Gruzin bohaterem Legii. To dopiero początek?

Pierwsze mecze sezonu w wykonaniu Legii Warszawa nie napawały kibiców optymizmem. Iskrą nadziei dla Wojskowych coraz bardziej staje się ten, który latem trafił do klubu. Panie i Panowie, oto Walerian Gwilia.

Pomocnik był jednym z odkryć wiosny ubiegłego sezonu ekstraklasy. To między innymi dzięki niemu Górnik Zabrze zaczął odbijać się od ligowego dna, finalnie pewnie utrzymując się w lidze. Owszem, Gruzin nie zawsze grał idealnie i zdarzały mu się poważne straty w środku pola. Na początku grał nierówno – zdarzały mu się dobre i złe połowy, jak choćby w meczu z Lechem. Koniec końców, okazał się dobrym łącznikiem między strefami. Czasami Marcin Brosz ustawiał go na “dziesiątce”, ostatecznie jednak jego praca w środku pola okazała się dla Górnika nieoceniona. Jego współpraca z Szymonem Żurkowskim wyglądała bardzo dobrze – można nawet stwierdzić, że wiosną była jedną z lepszych w lidze.

Gruzin był jednak tylko wypożyczony ze szwajcarskiego Luzern i było niemal pewne, że klubowi z Zabrza będzie ciężko go wykupić. Ostatecznie, pomocnik trafił za 300 tysięcy do Legii. Wojskowi w poprzednim sezonie mieli problemy ze środkiem pola, dlatego transfer Gruzina budził spore nadzieje wśród kibiców. W walce o puchary, jak i w walce o odzyskanie mistrzostwa Polski. Patrząc na formę Legii i postawę Gwilii w dotychczasowych meczach, można sądzić, że był to “strzał w dziesiątkę”. Mimo tego, że sezon dopiero się zaczyna.

Gwarancja bramek?

Do tej pory Legia nie zdobyła wielu bramek. Łącznie we wszystkich rozgrywkach. Osiem bramek w dziewięciu meczach to nie jest zachwycający rezultat. W większości z nich swoje bezpośrednie uczestnictwo miał właśnie Walerian Gwilia. Gruzin od początku sezonu zanotował dwie bramki i trzy asysty – wszystkie dosyć ważne. To po rzucie rożnym w jego wykonaniu przeciwko KuPS, Mateusz Wieteska trafił do siatki. W ligowym meczu z Koroną Kielce zdobył bramkę w końcówce meczu, dając Legii trzy punkty (chociaż wydawało się, że zakończy się 1:1).

Wczorajszy mecz w eliminacjach Ligi Europy był jednak kwintesencją gry tego zawodnika. Na boisku wychodziło mu niemal wszystko. No, może poza stratą w środku boiska pod koniec pierwszej połowy, gdy Atromitos faktycznie miał okazję do szybkiej kontry. Skupmy się jednak na pozytywnych aspektach gry. Na pochwałę zasługuje przede wszystkim jego współpraca z Cafu. Powrót Portugalczyka na mecz w pucharach okazał się dla Legii zbawieniem, ale nie zostałby odnotowany, gdyby nie współpraca z Gwilią. Wymiana pozycji między zawodnikami, jak i asekuracja bocznych stref boiska zasługuje naprawdę na oklaski. Pomimo tego, że Atromitos okazał się słabym, pozbawionym kreatywności i pomysłu zespołem.

Walerian Gwilia coraz bardziej wywiera wpływ na grę Legii i zapowiada się na jeden z najbardziej udanych transferów ekstraklasy w tym sezonie. Może jest za wcześnie, by od razu rozkładać przed nim stos indywidualnych nagród. Nie zdziwię się jednak, jeśli na zakończenie sezonu to właśnie Gruzin będzie jednym z największych wygranych, bez względu na końcowy wynik Legii.

Fot. YouTube

Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO500 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

500PLN
brak kodu
Brak kodu