5:0 w cieniu rewolucji. Kolejne zmiany w Zagłębiu Lubin

We wczorajszym spotkaniu Zagłębie Lubin pokonało Wisłę Płock 5:0. Wynik trochę odwraca uwagę do tego, co dzieje się w klubie z Dolnego Śląska. Liczne zawirowania w ostatnim czasie sprawiły, że tak naprawdę nie wiadomo, w jakiej sytuacji obecnie jest klub. 

Chmury sprzyjały Zagłębiu

Czarne chmury nad stadionem – tak wyglądał krajobraz przed meczem z Wisłą Płock. Dosłownie i w przenośni. Czy Zagłębie było faworytem? W zasadzie głównym atutem zespołu był własny teren, gdyż forma sportowa niekoniecznie wskazywała na pewne zwycięstwo klubu z Lubina. Wręcz przeciwnie – Wisła Płock wygrała ostatnie w dwa mecze, w tym wyjazdowe starcie z Pogonią. Wydawało się, że również na Dolnym Śląsku powalczą o to, by nie zejść z boiska z pustymi rękami.

Skończyło się jednak zupełnie inaczej. Zagłębie Lubin, z trenerem tymczasowym Pawłem Karmelitą na ławce, rozgromiło Nafciarzy 5:0. To pierwsze tak okazałe zwycięstwo klubu od dłuższego czasu. Ostatni raz miało to miejsce w kwietniu 2015 roku. Wówczas Zagłębie dumnie zmierzało po końcowe zwycięstwo w I lidze i grało na wyjeździe z GKS-em Katowice.Trenerem Gieksy był wówczas… Artur Skowronek. Ten sam, który był w ostatnim czasie przymierzany do roli szkoleniowca Zagłębia, ale o tym trochę później.

Szok i niedowierzanie

Dla kibiców Miedziowych był to mecz idealny. Dlaczego?

  • Sasa Zivec wreszcie okazał się skuteczny i trafił do siatki. Zresztą nie byle jak, to było niezwykłej urody okienko.
  • Alan Czerwiński grał na prawej obronie, wreszcie miał okazję by zaprezentował pełnię swoich umiejętności, a nawet potrafił wejść z piłką do bramki. Poza tym skończył mecz z dwoma asystami.
  • Po raz pierwszy w ekstraklasie do siatki trafił 20-letni Bartosz Slisz.
  • Dawid Pakulski wszedł na boisko w 88. minucie, a jednak miał wystarczająco dużo czasu, żeby również zdobyć gola.
  • Jakub Tosik dwoił się i troił w środku pola i w defensywie, a jego odbiory nie kończyły się faulami i kartkami. On tak potrafi?
  • Skuteczny w obronie był Bartosz Kopacz.
  • Damjan Bohar podawał z reguły celnie i potrafił się odnaleźć na dogodnej pozycji wiele razy.
  • Swoją pierwszą szansę od 1,5 roku otrzymał Kamil Mazek. Uważany za spory talent w Ruchu Chorzów, jednak wciąż nie wykorzystywał swojego potencjału, grając w rezerwach.

To zestawienie najwyraźniej pokazuje, że cuda się zdarzają. Bo trudno ocenić to inaczej, patrząc na dotychczasową postawę klubu. Szczerze mówiąc, najsłabszym ogniwem Zagłębia był w tym meczu Filip Starzyński, gdyż kilka razy zbyt wolno podejmował decyzje. Ale jego występ też nie można uznać za słaby. Po prostu reszta pokazała ogromną ambicję i nikt teraz nawet nie może wypominać, że Wisła Płock miała przewagę w posiadaniu piłki, bo nie wypada przy takim wyniku.

– O zwycięstwie zadecydowała ambicja. Po tych trzech dotkliwych porażkach w zawodnikach widziałem taką złość sportową, szczególnie w naszej grze defensywnej. To coś, czego dawno nie było. – powiedział po meczu tymczasowy trener, Paweł Karmelita. Niektórzy użytkownicy Twittera domagali się o pozostawienie szkoleniowca na stanowisku na stałe, gdyż jest on od lat związany z Zagłębiem. Nie ma on jednak licencji wymaganej na tym poziomie rozgrywek.

Brak wzmocnień odbił się na wynikach

Mecz był jednak tylko tłem dla tego, co działo się wewnątrz klubu w ostatnich dniach. Wydawało się, że Ben van Dael jest częścią określonego projektu i zostanie w Lubinie na dłużej. Po kilku słabszych meczach zdecydowano się jednak podziękować Holendrowi, chociaż miał ograniczony wpływ na zespół. W zespołem pożegnali się ważni zawodnicy – Filip Jagiełło, Bartłomiej Pawłowski i Patryk Tuszyński (może grał nie najlepiej, ale był podstawowym piłkarzem). Odeszli również piłkarze, którzy byli uzupełnieniami składu – Daniel Dziwniel, Jakub Mares i Serafin Szota. Przez długi czas jedynymi transferami Zagłębia byli Sasa Zivec i Rok Sirk, którzy jednak nie dostawali za dużo szans w meczach przedsezonowych i potrzebowali czasu, by się ograć.

Co było przyczyną braku wzmocnień? Mówiło się, że miały na to wpływ długi Zagłębia wobec miasta, które nie zostały uregulowane. Klub podobno zapłacił trzy z sześciu milionów złotych i chciał rozłożyć pozostałą kwotę na raty bądź umorzyć, na co nie przystały władze Lubina. Pisaliśmy o tym dwa tygodnie temu.

Można było pomyśleć, że Ben van Dael będzie w związku z problemami stawiać coraz częściej na zawodników z akademii. W końcu Holender wcześniej był szefem szkolenia młodzieży w klubie. Brzmiało to jak plan, ale po słabym początku sezonu trener został zwolniony.

Transfery last minute

I pojawił się kolejny problem? Kto przyjdzie w jego miejsce… W dodatku kończyło się okno transferowe, a Zagłębie chciało dokonać kilka wzmocnień. Do Zagłębia trafili Bośniak Asmir Suljic oraz Węgier Matyas Tajti. Pierwszy z nich miał udany poprzedni sezon w Olimpii Lublana, a drugi, podstawowy zawodnik rodzimego Diosgyor, spędził kilka lat w juniorach Barcelony. To były transfery last minute. Z jednej strony nie miały sensu, gdyż Zagłębie nie miało stałego trenera. Z drugiej, klub potrzebował następcy Bartłomieja Pawłowskiego i wzmocnienia środka pola i trzeba było stawiać wszystko na jedną kartę, by się wzmocnić. Czy decyzja o zakupie zawodników okaże się słuszna? Na odpowiedź jeszcze poczekamy.

Nowy trener

Trzeba było poszukać jeszcze trenera. Janekx89 poinformował, że bliski podpisania kontraktu z Zagłębiem jest wspomniany wcześniej Artur Skowronek. Trener z powodzeniem prowadzi Stal Mielec, która jest jednym z faworytów do awansu. Później okazało się, że była to opcja rezerwowa, a trener nowy Miedziowych będzie ze Słowacji. Przewijały się różne nazwiska, jednak ostatecznie do Lubina zawitał Martin Sevela. To trzykrotny mistrz Słowacji z AS Trencin i ostatnio ze Slovanem Bratysława. Po nieudanych eliminacjach do Ligi Mistrzów i porażce z czarnogórską Sutjeską Niksić, Słowak został jednak zwolniony. Podobno zwlekał z przyjęciem kontraktu od Zagłębia, gdyż miał jeszcze inną ofertę. Bardzo zabiegał o niego prezes Mateusz Dróżdż…

Zmiany w zarządzie

…który już dzień po meczu z Wisłą Płock pożegnał się ze stanowiskiem. Zresztą o tym również mówiono przez ostatnie kilka dni. Jednak jeszcze trzy dni temu oficjalny profil Zagłębia Lubin zaprosił na TweetUp – spotkanie dla użytkowników Twittera, którzy śledzą i opisują poczynania klubu. Mieli w nim uczestniczyć prezes Mateusz Dróżdż i dyrektor sportowy Michał Żewłakow.

Pierwszego z nich nie będzie, a co z drugim? Wczoraj Weszło podało informację, że również były reprezentant Polski nie może być spokojny o swoją posadę. Obecnie jednak się mówi, że Michał Żewłakow pozostanie w Lubinie.

***

Czy to koniec zawirowań wokół Zagłębia? Prawdopodobnie na dniach poznamy przyszłego prezesa klubu. Na razie jego obowiązki przejął szef Rady Nadzorczej klubu, Marcin Lewicki. Bo trenera już poznaliśmy. Martin Sevela został wczoraj po meczu przedstawiony zawodnikom jako nowy szkoleniowiec zespołu. Pierwsze efekty zobaczymy już za tydzień w Derbach Dolnego Śląska.

Fot. Przemysław Chlebicki

Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO500 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

1000PLN
Oferta VIP!
GRAMGRUBO