia Białystok. Klub ma zdecydowanie węższą kadrę niż ich dzisiejszy rywal. Z pewnością wpłynęły na tę sytuację transfery z klubu podstawowych zawodników. Zimą z klubu odeszli Przemysław Frankowski, Karol Świderski i Roman Bezjak, a latem Arvydas Novikovas. W ich miejsce przyszli zawodnicy, którzy okazali się niewypałami. Stefan Scepović przez większą część rundy wiosennej był kontuzjowany, a Martin Kostal, pomimo ambicji, nie zachwycał.

Czy niewypałem okaże się również Ognjen Mudrinski?

Zbyt wcześnie, by to ocenić, jednak Serb wciąż nie zachwycił. W poprzednim sezonie napastnik był trzecim najlepszym strzelcem serbskiej ekstraklasy, z 18 bramkami na koncie. Wydawało się, że napastnik FK Cukaricki okaże się wzmocnieniem. Na razie jednak się na to nie zapowiada. Mówiąc że Serb nie ma na koncie ani jednego trafienia to jakby nic nie powiedzieć. Napastnik przegrywa walkę o miejsce w składzie z Patrykiem Klimalą, a i coraz ważniejszą rolę w zespole pełni Bartosz Bida. Obaj młodzi piłkarze zdobywali bramki w okresie przygotowawczym, jak i w obecnym sezonie ekstraklasy. Jeśli Mudrinski się przełamie, będzie znakomitym wzmocnieniem do walki o puchary, obecnie jednak musi udowodnić, że warto na niego stawiać.

Problemem Jagiellonii są również trudne momenty w trakcie meczu. Zwykle przychodzą one w drugiej połowie, co owocuje utratą kontroli nad spotkaniem, a także stratą bramek. Wszystkie trzy bramki, które padły w meczach z podopiecznymi Ireneusza Mamrota, padły w drugich 45 minutach. Można przewidywać, że jeśli Lechia dziś odniesie zwycięstwo, to właśnie po bramce/bramkach w drugiej połowie.

Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO500 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

Dzisiejszy mecz nieistotny w kontekście całego sezonu?

Oba zespoły wydają się kandydatami do walki o grę w europejskich pucharach w przyszłym sezonie. Który bardziej potwierdzi swoje aspiracje w dzisiejszym meczu? Wydaje się, że Lechia, jednak 4. kolejka sezonu to jeszcze nie czas, by rozdawać trofea. To jednak dobry moment na to, aby zacząć poprawiać niedziałające elementy, zanim sezon wkroczy w decydującą fazę. W tej chwili to Lechia jest jednym z faworytów do końcowego zwycięstwa w lidze, a Jagiellonia musi udowodnić, że problemy z poprzedniego sezonu zostały wyeliminowane, a nowi zawodnicy są w stanie zastąpić dotychczasowe gwiazdy. Dzisiejszy mecz może tylko pokazać, gdzie w tej chwili znajdują się oba zespoły. Czy wciąż przygotowują się do decydujących walk o puchary, czy już są w pełni gotowe na długą kampanię.

Fot. YouTube

500PLN
GRAMGRUBO500